Reklama

Czy wystarczy, że chce się chcieć?

02/08/2022 08:00

Informacja o nadzwyczajnej sesji Rady Miasta Jarosławia pojawiła się w sieci dokładnie 13 godzin przed jej rozpoczęciem. Było to co najmniej dziwne. Można było się spodziewać, że przedmiotem sesji będzie coś zaiste ”nadzwyczajnego” i niecierpiącego zwłoki. Okazało się, że głównym tematem spotkania jest fuzja dwóch miejskich spółek.

Część radnych, którzy pojawili się na sesji, chcieli przenieść podjęcie tak trudnej uchwały, by mieć czas na analizę wszystkich za i przeciw. Burmistrz na to się nie zgodził i nie wytłumaczył, skąd taki pośpiech, co mieszkańców oglądających  obrady mogło skutecznie zdezorientować. Na szczęście w sali narad pojawili się samorządowcy, którzy żądali dyskusji.

Niestety, nie można tego powiedzieć o wszystkich radnych- są tacy (i jest to przykra większość), którzy nie zwykli zabierać głosu. Oczywiście w samym głosowaniu uczestniczą, ale czy to wystarczające zaangażowanie? Są też samorządowcy, którzy mówią bardzo dużo, a jakże. Czasem na temat, odkrywczo i kompetentnie. Wywiązuje się wśród nich dyskusja, widać nie tylko chęci, ale próby realnych działań, zmian. Wtedy rodzi się nadzieja, że są szanse na opozycję do wątpliwych uchwał, że jest ktoś, kto poza chęciami do zmian, faktycznie wprowadzi je w lokalne życie.

Reklama

Niestety - wraz z głosowaniem nadzieja umiera. Dosłownie garstka lokalnych samorządowców faktycznie walczy o lepsze jutro swoich wyborców - chęci pokrywają się z działaniem, ale te pojedyncze głosy nie dość, że uznawane przez innych za czcze gadanie albo – co gorsza – chęć promocji własnej osoby, znikają wśród tych, którzy bezrefleksyjnie chcą ”przebrnąć” przez obrady. Czcze gadanie? Niepotrzebne dyskusje? Owszem, na sesjach samorządowych wiele jest niepotrzebnych dyskusji- osobistych wycieczek, na które pozwalają sobie najwyżej postawieni włodarze, prowokacji, odpowiedzi, które każdy nazwałby ”odwracaniem kota ogonem” lub ”laniem wody”.

Jednak pośród wszystkich zbędnych lub niezbędnych wypowiedzianych słów najwięcej przykrości jarosławianom sprawia zapewne to, że kilkugodzinna dyskusja, pełna chęci do zmian, wieńczona jest głosowaniem, którego wynik jest przesądzony przez “niemą” większość. A jakie słowa są najbardziej nie na miejscu? Ano wypowiedziane przez tych, którzy nie chcą żadnych zmian i wciąż przypominają o upływającym czasie obrad - mierzyć czas, a nie postępy, gdy na szali jest dobro naszej małej ojczyzny? Nieładnie.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama