Reklama

Czad mógł zabić...

Do jednego podtrucia tlenkiem węgla już doszło. Mogło dojść do kolejnego, ale zadziałał czujnik czadu. Mieszkająca w bloku należącym do Spółdzielni Mieszkaniowej „Motor” przy ulicy Lwowskiej pani Beata Fronc uważa, że powodem były felerne kominy. Prezes spółdzielni Jan Stopyra ripostuje, że stało się tak z powodu złej eksploatacji mieszkania.

Pani Beata od pewnego czasu pracuje w Wielkiej Brytanii. W mieszkaniu w Przemyślu pozostawiła matkę i dwie prawie dorosłe córki, które także na stałe mieszkają za granicą, ale co jakiś czas odwiedzają Przemyśl. – Pierwsze zdarzenie miało miejsce 9 stycznia tego roku. Nie było mnie jeszcze w Polsce. Córka chciała się wykąpać. Będąc w łazience, poczuła, że dzieje się z nią coś złego, jest jej słabo, drętwieją usta, ręce do łokci i nogi. Miała mokrą twarz. Ledwie wyszła z łazienki, mówiącdo mamy, że brakuje jej tchu. Ta zmierzyła jej ciśnienie. Najpierw puls miała na poziomie 90 uderzeń na minutę, po kilku sekundach już 148. Mama nie wiedziała, co robić, więc pobiegła po sąsiadkę. Córka dostała jakichś drgawek. Jąkała się[paywall]. Pootwierały okna na przestrzał. Przyjechały straż pożarna, pogotowie ratunkowe, pogotowie gazowe odłączyło gaz. Lekarz stwierdził podtrucie czadem. Strażacy zbadali stężenie tlenku węgla, ale po wywietrzeniu nie było już tak wysokie. Córkę chcieli zabrać do szpitala, ale że mieszka na stałe w Turcji, nie ma aktualnego ubezpieczenia, więc jak miała do niego jechać? – pyta pani Beata.

Drugi incydent

To nie był koniec kłopotów. W piątek, 13 stycznia br., druga córka pani Beaty chciała wziąć kąpiel. Naraz włączył się czujnik czadu, więc nnatychmiast wybiegła z łazienki. – Pootwierałyśmy okna i zadzwoniłyśmy po straż pożarną, bo po pierwszym razie strażacy kazali dzwonić, jeżeli jeszcze raz coś podobnego się powtórzy – opowiada B. Fronc. – Przyjechali. Mieli ze sobą czujnik, który gdy włączyli mocniej gaz, automatycznie się uruchamiał. Spisywali protokół, a czujnik przez przypadek pozostawili w łazience. Nagle i on się włączył. Zaniepokoiło ich to bardzo. Zdjęli rurę prowadzącą z piecyka do komina, pooglądali i powiedzieli, że kominy i wywietrzniki są złe. Dochodzi to tak zwanej cofki – mniejszej lub większej, ale jeśli dojdzie do tej drugiej, wystarczą trzy, cztery wdechy i dojdzie do tragedii. Powiedzieli, że powinny być zastosowane tak zwane daszki, a są jakieś wentylatorki. Po tym zdarzeniu wpadł do nas prezes spółdzielni i wykrzyczał, co myśmy znowu nawyrabiały – powiedziała pani Helena.

– Nie lejemy już ciepłej wody, bo się boimy. Lejemy letnią, a uzupełniamy wannę zagotowywaną w czajniku wodą. Rozmawiałem na ten temat z prezesem spółdzielni, który potraktował mnie bardzo obcesowo. Stwierdził, że strażacy na niczym się nie znają, on ma swoją ekspertyzę. Kazał podczas kąpieli pootwierać nam okna albo wyciąć sobie dziurę  pod parapetem i wstawić kratkę wentylacyjną. W zimie! Zapytałam go, czy musi dojść do tragedii, aby coś z tym zrobił? Zastanawiam się, czy nie zgłosić sprawy do prokuratury – dopowiedziała pani Beata.


fot.Mariusz Godos
Siedziba SM „Motor” znajduje się w tym samym bloku, w którym mieszkają pani Beata i prezes spółdzielni.

Reklama

To nie nasze kompetencje

Rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Przemyślu, jednocześnie dowódca Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej mł. kpt. Marcin Lachnik powiedział, że nie zadaniem strażaków jest ferowanie wyroków w tej sprawie. – Nie wiem, czy strażacy tak powiedzieli, czy nie, ale my nie mamy uprawnień do takich działań. Nie chcemy wdawać się w dyskusję. Podczas badania stężenia tlenku węgla w tym mieszkaniu nie stwierdziliśmy przekroczenia normy. Najczęściej do zatruć dochodzi przez brak świeżego powietrza w mieszkaniach, złą wentylację. Jednym ze sposobów, aby sprawdzić, czy wszystko działa prawidłowo, jest zawieszenie na kratce wentylacyjnej paska bibuły. Jeśli pasek będzie kierować się w stronę kratki, to znaczy, że jest prawidłowy ruch powietrza, jeśli w stronę mieszkania – jest źle wentylowane. Jeżeli się okaże, że jest źle wentylowane, takie sytuacje mogą się  powtórzyć. Dobrze, że ci państwo mają zamontowany czujnik czadu – wyjaśnił.


fot.Mariusz Godos
Szczęście, że czujnik czadu zadziałał.

Reklama

Praw fizyki się nie oszuka

Prezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Motor” Jan Stopyra uważa, że do tego przykrego zdarzenia doszło przez źle eksploatowane mieszkanie. – Tak naprawdę nie wiem, czy córka tej pani zatruła się tlenkiem węgla, bo nie pojechała do szpitala na badania. Zareagowałem natychmiast, wzywając mistrza kominiarskiego, który wszystko sprawdził. Ciągi kominowe i wentylacyjne były sprawne. W tym mieszkaniu wymienione zostały okna i drzwi. Brak jest dopływu świeżego powietrza. Kominiarz wydał lokatorom odpowiednie zalecenia, które mają wykonać. Ciekawe, że ta pani zna obowiązki spółdzielni, a nie zna swoich. Domaga się wymiany kominów, które zdaniem fachowca są w porządku. Nie wymienimy ich. Przy prawidłowej eksploatacji mieszkania do takich sytuacji z całą pewnością by nie doszło. Jeśli wszystko jest hermetycznie pozamykane, wiadomo, że palący się piecyk wydziela trujące substancje. Jeśli nie ma prawidłowej wentylacji, substancje cofają się z komina do mieszkania. Praw fizyki się nie oszuka. Powiem więcej: przez taką eksploatację podtruwani mogą być także sąsiedzi – podsumował J. Stopyra.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Piotr - niezalogowany 2017-01-24 21:07:19

    "...Prezes spółdzielni Jan Stopyra ripostuje, że stało się tak z powodu złej eksploatacji mieszkania..." Może jeszcze okna za szczelne są. Takie głupoty też słyszałem od innego prezia w Przemyślu. Powiedzmy to jasno. Bloki mają spierdoloną instalację kominową. A ten cały system grawitacyjny jest do dupy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Marta - niezalogowany 2017-01-25 08:34:22

    Dokladnie. X lat zapewne uzytkowali mieszkanie dobrze ale ten raz zle... smiech na sali...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Nodi - niezalogowany 2017-01-25 18:28:42

    najlepiej oczernić prezesa , i każdego byle by mieć rację , prosta zasada jak nie dopuścisz powietrza do mieszkania nie żądaj by komin wyciągał powietrze , prosta zasada weź sobie butelkę plastikową i ssij z niej powietrze a sam zobaczysz do którego momentu dasz radę następnie zrób w niej dziurkę w dnie i zauważysz różnicę , tak samo działają kominy , jak nie dopuścisz powietrza nie żądaj by on wyciągał , poczytajcie sobie o podciśnieniu w mieszkaniu a potem komentujcie , najlepiej włóżcie jeszcze watę do dziurek w zamkach w drzwiach . Stolarka drzwiowo okienna wymieniona na szczelną i są efekty . Już wiele razy słyszałem na przeglądach , "Panie ale od tych okien wieje" , masakra ile wpuścisz tyle ci wyciągnie z mieszkania a nie zapomnij że masz conajmniej dwa przewody wentylacyjne plus 1 spalinowy więc zmierz ich powierzchnię i tyle samo wprowadź powietrza do mieszkania a gwarantuję że nie będzie problemu

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama