Zdaniem miłośnika historii miasta, rzecznika prasowego Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Przemyślu Marka Janowskiego, podczas remontu ulicy Mickiewicza doszło do uszkodzenia – wpisanego do rejestru zabytków – budynku byłego składu alkoholu i tytoniu Twierdzy Przemyśl, znajdującego się vis-a-vis hali sportowej.
O tym fakcie poinformował na jednym z portali społecznościowych, bo tam najczęściej trwają czasami ciekawe, czasami pouczające, a czasami żenujące dyskusje najważniejszych osób w mieście.
M. Janowski zasygnalizował prezydentowi miasta Wojciechowi Bakunowi, aby „(...) zainteresował się i zadbał o odrestaurowanie szczytu dachu dawnego składu alkoholu i tytoniu Twierdzy Przemyśl. Podczas prac przy remoncie nawierzchni ul. Mickiewicza odpadł z niego tynk razem z datą 1904. Do uszkodzenia doszło wskutek wibracji przy usuwaniu starej nawierzchni na ul. Mickiewicza. Winny jest więc wykonawca. W dobrym zwyczaju jest dbanie o to, aby inwestycja nie miała negatywnego wpływu na zabytkowe otoczenie”.
Na to włodarz miasta zamieścił ripostę treści: „(...) oczywiście doskonale pan wie, że budynek ten jest własnością prywatną. Zastanawiam się tylko, po co umieszcza pan takie wpisy, mając taką wiedzę (...)”.
Niestety, prezydent się pomylił, co[paywall] rzeczowo wyjaśniła inna uczestniczka dyskusji.
„(...) Z całym szacunkiem pozwolę sobie zauważyć, że właściciel w żadnej mierze nie przyczynił się do tego zdarzenia. Czy w związku z tym będzie mu w jakiś sposób zależało, by przywrócić ten element do stanu pierwotnego? Jakkolwiek remont ulicy Mickiewicza jest bardzo pozytywnym działaniem w naszym mieście, ale nie można dopuścić do tego, by przy okazji znikały detale historyczne Przemyśla. A, niestety, przy niemal każdym remoncie znikają klapy studzienek, elementy infrastruktury elektrycznej, unikalne ogrodzenia itp. W każdym przypadku tracimy po kawałku naszą przemyską historię (...)” – napisała.
M. Janowski dodał: „ (...) jako prezydentowi miasta – pomnika historii – powinno panu zależeć na takich detalach, bo to z nich właśnie składa się jego zabytkowa tkanka. To zabytki, a nie fabryki, są atutem Przemyśla. Przykro mi to pisać, ale z tego, co widzę, to pan zamiast pochylić się nad zasygnalizowanym problemem, ogranicza się jedynie do jakichś insynuacji (...)”.
Tyle dyskusji. Teraz kilka faktów. Budynek przy ulicy Mickiewicza, vis-a-vis hali sportowej, jest wpisany do rejestru zabytków. Potwierdziła to Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków w Przemyślu Beata Kot. O fakcie uszkodzenia obiektu dowiedziała się od nas.
Obecnie w tym budynku znajduje się m.in. sklep meblowy, część pomieszczeń jest do wynajęcia. Na szczycie ściany frontowej widniała rzeczywiście data powstania – rok 1904. Obecnie attyka jest niewidoczna.
Do naprawienia powstałych szkód, m.in. po remontach czy innych budowlanych przedsięwzięciach, zobowiązany jest wykonawca prac. W wypadku remontu ulicy Mickiewicza to firma „COLAS” Polska. Oczywiście pod warunkiem, że stało się to z ich winy. Problem w tym, że to nie M. Janowski czy ktokolwiek inny z mieszkańców powinien problem zgłosić.
Dyrektor Zarządu Dróg Miejskich w Przemyślu Jacek Cielecki o fakcie odpadnięcia części gzymsu z zabytkowego obiektu także dowiedział się od nas.
– Po raz pierwszy o tym słyszę. Nie wpłynęło do nas żadne pismo w tej sprawie. Jeśli rzeczywiście by do tego doszło, od razu zareagujemy. Z pewnością musielibyśmy stwierdzić, że wpływ na to miały wibracje lub drgania wytwarzane podczas remontu tej ulicy – powiedział J. Cielecki.
Znaczy to, że sugestia M. Janowskiego nie znalazła u szczytów władzy podatnego gruntu.
– Miasto było inwestorem, więc ponosi odpowiedzialność za wpływ na otoczenie. Chwalili się wszem i wobec odbiorem prac. Dziwne, że nikt nie zauważył, iż odpadł kawałek tynku z attyki. Ten budynek to element pomnika historii, jakim jest cała Twierdza Przemyśl. Prezydent miasta powinien z pieczołowitością przywiązywać wagę do takich detali. A z tego, co słyszę, nawet nie raczył powiadomić ZDM – mówi M. Janowski.
– Cóż... Podam inny przykład: pod magistratem postawiono w lecie kurtynę wodną. Wodę podciągnięto z będącego obok hydrantu. Ten z kolei miał przepiękną, zabytkową klapę. Była to jedyna w mieście wiedeńska klapa sprzed pierwszej wojny. Przyszedł pracownik PWiK-u, gumówką wyciął w niej potrzebny otwór i podłączył kurtynę. To detal, ale jakby tak jeden z drugim czy trzecim połączyć, tworzy się całość. Całość historii miasta, którą lekko, łatwo i przyjemnie niszczymy. Dlatego to właśnie do nas chcą przyjeżdżać chociażby ekipy filmowe, bo Przemyśl nie przebrał się tak w nowoczesność jak inne miasta, bo są miejsca, które od ponad stu lat się nie zmieniły – podsumował.

fot.Mariusz Godos
Budynek przy ulicy Mickiewicza, vis-a-vis hali sportowej, jest wpisany do rejestru zabytków.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze