Znam tę historię z opowiadania pewnego zasłużonego działacza. Żeby było jasne – rzecz dotyczy działalności w sferze masowej kultury fizycznej. Nawet jeżeli była o tym mowa w tej rubryce, warto to powtórzyć. Rzecz działa się dość dawno temu w Przemyślu. Na otwartym basenie (którego obecnie już nie ma) rozgrywano zawody pływackie. Jeden z pływaków wyróżniał się od początku. Pruł lustro wody, tworząc fale. Był faworytem. Startował w oldskulowych gatkach w granatowej tonacji. Ma to niebagatelne znaczenie dla dalszego rozwoju sytuacji. Skoczył ze słupka do wody.
Nagły impet zerwał mu okrycie z wiadomej części ciała. Płynąc na golasa, wygrał. Kiedy wyskoczył na brzeg, porządkowi zareagowali błyskawicznie, okrywając go płaszczem ortalionowym. Brawom nie było końca. Do dziś nie wiadomo, czy klaskano tylko z uwagi na zwycięstwo, czy też z innych względów. Można się jedynie domyślać. Ostatnie metry nasz bohater pokonał na plecach, a wśród widowni nie brakowało pań w strojach bikini. Nasz działacz wręczył nagrodę, trzymając ją za ogonek. Była to piękna gruszka bera. Smaczna, bez pestycydów. Mistrz pływacki nagrodę zjadł, a ogonek wyrzucił do śmietnika. Koniec historii. Przypominam to nie bez powodu. Obecnie trudno sobie wyobrazić, by ktoś walczył w jakichkolwiek zawodach o taką nagrodę, nie mówiąc już o stroju. Czasy się wyraźnie zmieniły. Ostatnie sukcesy szczypiornistów w Katarze upewniają nas w przekonaniu, że sport polski rośnie w siłę. Jest pewna ciągłość między rokiem ubiegłym a rozpoczętym, jeśli wspomnieć tylko medale Stocha, Bródki, Kowalczyk, sukcesy kolarzy i żużlowców, mistrzostwo świata w siatkówce, a nawet wygraną piłkarzy z Niemcami. Idzie to wszystko w górę i oby tak dalej. Tyle miłego.Dalej będzie już minorowo. Tak bowiem wygląda budżet miasta Przemyśla na 2015 rok. Sport w Polsce rośnie w siłę. W Przemyślu odwrotnie. Projekt budżetu zakłada 350 tys. zł na sport dzieci i młodzieży – o 150 tys. zł mniej niż w roku ubiegłym, choć już wtedy kwota na ten cel była żenująca. Dobrze spuentował to na tych łamach Mariusz Godos w komentarzu pod ponurym tytułem Zamknijcie sale, zaorajcie boiska. Prawdą jest – jak powiedział jeden z radnych – że „tak krawiec kraje, jak mu materiału staje”. Inna sprawa, że krawiec – jaki jest – każdy widzi. Innych stać na wypasiony garnitur z kamizelką, nas ledwie co na krótkie spodenki. Nic nie da pomstowanie, że w innych miastach wydaje się na sport dzieci miliony złotych. Nasi radni taki budżet zaprojektowali i basta. Takie są reguły demokracji. I potrzeby administracji. Za zacofanie sportowe przemyskiej młodzieży i dzieci i tak nikt z decydentów nie poniesie odpowiedzialności. Pojęcie to nie jest szerzej znane w tych kręgach. Najwyżej ktoś przepadnie przy kolejnych wyborach, ale to też nie zawsze działa, bo pamięć wyborców bywa krótka. Wynika z tego, że wrócą czasy, kiedy sportowcy walczyli o czapkę gruszek, a nawet o jedną gruszkę. Ważne, żeby nie były to zgniłe gruszki. Wtedy jakoś łatwiej to wszystko przełknąć.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze