– Po wejściu ratowników do mieszkania od razu zadziałał przenośny czujnik tlenku węgla. Poinformował, że ulatnia się czad. Wewnątrz przybywała jedna osoba. Mimo podjęcia próby reanimacji przez sąsiada kobieta zmarła – powiedział rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Przemyślu Marek Janowski. Sezon grzewczy trwa od kilku tygodni, a już zdążył zebrać tragiczne żniwo. W jednym z bloków przy ul. Ofiar Katynia doszło do śmiertelnego zaczadzenia.
Co roku o tej porze rozpoczyna się kampania społeczna pod hasłem „Czad i ogień. Obudź czujność”, której patronuje Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Myślą przewodnią są jakże znamienne słowa, przypominające że „Czad zabija w ciszy, a co czwarty Polak błędnie myśli, że można go rozpoznać po zapachu lub dymie”[paywall]. Czad jako bezwonny, bezbarwny i pozbawionym smaku, silnie trujący gaz, powstający w procesie spalania, dla ludzi jest śmiertelnym zagrożeniem.
Do ostatnich dni listopada br. zgłoszeń o możliwości ulatniania się tlenku węgla nie było za wiele. Miniony weekend, 24 – 25 listopada br., niestety obfitował w niebezpieczne przypadki. Przemyscy strażacy i załoga pogotowia ratunkowego zostali wezwani do trzech zdarzeń, w których istniało prawdopodobieństwo podtrucia się czadem. Alarmy pochodziły z trzech ulic: Ofiar Katynia, Lelewela i Kosynierów. W drugim i trzecim przypadku nie doszło do tragedii, zadziałał bowiem czujnik tlenku węgla, będący na wyposażeniu pogotowia ratunkowego. Starsza kobieta z ul. Kosynierów trafiła do szpitala. Przy ul. Lelewela nikt nie został poszkodowany.
Rzecznik przemyskiego pogotowia M. Janowski podkreślił, że różnie mogłoby być, gdyby nie wspomniane czujniki. Apeluje, aby mieszkańcy się w nie zaopatrywali. – To urządzenia, które kosztują kilkadziesiąt złotych, a mogą nas skutecznie przestrzec przed śmiertelnym niebezpieczeństwem. Każdy, kto myśli, że jest w stanie wyczuć czad i w porę zareagować, jest w ogromnym błędzie. Czad jest bezwonny, a przy dużym stężeniu w kilka sekund może spowodować utratę przytomności. Prosimy sprawdzać stan techniczny piecyków oraz przewodów kominowych i wentylacji! – powiedział.
Niestety, zdarzenie, do którego doszło 24 bm. w jednym z bloków przy ul. Ofiar Katynia miało tragiczny finał. Około g. 18 dyżurny pogotowia ratunkowego otrzymał zgłoszenie od sąsiada 54-letniej kobiety, którą ten – nieprzytomną – znalazł w wannie. Jak poinformował przybyłych na miejsce ratowników medycznych, podjął próbę reanimacji, ale okazała się bezskuteczna. Ci kontynuowali akcję reanimacyjną, jednak życia kobiety nie udało się uratować. Zmarła najprawdopodobniej na skutek zaczadzenia. Jednak dopiero sekcja zwłok, którą zadysponuje przemyska prokuratura, pozwoli ustalić dokładne przyczyny tej tragedii.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Kolejna osoba na płytach sie zaczadzila powinni cos z tym zrobic kazde mieszkanie powinno miec czujniki bo inaczej bedzie to samo
Kolejna osoba na płytach sie zaczadzila powinni cos z tym zrobic kazde mieszkanie powinno miec czujniki bo inaczej bedzie to samo