Tartak w Michałówce, cegielnia w Radymnie, domek letniskowy na ZEK-u, budynek gospodarczy w Ostrowie. W ciągu kilku tygodni w tych miejscach doszło do pożarów, których przyczyn wciąż nie ustalono. W Radymnie i okolicznych miejscowościach krąży informacja, że może być to sprawka jakiegoś seryjnego podpalacza. Jednak zarówno jarosławska policja, jak i straż pożarna twierdzą, że to zwykła plotka i nie ma powodów do niepokoju.
Pierwszym zdarzeniem był pożar tartaku w Michałówce. Doszło do niego 2 sierpnia br. Spaleniu uległy wiaty, drewno, maszyny tartaczne oraz położone w sąsiedztwie 15 arów zboża. Trzy kolejne, w odstępie ledwie kilku dni, wywołały spore poruszenie. 27 września br. na terenie cegielni w Radymnie doszło do potężnego pożaru beli słomy. Akcja strażaków trwała około 30 godzin. 8 października br. przy ulicy Narutowicza w Radymnie, na terenie ZEK-u doszło do pożaru drewnianego domku letniskowego wraz z wyposażeniem, wreszcie w środku nocy, 12 października br., palił się budynek gospodarczy w Ostrowie[paywall].
– Albo to rzeczywiście wyjątkowy zbieg okoliczności, albo ktoś bawi się w piromana. Trochę to dziwne, że długo nic się nie działo, a naraz mamy pożary jeden za drugim. I ten logiczny ciąg zdarzeń. Nie wiem, co o tym sądzić – powiedział nam jeden z mieszkańców Radymna.
– Mam działkę, na niej domek letniskowy. Nie wiem, czy mamy się bać, czy spać spokojnie. Za dużo w tym wszystkim znaków zapytania – uważa inny z mieszkańców miasta nad Radą.
Dwa zdarzenia (pożar tartaku w Michałówce i beli słomy na terenie cegielni w Radymnie) opisywaliśmy już na naszych łamach. Do pożaru domku letniskowego na ZEK-u w Radymnie, przy tzw. starej plaży, doszło 8 października br. Była godzina 1.07, kiedy do zdarzenia zadysponowany został zastęp strażaków z PSP i OSP w Radymnie. W momencie ich przybycia ogniem objęty był już cały domek letniskowy oraz znajdujące się wokół niego drzewa. 12 października br., o g. 3.23 radymniańscy strażacy zostali wezwani z kolei do pożaru budynku gospodarczego w Ostrowie. W tym wypadku było jeszcze co ratować, bo pożarem objęta była 1/3 budynku. Ogień został szybko zlokalizowany i opanowany.

fot.OSP Radymno
Pożar budynku gospodarczego w Ostrowie.
O spokój, zachowanie rozsądku i nierozsiewanie paniki apeluje oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Jarosławiu komisarz Marta Gałuszka. – Dokładnie sprawdziłam wszystkie te zdarzenia. Jeśli chodzi o pożar tartaku w Michałówce, to w tej sprawie policjanci z komisariatu w Radymnie prowadzili postępowanie przygotowawcze. Materiały zostały przesłane do Prokuratury Rejonowej w Jarosławiu. Z ich ustaleń na miejscu zdarzenia wynikało, że do pożaru doszło w obecności pracowników, podczas cięcia drewna na urządzeniu typu wielopiła. Wykluczone zostało działanie osób trzecich. Postępowanie sprawdzające nasi policjanci prowadzili także w sprawie pożaru słomy na terenie cegielni w Radymnie. Zebrane materiały również trafiły do jarosławskiej prokuratury rejonowej celem wszczęcia śledztwa. Podobnie jak te zebrane w sprawie pożaru drewnianego domku letniskowego wraz z wyposażeniem na ZEK-u w Radymnie. Jeśli zaś chodzi o pożar stodoły w Ostrowie 12 października, to z ustaleń policjantów wynika, że właściciel posesji korzystał z umieszczonej wewnątrz niej wędzarni i najprawdopodobniej nie wygasił ognia po zakończeniu pracy. W tej sprawie policjanci prowadzą czynności sprawdzające, ale już wiadomo, iż należy wykluczyć działanie osób trzecich. We wszystkich postępowaniach policjanci zbierali ślady kryminalistyczne i zabezpieczali je, przesłuchiwali świadków, a także uzyskiwali informacje z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Jarosławiu.

fot.OSP Radymno
Pożar domku letniskowego przy starej plaży na ZEK-u w Radymnie.
Analiza tych zdarzeń i policyjnych ustaleń nie daje żadnych podstaw do przypuszczeń, że występuje zjawisko celowych podpaleń – zapewniła kom. M. Gałuszka.
Podobnego zdania jest zastępca komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Jarosławiu brygadier Zygmunt Jasiłek. – Nie ma żadnych powodów, aby stwierdzić, że w Radymnie czy gminie grasował jakiś podpalacz. To bzdura! W dwóch akcjach gaszenia pożarów brałem udział osobiście i nie było żadnych znamion celowego podpalenia. Dwa z tych wydarzeń miały miejsce w biały dzień, byli tam ludzie. Podpalacz nigdy nie idzie w dzień. Działa inaczej. Stara się, aby nikt go nie zobaczył, a najczęściej skupia się na jednej miejscowości. To zwykła plotka – podsumował bryg. Z. Jasiłek.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze