– Przez kilkanaście dni nie dawało się wytrzymać. Drażniący, dławiący smród był okropny. Pojawiał się wraz z mgłą, która płynie w naszym kierunku z pobliskiego Cykowa na Ukrainie. Poszliśmy raz na popularną u nas Złotą Górę, żeby zobaczyć, co się dzieje tuż za granicą. Zobaczyliśmy potężne kłęby dymu. Zrobiliśmy zdjęcia. Coś muszą tam palić – twierdzą mieszkańcy Stanisławczyka i Rożubowic w gminie Przemyśl. Stamtąd do granicy państwa, w linii prostej, są ledwie dwa kilometry.
– Słyszeliśmy o podobnej sytuacji w tamtym roku, w okolicach Lublina i Podlasia. Ludzie pisali na forach, że smród jest niemiłosierny, ale tamtejsza ochrona środowiska mówiła, że to wszystko przez palące się torfowiska na Białorusi i Ukrainie. U nas było to samo i w tym roku się powtarza. Ale nie wierzę, aby to był palący się torf. Początkowo śmierdzi, jakby paliła się trawa, ale z czasem czuć smród palonych opon, gum czy jakiś innych chemicznych substancji. Jesteśmy w stanie wskazać, w którym miejscu pojawia się dym – mówi Magdalena Mazurkiewicz[paywall].
Pierwsze pismo do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Rzeszowie, sołtys Stanisławczyka, Krystyna Gołębiowska, skierowała 4 listopada ubiegłego roku. Informowała w nim, że uciążliwości te występują szczególnie w nocy i nad ranem, a podjęte przez Urząd Gminy w Przemyślu działania nie przyniosły żadnego efektu. Substancje zanieczyszczające powietrze emitowane są prawdopodobnie z pobliskiej Ukrainy. Przyjechał ktoś z Rzeszowa, ale za późno, dym za granicą już się nie unosił.– Zajechałem na koniec wioski, nic się nie paliło. W nocy z 21 na 22 września smród był już nie do wytrzymania. Nie można było spać. Zamykanie okien nic nie dawało. Nie było siwo, a niebiesko. To zapach palenia śmieci, gumy, folii i plastiku. Mówię to z pełną świadomością, bo znam smród palonych gum czy plastiku. Co najgorsze, wiemy już, kiedy zaczynają palić. Pierwszy niepokojący sygnał jest wówczas, gdy zaczyna piec czubek języka. Potem pojawia się chrypka i kichanie. Podrażnione są nozdrza. Ciężko oddychać. Sam organizm nam podpowiada, że coś jest nie tak, że mogą z tego powodu prędzej czy później pojawić się jakieś skutki uboczne. Że nie wiadomo, co tam palą – powiedział Kazimierz Kośmider.
– Nie przypominam sobie, aby wcześniej coś takiego było. Mnie od 17 sierpnia nie było w Stanisławczyku, przebywałem w sanatorium. Leczę się na astmę. Wróciłem 7 września. Kiedy przyjechałem pod dom, myślałem, że umrę. Zacząłem szukać wziewnych lekarstw, bo inaczej chyba bym nie przeżył. Nie jestem w stanie powiedzieć, co mogą palić na Ukrainie, ale z całą pewnością nie są to żadne trawy czy torf. Przypuszczam, że może tam być jakieś nielegalne śmietnisko, które nocami ktoś podpala – stwierdził Edward Kocyła.

fot.Magdalena Mazurkiewicz
Tam, gdzie unosi się dym, to już Ukraina. Zdjęcie zrobione ze „Złotej Góry” w pobliżu Rożubowic.
– Śmierdzi to mało powiedziane. To jest jakaś katastrofa. Nie istniejemy tutaj przez kilkanaście dni, kiedy na Ukrainie zaczynają coś palić. Jak szedłem o szóstej rano otworzyć swoją gospodarkę, musiałem założyć na twarz koszulkę. Jedni mówią tak, inni inaczej, poją nas jakimiś niesprawdzonymi informacjami, a my chcemy normalnie żyć. Jak jedziemy na ryby do Hermanowic, nic nie czujemy. Wracamy, dojeżdżamy do torów kolejowych, z miejsca dusi. Idzie przez Rożubowice do nas – twierdzą Jerzy Machowski, Jan Laś i Witold Kotula.
Wszystko to potwierdza sołtys Rożubowic Ewa Siwiecka. – Ostatnie trzy tygodnie były nie do wytrzymania. Śmierdziało potwornie. Odór przychodzi razem z mgłą, wieczorami i rankiem. Inaczej jest, jak pada deszcz czy wiatr wieje w inną stronę . Ciężko mi powiedzieć, co palą na Ukrainie, ale mam nadzieję, że ze względu na nasze zdrowie ktoś wreszcie coś z tym zrobi – powiedziała.

fot.Mariusz Godos
– Śmierdzi to mało powiedziane. To jest jakaś katastrofa. Nie istniejemy tutaj przez kilkanaście dni, kiedy na Ukrainie zaczynają coś palić – twierdzą Jerzy Machowski, Jan Laś i Witold Kotula.
O całej sprawie wie wójt gminy Przemyśl Andrzej Huk i wylicza, co zostało już zrobione. –Chcemy pomóc mieszkańcom naszej gminy. Poinformowaliśmy o całej sprawie przemyskie Starostwo Powiatowe, które z kolei przekazało ją Wojewódzkiemu Inspektoratowi Ochrony Środowiska w Rzeszowie. Będziemy tego pilnować – zapewnił.
14 września br. inspektorzy przemyskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Rzeszowie odwiedzili pięć miejscowości przygranicznych: Malhowice, Stanisławczyk, Rożubowice, Jaksmanice i Siedliska. Wówczas żadnych uciążliwości zapachowych nie stwierdzili. W nocy z 15 na 16 września laboratorium Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Rzeszowie przeprowadziło pomiary zanieczyszczeń powietrza w pasie granicznym, w celu zbadania zadymienia i uciążliwości odorowych, zgłaszanych przez mieszkańców.
– Badania wykonaliśmy w pięciu punktach pomiarowych, w miejscowościach: Malhowice, Stanisławczyk, Siedliska, Jaksmanice oraz Rożubowice. W pierwszych trzech punktach nie wykazały one obecności substancji zanieczyszczających w powietrzu. Nie stwierdzono też uciążliwości odorowych. W punkcie pomiarowym znajdującym się w Jaksmanicach wyczuwalne były zapachy spalenizny o niskiej intensywności, badanie wykazało także obecność substancji odorowych w powietrzu. Widoczne były opary unoszące się nad gruntem po ukraińskiej stronie granicy. W punkcie pomiarowym w miejscowości Rożubowice stwierdzono obecność gęstego, białego dymu o drażniącym zapachu. Badanie wykazało obecność substancji zanieczyszczających w powietrzu. Na tej podstawie należy stwierdzić, że najbardziej prawdopodobnym źródłem transgranicznych zanieczyszczeń powietrza atmosferycznego, przepływających na polskie rejony przygraniczne z terenu Ukrainy, jest niekontrolowane spalanie materii organicznej przy ograniczonej podaży tlenu – poinformowała Podkarpacki Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska Krystyna Sołek.
Szczegółowe informacje w tej sprawie przekazane zostały wójtowi gminy Medyka i gminy wiejskiej Przemyśl, jak również wojewodzie podkarpackiemu, który obiecał, że sprawa będzie miała dalszy ciąg, ale już na poziomie międzynarodowym.
Kiedy tylko będziemy dysponowali jakimikolwiek szczegółami, do tematu wrócimy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.i co im zrobicie, granica Unii, Szengen i wara od nich, nikt i nic im nie zrobicie! Nawet pies z kulawą nogą tym sie nie zajmie! a co Wy palicie w swoich śmierdzących piecach? Palicie tak samo wszystko co sie da.
on nie może popatrzeć na siebie bo by umarł ze strachu
bo to smierdzacy ukrainiec odniego jedzie jak z tych smieci co jego koledzy pala
Tak się składa że jestem jednym z mieszkańców miejscowości dotkniętej wyżej opisanym problemem. Moim zdaniem jeśli nie da się z nimi dogadać na drodze politycznej to ja bym proponował zrzucić na nich atomowke i zrównać z ziemią, to zacofany kraj. Może i Polsce daleko do ekologii ale Ukraińcy nie wiedzą o istnieniu takiego słowa. Od zawsze zatruwali nasze powietrze i rzeki przepływające przez ich brudny kraj.
Jeśli jesteś z województwa mazowieckiego jak twoje IP to możesz sobie tak pisać, zapraszam pod ukraińską granicę najlepiej rano jak powietrze jest koloru niebieskiego i śmierdzi plastikiem.
Zatkaj morde plugawy bandersrancu
A gdzie polskie służby-ochrona środowiska,sanepid,pracownicy gminy itp.- chyba warto dbać o zdrowie mieszkańców.
Wszystko było zgłaszane a oni oczywiście "zajmą się tym" i cisza
Dlaczego nikt nie reaguje oprocz mieszkancow. Teraz chca budowac przejscie. Mieszkancy Malhowic nie powinni sie na to zgodzic.
Żeby wyjaśnić parę spraw: torfowiska i trawy palą się inaczej, bez tego typu zapachów i barw. Natomiast TWORZYWA SZTUCZNE, OLEJE TRANSFORMATOROWE, a przede wszystkim ŚRODKI OCHRONY ROŚLIN ( dwa ostatnie wymienione , zawierają organiczne związki chloru i fluoru) są niezwykle szkodliwe wziewnie i przy spożyciu. I nie piszcie pierdołów. To, co napisałem opieram na swoim wieloletnim doświadczeniu w dziedzinie chemii i profilaktyki zdrowotnej. A propo's -wielki magazyn przeterminowanych środków ochrony roślin zlokalizowano w Siankach, po stronie ukraińskiej. Poszukajcie, gdzie to jest i czym grozi ewentualny wyciek.m Całkowicie popieram stanowisko frans'a, a tisowi odpowiadam - takie jest zbrodnicze ekologicznie prawo i wartość "umów" transgranicznych z ukraińcami od lat.
NO TAK.MY CHCAC MIEC W MIARE CZYSTE RZEKI MUSIMY WDRAZAC PROJEKTY OCZYSZCZANIA RZEK ZA WSCHODNIA GRANICA,KTORE TO PROJEKTY WSPOL FINANSOWANE SA ZE SRODKOW UNIJNYCH.JAK MIEC CZYSTE RZEKI NIE BEDAC CZLONKIEM UNII!?
Ten smród było czuć w całym mieście, nawet na Kmieciach a to przecież 15 km od granicy z tą tryzubską choojnią.
Trzeba odzyskac te ziemie i wtedy beda obowiazywac Nasze prawo o ochronie srodowiska!!!
i co im zrobicie, granica Unii, Szengen i wara od nich, nikt i nic im nie zrobicie! Nawet pies z kulawą nogą tym sie nie zajmie! a co Wy palicie w swoich śmierdzących piecach? Palicie tak samo wszystko co sie da.
popatrz się na siebie
on nie może popatrzeć na siebie bo by umarł ze strachu