Reklama

Czy Twoja prababka mogła lubić seks i miała orgazm?

11/07/2021 18:12

Model małżeństwa w wiekach średnich wywodził się z nauk biblijnych, zgodnie z którymi żona miała być mężowi posłuszna i podległa. Obowiązki małżeńskie należało wypełniać bez czerpania z nich przyjemności. Seks był ciężkim grzechem, a cielesność i budowa ciała była tematem tabu. W małżeństwie należało go uprawiać wyłącznie w celach prokreacyjnych, unikając sprzecznych z naturą rozkoszy. Seks w pozycji, w której żona była nad mężem, zaburzał binarny porządek świata. Z czasem wiele się zmieniło.

Pruderyjny wiek XIX

W licznych publikacjach tego stulecia mężczyźni powszechnie przyjmowali, że seks to sprawa, która nie dotyczy ich partnerek. Odmawiano im prawa do jakiejkolwiek satysfakcji erotycznej. Przedstawicielki słabszej płci mogły liczyć zamiast tego na… radość z macierzyństwa. Ten problem nie dotyczył wszystkich kobiet, np. emancypantek, wykształconych lub prostytutek.

Dwie różne moralności

Na masową skalę przyjęto wówczas zasadę podwójnej moralności. Polegała ona na przyjęciu przez społeczeństwo zupełnie różnych oczekiwań wobec kobiet i mężczyzn. Tym drugim wolno było bezkarnie prowadzić życie seksualne przed i poza małżeństwem. Panny i mężatki miały z kolei być bezwzględnie cnotliwe i wierne. Kobiecy popęd seksualny uważano za coś gorszącego, tłumiono go i potępiano. Nie tolerowano nagości – nawet u lekarza.

Reklama

Rozebrać do naga

XIX-wieczni mężczyźni małżeństwo traktowali jak handel. Autor wydanego w 1809 roku poradnika pt. „Tajemnice płci żeńskiey” sugerował, żeby oblubienicę przed ślubem rozbierać do rosołu i kontrolować, czy nie ma żadnych defektów fizycznych. Zupełnie jakby była klaczą na targu. Pomysł ten wracał wielokrotnie przynajmniej do lat sześćdziesiątych tego wieku. Zawsze w odniesieniu do kobiet.

Nie podnieca się nerwów żony żadnymi pieszczotami

Ten pogląd głosił lwowski lekarz Artur Ligisza w 1903 roku. W książce poświęconej tematowi zapobiegania ciąży udzielał on czytelnikom różnych rad. Przykładowo: „Przed aktem płciowego obcowania zupełnie się nie podnieca nerwów u żony żadnymi pieszczotami, całusami lub objęciami, tylko wprost przystępuje się niespodzianie, znienacka do aktu spółkowania”. Chodziło o to, aby młoda od początku małżeństwa nie zaznała innego obcowania.

Reklama

Żona ma leżeć jak kłoda

Prostsza metoda, podawana w publikacjach innych autorów, zakładała po prostu zupełny, stuprocentowy bezruch kobiety w trakcie całego stosunku. Mąż niech robi swoje, a żona powinna leżeć niczym kłoda. Seks był dla Polek bolesny i poniżający. Mężom zalecano, by je w łóżku przyduszali ciałem i odmawiali im jakikolwiek przyjemności.

Po ciemku i pod kołdrą

Niższe warstwy społeczeństwa poddane indoktrynacji kościoła starały się w większości dostosować do jego wymagań. Wśród stanów niższych często dochodziło do sytuacji, że kochano się jedynie w celach prokreacyjnych, w specjalnych koszulach, wyglądem przypominających worek pokutny, które miały jedynie otwory na narządy płciowe.

Reklama

Seks u kobiet to ciężka choroba

Dziesiątki poradników, nawet tych wydawanych już po pierwszej wojnie światowej, potwierdzają, że powszechny był strach przed rozseksualizowanymi małżonkami. Głoszono, że żona, która polubi seks, niechybnie zacznie zdradzać swojego męża. Prościej było uznać, że same potrzeby seksualne to u każdej kobiety objaw ciężkiej choroby i histerii.

Małżeństwo to poświęcenie

Dzieła literackie i cała obowiązująca kultura wpajały kobietom przekonanie, że pożycie małżeńskie to w pierwszej kolejności forma poświęcenia. „Czystość jest czymś bezwzględnie dobrym, życie płciowe zaś w każdym razie plamą i poniżeniem” – instruowano dziewczęta przez całe XIX stulecie. Mężczyźni też odbierali praktyczne porady. Mieli robić wszystko, by kobieta nie zaznała seksualnej satysfakcji.

Reklama

Obawa

Nasze prababki instynktownie bały się nocy poślubnej. I miały ku temu bardzo dobre powody. Nie wiedziały, czy to będzie wielkie misterium miłości, czy bolesna chwila poniżania w łapach nieudolnego chama.

Każdy mężczyzna musi mieć kochankę

Po nocy poślubnej w sytuacji mężczyzny niewiele się zmieniało. Miał odtąd zapewniony wikt i opierunek, ale życie seksualne prowadził tak jak zawsze. Głównie poza domem. Na uzasadnienie tego faktu znaleziono kolejny pseudonaukowy argument. Zgodnie z popularną teorią przytoczoną przez Izę Moszczeńską (autorkę felietonu Cnota kobieca z 1904 roku) każdy mężczyzna był z urodzenia poligamistą, a każda kobieta – monogamistką. W efekcie wierność mężów uznawano za rodzaj zwyrodnienia i grzechu przeciwko naturze. W przypadku żon podobnym grzechem byłaby jakakolwiek próba szukania doznań seksualnych poza małżeństwem.

Reklama

Nowa teoria

Uważano, że wstrzemięźliwość szkodzi tylko mężczyznom. Postępowe pismo „Kosmetyka” w 1908 roku tłumaczyło: „Zupełne wstrzymanie się od stosunku płciowego jest dla kobiety rzeczą (…) dla zdrowia obojętną, podczas gdy u mężczyzny wywołać ono może pewne zaburzenia w sferze nerwowej lub psychicznej”.

Badania naukowe

W Warszawie już w 1908 roku lekarz i antropolog Walenty Miklaszewski przeprowadził wśród swoich pacjentek ankietę na temat seksu. Doktor relacjonował: „Żona doznaje rozkoszy przy stosunkach płciowych stale w 7,5 proc przypadków, zmiennie w 11,56 proc. przypadków, a wstrętu w 8,3 proc. przypadków”. Łącznie dla zaledwie 19 proc. kobiet życie płciowe było choć trochę satysfakcjonujące

Reklama

Zmiana poglądów

Dopiero na przełomie XIX i XX stulecia lekarze – w tym pierwsi seksuolodzy – zaczęli dostrzegać, że nie tak to wszystko powinno wyglądać. Świat niepostrzeżenie zaczął się zmieniać. Rosnący w siłę ruch feministyczny domagał się równouprawnienia kobiet we wszystkich niemal sferach życia publicznego, w tym także w sferze erotycznej.

 

PS W artykule wykorzystano też publikacje: Kamila Janickiego pt. „Epoka hipokryzji. Seks i erotyka w przedwojennej Polsce”; Małgorzaty Marcjanik pt. „Obraz kobiety w XIX i XX wieku”; Tadeusz Boy-Żeleńskiego, „Zmysły… zmysły…”; oraz Walentego Miklaszewskiego, „Życie płciowe w małżeństwie”, „Czystość” 1908, nr 5.

Reklama

                                                   

 


Józef Frankiewicz
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości