Co prawda w tym roku niezwykle popularne przed laty zawody rowerowe Bike Town w Przemyślu nie odbędą się (podobno imprezę przejął Rzeszów), ale złośliwi mówią, że nic straconego, aby chętni rywalizowali w konkurencji „downhill”. Bo to, co ukazuje się w czasie trwającej przebudowy północno-wschodniej części Rynku Starego Miasta, do pędzenia na rowerze na złamanie karku nadaje się idealnie. Chodzi o kaskadowy układ granitowych płyt od strony m.in. budynku Muzeum Historii Miasta Przemyśla.

fot.za zbiorów własnych
Faktem jest, że kolorystyka płyt sprawia, że idąc w dół, nie widzi się dobrze poszczególnych stopni. Całość zlewa się w jedną szarą masę.
Umowa na „Przebudowę północno-wschodniej części Rynku Starego Miasta” została podpisana 3 września 2021 r. Wykonawcą robót jest firma Zakład Drogowy Tadeusza Popka z Rozborza Długiego.
Projekt przebudowy liczy sobie 17 lat i stworzył go architekt Leszek Mermon. Wiadomo, że 17 lat temu inne były trendy, inne wytyczne, inne przepisy, choćby jeśli chodzi o osoby niepełnosprawne[paywall].
Owa inwestycja prowadzona jest w ramach szerszego przedsięwzięcia pod nazwą „Podziemna Trasa Turystyczna w Przemyślu”, na którą miasto otrzymało dotację z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podkarpackiego na lata 2014 – 2020.
Łączny koszt (z nadzorem inwestorskim) to 2 mln 322 tys. 872 zł, a wysokość dofinansowania – 1 mln 620 tys. 777 zł. Przewidywane zakończenie prac zaplanowano pierwotnie na wrzesień br., ale już wiadomo, że termin ten najpewniej się przedłuży, przede wszystkim ze względu na prowadzone prace archeologiczne.
Zakres robót przy przebudowie jest szeroki.
Obejmuje m.in.: prace polegające na rozbiórce istniejącej nawierzchni jezdni i chodników oraz elementów istniejącej infrastruktury drogowej, budowę ciągu pieszego przy wschodniej pierzei Rynku (łącznik ul. Grodzkiej z ulicą Kazimierzowską na powierzchni 505 m kw.) oraz przebudowę płyty Rynku, polegającą na rozbiórce istniejącej nawierzchni i ułożeniu nowej z płyt granitowych płomieniowanych, kostki kamiennej granitowej oraz z brukowca z kamienia polnego na powierzchni około 2 tys. 355 m kw.
Niedawno oczom mieszkańców ukazał się przebudowany niewielki fragment płyty Rynku. Kaskadowo ułożone, będące tak naprawdę nieregularnymi, schody od strony ulicy Grodzkiej, opadające w kierunku ulicy Kazimierzowskiej, wzbudziły wiele dyskusji, by nie powiedzieć kontrowersji.
Przewodnicząca Zarządu Osiedla nr 1 Stare Miasto Anna Grad-Mizgała zamieściła wpis następującej treści:
„Czy znacie taką stronę na FB „Sto Lat Planowania”? Polecam, palce lizać! Niestrudzenie tropi absurdy architektoniczne, marnowanie publicznych pieniędzy oraz bezmyślność projektantów czy inwestorów. Cyklicznie wrzuca zdjęcia opatrzone jakże wymownym komentarzem „j***ć kulawych”. I oto, Drodzy Państwo, ten trend zawitał do Przemyśla (...)”.
– Nie do końca wybredne hasło zastosowane zostało w praktyce przy remoncie nawierzchni przy wschodniej pierzei naszego Rynku. Stare płyty z popękanego piaskowca z pewnością nie były piękne ani bezpieczne, ale dało się wózkiem inwalidzkim i jakimkolwiek innym dojechać choćby do wejścia Muzeum Historii Miasta Przemyśla. Można było podjechać do windy, aby dostać się do holu muzeum, gdzie znajduje się winda główna. Po przebudowie żaden wózek inwalidzki tam nie dojdzie. Niepełnosprawni mogą sobie muzeum zobaczyć wirtualnie. O tych wielkich płytach granitowych nawet nie mówię, bo jak będzie padał deszcz, zabić się będzie można. Lub zjechać na czterech literach. Szkoda, że nikt nie wpadł na pomysł, aby zaprezentować jakąś wizualizację. Dodam, że to wszystko oczywiście dla naszego dobra i za unijne pieniądze – powiedziała.
Faktem jest, że kolorystyka płyt sprawia, iż idąc w dół, nie widzi się dobrze poszczególnych stopni. Całość się zlewa w jedną szarą masę.
– Nie byłem, nie widziałem. Ale jeżeli jest tak, jak na zdjęciach, to... Houston – mamy problem, bo byłoby to niezgodne z ustawą z 19 lipca 2019 roku o zapewnieniu dostępności osobom ze szczególnymi potrzebami. Parę miesięcy temu uczestniczyłem w konferencji dotyczącej zapewnienia tejże dostępności do wszystkich obiektów o znaczeniu historycznym. Uczestniczyli w niej przedstawiciele ministerstwa, konserwatorzy zabytków, naukowcy i dyskutowaliśmy o sposobach dostosowania istniejących obiektów do potrzeb osób z niepełnosprawnościami tak, aby jak najmniej ingerować w strukturę zabudowy historycznej, ale też i tak, aby spełnić normy dostępności. Wszystko da się zrobić – powiedział były dyrektor SP 15 Mirosław Bar, poruszający się obecnie na wózku inwalidzkim.
Nad tym wystrojem przy wschodniej pierzei Rynku rozgorzała gorąca dyskusja, w którą włączył się nawet sam prezydent miasta Wojciech Bakun.
Przewodniczącej A. Grad-Mizgale poradził, aby „zwróciła się do osób, które zleciły realizacje, które na bieżąco są na spotkaniach na placu budowy” albo może przynajmniej wykazała odrobinę dobrej woli, zamiast „kolejny raz oczerniać, przełamywać fakty, konfabulować”.
Poradził, by „tak zwyczajnie, po ludzku, przestać być hejterem otaczającej rzeczywistości, a być może kiedy ktoś popełni błąd, to zasugerować, zwrócić uwagę, podpowiedzieć (...)”.
Tyle że, jeśli nie władze miasta zleciły realizację, to kto? Postanowiliśmy porozmawiać z dyrektorem Zarządu Dróg Miejskich w Przemyślu Jackiem Cieleckim.
– Gdybyśmy zamknęli cały plac budowy, nie byłoby takich sensacji, ale chcieliśmy pójść mieszkańcom na rękę. Bo tam są sklepy, wejścia do kamienic. Próbujemy to maksymalnie udostępniać. Nie ma obawy, że osoby niepełnosprawne nie dojadą wózkami do muzeum. To jakiś absurd. Na każdym poziomie tarasu, z którego będzie dojście do obiektu handlowego, zostanie wykonana odpowiednia pochylnia. Oczywiście do lica budynku – wyjaśnił J. Cielecki.
– Wzdłuż tarasów wykonywany jest ciąg pieszo-jezdny o szerokości czterech metrów. Tarasy natomiast zostały wymyślone pod kątem ustawienia tam choćby ogródków przez restauratorów – podsumował.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze