Reklama

Czy kogoś obchodzi jeszcze los dynowskiej wąskotorówki?

26/03/2017 14:00

W rozmowach o ofercie turystycznej Podkarpacia coraz częściej przewija się temat kolejki wąskotorowej. Przejażdżka zasilaną przez parowóz ciuchcią trwa średnio 3 godziny w jedną stronę. W Dynowie pasażerowie mają 2-godzinną przerwę. Niegdyś, dzięki staraniom Stowarzyszenia „De-novo” i Miejskiego Ośrodka Kultury, każdy z postojów był pełen atrakcji. Teraz turyści wysiadają na pustym dworcu, gdzie jest problem nawet ze znalezieniem toalety.

Za lepszych czasów pasażerowie podczas postoju kolejki mogli brać udział w warsztatach, posłuchać muzyki, obejrzeć wystawę, spotkać ciekawych ludzi, porozmawiać i pozwiedzać. Odbywały się koncerty, warsztaty teatralne, spektakle, były wystawy fotografii, zjeżdżali artyści i performerzy z różnych zakątków kraju. To właśnie na stacji kolejki wąskotorowej wielokrotnie wystawiano „Sen nocy letniej”, tu odbywał się „Łestern” i wiele innych artystycznych wydarzeń.

Teraz atrakcji brak. Podczas podróży pasażerowie mogą jedynie kupić sobie kiełbasę i upiec ją nad ogniskiem[paywall] obok dynowskiej stacji, niegdyś zwanej artystyczną. Stojący na stacji parowóz z powybijanymi szybami niszczeje, w środku pełno pobitych butelek i petów. Wokół torów walają się śmieci, fruwają foliowe reklamówki, w podeście przed magazynem wypadły już dziury. Ktoś zniszczył też stojącą obok rzeźbę, a sam budynek stacji jest zamknięty na cztery spusty. W czym tkwi problem? Bo w braku pomysłów na ożywienie stacji na pewno nie.

Reklama

Żal patrzeć, jak niszczeje

– Boli mnie to i jest mi przykro, że ta stacja, z którą jestem osobiście związana, odkąd tu przyjechałam i gdzie tyle wspaniałych rzeczy miało miejsce, teraz stoi niezagospodarowana i niszczeje. Dziwi mnie brak zrozumienia dla naszych inicjatyw ze strony zarządcy obiektu, jak i  to, że oni sami czegoś tu nie zorganizują. Jest gotowy produkt, są i klienci, którzy przyjeżdżają tu sami i nudzą się przez 2 godziny. Łącznie złożyliśmy 11 projektów dotyczących stacji kolejki, w tym 4 do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, niestety wszystkie zostały odrzucone pomimo wysokiej oceny formalnej i merytorycznej. Nie wiem, od czego to zależy. Czy to nie dziwne, że przez tyle lat nie udało nam się zainteresować ministerstwa kolejką wąskotorową? Może ona już nikogo nie obchodzi? A podobno jest produktem turystycznym Podkarpacia – mówi Aneta Pepaś, szefowa dynowskiego MOK.

Rewitalizacja?

– Plany mamy, ale kiedy ruszy jakaś modernizacja czy rewitalizacja, tego nie wiem. Od planów do realizacji  jeszcze daleka droga – mówi Ryszard Wiśniowski z Zarządu Dróg Powiatowych w Przeworsku, będącego zarządcą tej nieruchomości. – Zrobiliśmy w tamtym roku dach, nic nie przecieka, być może w części budynku stacji zrobimy zaplecze socjalne z toaletą. Jeśli chodzi o jakieś akcje promocyjne czy kulturalne, tu piłeczka jest po stronie miasta, od nich musi wyjść jakaś inicjatywa. My jesteśmy otwarci na propozycje czy to z MOK-u, czy z miasta. Niemniej jednak Zarząd Dróg Powiatowych jest jednostką budżetową podlegającą pod starostwo i nie mamy pieniędzy na wspieranie lokalnych inicjatyw kulturalnych. Mówi się, że to miejsce ma potencjał, ale spójrzmy prawdzie w oczy, to jest taki małomiasteczkowy potencjał. Chodzi tu o turystykę przez małe „t”. Kolejka wąskotorowa to nie jest dochodowe przedsięwzięcie. Nie wykluczam, że może w przyszłości, jak społeczeństwo będzie bogatsze, warto będzie w coś tam zainwestować, ale obecnie ani nie mamy na to funduszy, ani też nie byłoby to opłacalne – podsumowuje.

Reklama

Będę robić swoje

– Ratujcie tę kolejkę! – mówi Marek Pyś, aktor filmowy i teatralny, znany szerszej publiczności chociażby z popularnego sitkomu „Świat według Kiepskich”, prywatnie dynowianin mocno zaangażowany w życie kulturalne miasta. – Bez niej nic tu nie będzie. Żal na to patrzeć, tyle pięknych wydarzeń tu się odbyło, sam magazyn kolejowy gościł tylu znakomitych artystów, a teraz stoi pusty. Tam jest cudowna akustyka, potwierdził to niejeden muzyk. To miejsce musi ożyć! – komentuje artysta

Dynowianie nie dają za wygraną. – W 2016 roku złożyłam projekt „Kulturalny rozkład jazdy w zupełnie starym stylu”, który ma na celu ożywienie stacji.  Czekamy na odpowiedź z ministerstwa. Próbowałam włączyć do działania inne domy kultury z gmin, przez które przejeżdża kolejka, chciałam, żeby w okresie wakacyjnym, kiedy jest najwięcej turystów, coś działo się na każdej stacji. Choć wspomniane domy kultury ostatecznie włączyły się do projektu, odnoszę wrażenie, że ta kolejka mało kogo interesuje, ale mnie to nie zniechęci, będę robić swoje i  pisać projekty aż do skutku! – deklaruje Aneta Pepaś z dynowskiego MOK.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    haler - niezalogowany 2017-03-26 14:00:46

    PISoBOLSZEWIA ma inne priorytety :)Koryto dla misiewiczów i dotrzymanie obietnicy o Polsce w ruinie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Krakowski oddech - niezalogowany 2017-03-26 16:14:41

    Wszystko się zgadza! Najważniejsze jest doprowadzić do Polski w ruinie i wyprowadzić Polskę z unii... "maślane" priorytety!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    tw - niezalogowany 2017-03-26 22:19:24

    Unia to takie źródełko z którego żaden polityk dobrowolnie nie zrezygnuje bez względu na to którą opcję polityczną reprezentuje.  Zmienili się tylko beneficjenci korzystający z tego źródełka, ale od tego Polska nie popadnie w ruinę. Przeciętny Polak dostał bonusa w postaci 500+, teraz może jeszcze dostanie mieszkanie i ma w nosie wasz skowyt.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości