Codziennie czujnik czadu sygnalizuje w łazience pana Wojciecha obecność tlenku węgla. Mężczyzna poinformował o tym spółdzielnię 27 grudnia. Do dziś nikt się nie zainteresował jego sprawą.
Wojciech Sulik opowiada, że przed świętami jego żona zasłabła w mieszkaniu, natomiast on i córka uskarżali się na ból głowy. Zaniepokojeni zdecydowali się na zakup czujnika tlenku węgla. – Od razu przy pierwszej kąpieli zasygnalizował przekroczone stężenie – mówi.
Twierdzi, że taka sytuacja powtarza się każdego dnia, mimo rozszczelnionych okien. Czasem nawet[paywall] wtedy, gdy nie korzysta z łazienki, a więc nie włącza się piecyk gazowy do podgrzewania wody. 27 grudnia czujnik włączył alarm podczas mycia butów. – Piecyk działał krótko. Od razu zadzwoniłem do administracji, ale nikt nie odebrał telefonu, więc zadzwoniłem do siedziby Przemyskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Tam pani podała mi numer alarmowy spółdzielni, pod który szybko zadzwoniłem – relacjonuje.
Dodzwonił się, ale – jak twierdzi – pomocy nie otrzymał. Mężczyzna, który odebrał telefon najpierw twierdził, że to zły numer, a później, że on się nie zna, bo jest hydraulikiem. Pan Wojciech zaczął wtedy nagrywać rozmowę. – Jego ton świadczył, że w ogóle nie obchodzi go problem i chciał mnie zbyć – uzasadnia.
Mężczyzna odtwarza nam nagranie. Pracownik spółdzielni nie zgadza się na podanie swojego nazwiska ze względu na... RODO. Dopiero, gdy pan Wojciech zapowiada, że w piśmie do zarządu spółdzielni opisze sytuację, pracownik nieco zmienia nastawienie.
Okazuje się, że numer jest właściwy, tylko specjalista od kominów jest obecnie na zebraniu w biurze. Pan Wojciech zostawia swój numer telefonu i adres, a pan po drugiej stronie słuchawki zapewnia, że w ciągu godziny ktoś się z nim skontaktuje.
Rozmowa miała miejsce około południa. Do końca dnia nikt się nie odezwał. Wieczorem alarm znów się włączył. Następnego dnia pan Wojciech opisał całą sytuację z pracownikiem oraz swój problem z tlenkiem węgla i osobiście złożył dwa pisma w PSM. Jedno zaadresował do zarządu spółdzielni, drugie do rady nadzorczej.
I choć sprawa przekroczenia stężenia czadu w mieszkaniu jest śmiertelnie niebezpieczna, nikt do tej pory się z nim nie skontaktował. – Gdy włącza się czujnik, przerywamy kąpiel. A co by było, gdybym go nie miał? Może byłoby za późno dla mnie i dla mojej rodziny? – pyta retorycznie W. Sulik.
– Pracownik spółdzielni, z którym rozmawiałem telefonicznie, pytał, czy czujnik jest sprawny. Nie wiem, ale uważam, że tak, bo kupiliśmy nowe urządzenie, potwierdzone certyfikatami – mówi pan Wojciech.
Czujniki czadu uruchamiają sygnał w momencie, gdy stężenie tlenku węgla przekroczy 30 jednostek ppm. Najwyższe, jakie wskazał czujnik w łazience pana Wojciecha, wyniosło 856 ppm. Takie stężenie po 45 minutach wdychania powoduje zawroty głowy, wymioty i konwulsje, a po 2 godzinach – trwałą śpiączkę. – Na ogół wskaźnik pokazuje między 200 a 300 ppm – mówi W. Sulik. Taka wartość powoduje przede wszystkim bóle głowy.
Co na to prezes spółdzielni? – Bezpieczeństwo każdego mieszkańca jest najważniejsze i tego przestrzegamy. Jako zarządzający tym budynkiem, dbamy o to, żeby wentylacja była sprawna i ona jest sprawna, na co są odpowiednie protokoły – mówi prezes PSM Zbigniew Kurosz.
Zdaniem Z. Kurosza włączenie się alarmu wcale nie musi oznaczać zagrożenia, a w Przemyślu jest tak duży smog, że na zewnątrz czujnik czadu ciągle by wskazywał przekroczone normy. – Niektóre czujniki reagują nawet na ostry zapach – mówi.
– My mamy dyżury hydraulików i elektryków, ale nie mamy takich służb, które by reagowały na każde włączenie się czujnika czadu – podkreśla prezes PSM.
Według niego nie każde włączenie czujnika stanowi zagrożenie życia czy zdrowia. – Był przypadek na innym osiedlu, że dwukrotnie przyjechała straż pożarna po włączeniu czujnika i dwukrotnie nie stwierdziła obecności tlenku węgla i niebezpieczeństwa z tym związanego . W takich przypadkach trzeba przewietrzyć mieszkanie, a jeśli to by nie pomagało, wtedy dopiero można podejrzewać, że mogą być inne przyczyny. Więcej informacji o działaniu czujnika powinien udzielić producent w załączonej ulotce – mówi.
Czy pracownik powinien zasłaniać się RODO, odmawiając podania nazwiska? – Moim zdaniem nie. Natomiast nie wiem, czy nasz pracownik się rzeczywiście nie przedstawił, nie wiem też jakie było zachowanie pana Sulika. Poleciłem pracownikom, żeby podczas rozmowy każdorazowo się przedstawiali i wejście w życie RODO tego nie zmieniło – mówi prezes spółdzielni.
Postawa prezesa PSM zaskakuje, tym bardziej, że w grudniu spółdzielnia przeprowadziła kampanię na rzecz instalacji czujników w mieszkaniach. Plakaty nadal wiszą na klatce schodowej w bloku, o którym mowa. Zadziwia nie tyle pewność sprawności przewodów wentylacyjnych, co fakt, że PSM zupełnie zignorowała sygnał od mieszkańca. Jeśli służby techniczne spółdzielni nie są kompetentne do rozwiązania takich problemów, powinny poinstruować mieszkańca o podjęciu odpowiednich kroków.
Rzecznik prasowy komendanta miejskiego Państwowej Straży Pożarnej mł. bryg. Grzegorz Latusek radzi, aby w momencie, gdy włączy się alarm czujnika, zadzwonić po strażaków. – Przyjedziemy, przeprowadzimy pomiar naszym miernikiem, sprawdzimy czujkę, którą posiada ten pan. Jeżeli okaże się, że wina leży po stronie piecyka, wydamy zakaz jego użytkowania do czasu, kiedy instalator z odpowiednimi uprawnieniami dokona przeglądu i zezwoli na użytkowanie – mówi. – Należy też opuścić to pomieszczenie – wskazuje.
Strażak sugeruje też, aby wcześniej pan Wojciech sprawdził drożność kratki wentylacyjnej. Istotne jest też to, kiedy ostatni raz piecyk przechodził przegląd i konserwację. – Urządzenia te muszą być co regularnie serwisowane – zauważa.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.czad, to jest u cioci na imieninach. czujnik wskazuje tlenek węgla.....
Czy faktycznie jest tlenek węgla czy nie może stwierdzić straż pożarna gdyż ona ma odpowiedni sprzet. Poza tym piecyki gazowe mają czujniki które powodują wyłączenie piecyka w momencie nieprawidłowości kominowych. Czego pan oczekuje od PSM ? . Przecież pracownicy nie mają wykrywaczy czadu. Każdy wie .że gdy coś takiego się dzieje należy zawiadomić straż pożarna i przewietrzyć mieszkanie .
Ludzie jedyne wyjście to przejść na gorącą wodę z MPCu , Przecież w tych wszystkich blokach , wszystkich , są stare niedrożne wentylacje nie spełniające swojego zadania to raz . Dwa nieszczelne okna były wliczane jako nawiew do mieszkań , którego teraz brak . Trzy walą was po rogach na podzielnikach ciepła . tylko logotermy .
Ale jak nie chciałem podpisać prawidłowości działania kominów wentylacyjnych to sąsiedzi mało mnie nie zabili ha hahaha .
Co roku chodzi ''po kolędzie miszcz kominiarski'' i nic nie wykolędował?
Prezes Psm zarabia 16tys miesiecznie i nie ma na nic pieniedzy i wszystkich ma w dupie wazne za ma kieszen pełna. Co do czadu mozna zadz.na pogotowie gazownicze ,straz pozarna.
Pan Wojciech to do spółdzielni może sobie zgłaszać do końca świata i jeden dzień dłużej. :)Jak zgłosi do Inspektoratu Nadzoru Budowlanego to problem zostanie rozwiązany natychmiast. :D
dO NADZORU ALE DO WARSZAWY DO GŁÓWNEGO INSPEKTORA NADZORU BUDOWLANEGO PANIE WOJTKU NAWET SIĘ NIECH PAN NIE ZASTANAWIA CO POWIEDZĄ SĄSIEDZI - ŻYCIE, ZDROWIE RODZINY JEST NAJWAŻNIEJSZEA PIERWSZY KROK PAN JUŻ ZROBIŁ POSZEDŁ PAN DO MEDIÓWTERAZ TYLKO ZGŁOSIĆ DO WARSZAWY DO GŁÓWNEGO INSPEKTORA NADZORU BUDOWLANEGO I DO MINISTERSTWA SPRAW WEWNĘTRZNYCH I ADMINISTRACJI - A SZEF TEGO MINISTERSTWA BARDZO SZYBKO SOBIE Z TYM PROBLEMEM PORADZI.A TAKIE PYTANIE CO ROBI KOMINIARZ JAK PRZYJDZIE DO PANA NA COROCZNĄ KONTROL
Szczerze wątpie .Nadzór musiałby zabić dechami kilka osiedli i kilkaset kamienic .
Należy pamiętać o kalibracji detektorów osobiście polecam firmę Systema Instalacje
Należy pamiętać ,że większość tych marketowych detektorów piszczy na wszystko dezodorant , parę , itd , itp
Wincej styropianu na bloki, A ten czad to wogóle wina cieknącej spłuczki.
Inspektor nadzoru Budowlanego powinien sprawdzić w spółdzielniach brak WENTYLACJI w blokach-mieszkaniach.. Należy postawić deflektory wirujące na dachach , aby ludzie w końcu mieli czym oddychać . Jak do tej pory kontrole przeprowadza się w lecie , kiedy to są wyciągi , bo okna w mieszkaniach są poodfierane. W zimie ludzie się duszą ..!
I TU PANI EWO MA PANI RACJETO KOMINIARZ I TYLKO KOMINIARZ ALBO INSPEKTOR NADZORU BUDOWLANEGO ALE TYLKO Z WARSZAWY OD GŁÓWNEGO INSPEKTORA MOŻE POMÓCKONTROLE POWINNY BYĆ PRZEPROWADZANE W OKRESIE ZIMOWYM WTEDY KIEDY WSZYSTKIE OKNA MIESZKAŃCY W BLOKACH MAJĄ POZAMYKANENALEŻY DOPOWIETRZYĆ MIESZKANIA POPRZEZ MONTAŻ W OKNACH PCV KTÓRE NIE PRZEPUSZCZAJĄ POWIETRZA DO WEWNĄTRZ MIESZKANIA - MONTAŻ NAWIEWNIKÓW W OKNACH - OCZYWIŚCIE ODPOWIEDNICH NAWIEWNIKÓW O ODPOWIEDNIM DOPROWADZENIU POWIETRZAZARZĄDCY BUDYNKÓW JUŻ DAWNO POWINNI ZAMONTOWAĆ NAWIETRZNIKI W OKNACH A KOMINIARZE JAK BY CHODZILI W ZIMIE TO NIE DOPUŚCILI BY ŻADNEGO MIESZKANIA DO UŻYTKOWANIA TAM GDZIE SĄ ZAMONTOWANE OKNA PCV BEZ NAWIEWNIKÓW, BO NIE MA MOŻLIWOŚCI ABY W ZASZCZELNIONYM MIESZKANIU WENTYLACJA DZIAŁAŁA PRAWIDŁOWO
Zdrowiej się odżywiaj to gazów nie będzie
Chyba nie zawsze jest taka możliwość na posiadanie gorącej wody z MPCu :(
czad, to jest u cioci na imieninach. czujnik wskazuje tlenek węgla.....
Czy faktycznie jest tlenek węgla czy nie może stwierdzić straż pożarna gdyż ona ma odpowiedni sprzet. Poza tym piecyki gazowe mają czujniki które powodują wyłączenie piecyka w momencie nieprawidłowości kominowych. Czego pan oczekuje od PSM ? . Przecież pracownicy nie mają wykrywaczy czadu. Każdy wie .że gdy coś takiego się dzieje należy zawiadomić straż pożarna i przewietrzyć mieszkanie .
Ludzie jedyne wyjście to przejść na gorącą wodę z MPCu , Przecież w tych wszystkich blokach , wszystkich , są stare niedrożne wentylacje nie spełniające swojego zadania to raz . Dwa nieszczelne okna były wliczane jako nawiew do mieszkań , którego teraz brak . Trzy walą was po rogach na podzielnikach ciepła . tylko logotermy .