Do naszej redakcji zgłosił się czytelnik, który w ostatnim czasie korzystał z usług Urzędu Stanu Cywilnego w przemyskim magistracie. Pod wątpliwość poddał fakt obsługi petentów przy tzw. okienku, zamiast w pomieszczeniach, które gwarantują prywatność, jeśli chodzi o posługiwanie się danymi wrażliwymi w przypadku rejestrowania narodzin, ślubów, czy zgonów.
O to, dlaczego tak się dzieje i czy to tylko chwilowe rozwiązanie, zapytaliśmy Urząd Miejski w Przemyślu.
– Obsługa mieszkańców przy ladzie, załatwiających swoje sprawy w Urzędzie Stanu Cywilnego, miała swój początek oczywiście w czasach pandemii. Nie zmieniamy tej formy z prostego powodu – przy zwiększającej się liczbie wydawanych aktów możliwości lokalowe przemyskiego USC nie pozwalają na przyjmowanie petentów pojedynczo, w pomieszczeniach biurowych – informuje Witold Wołczyk z Wydziału Promocji i Kultury Urzędu Miejskiego w Przemyślu.
– Chociaż z pobieżnej obserwacji mogłoby się wydawać[paywall], że postronne osoby mogłyby usłyszeć lub zarejestrować dane osobowe innych petentów, to jednak nie ma to miejsca – uspokaja.
– Pracownicy tej jednostki przy ladzie mogą jedynie poinstruować o sposobie załatwienia konkretnej sprawy bądź wypełnienia druku, tak więc dane osobowe petent wprowadza sam. W przypadku aktów urodzenia, podczas sporządzania których rozmowa może dotyczyć np. uznania ojcostwa – rejestrujący urodzenie zapraszani są do osobnego biura. Podobnie sytuacja wygląda także w przypadku zgłaszania przez pary chęci zawarcia małżeństwa. Ze względu na bezpośredni kontakt z mieszkańcami i innymi osobami załatwiającymi sprawy w naszym urzędzie, pracownicy Urzędu Stanu Cywilnego są instruowani o zasadach pracy z danymi osobowymi i mają szczególną świadomość konieczności ich ochrony – wyjaśnia szczegółowo W. Wołczyk z przemyskiego magistratu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze