Chyba nikt z organizatorów pierwszej „Lubaczowskiej Shopy” nie spodziewał się, że inicjatywa spotka się z tak sympatycznym przyjęciem. W sobotę, 6 sierpnia, na targowisku miejskim „Mój Rynek” w Lubaczowie odbyła się kolejna giełda staroci pod hasłem „Ocalić od zapomnienia”.
W pchlim targu mógł wziąć udział dosłownie każdy, kto chciał sprzedać rzeczy, które uważał za niepotrzebne. Targowisko miejskie w Lubaczowie okazało się[paywall] rewelacyjnym miejscem na tego typu przedsięwzięcia. Położone na uboczu, zadaszone, z miejscami do parkowania bez problemu pomieściło wszystkich sprzedających. Lubaczowską giełdę staroci można porównać do sobotnich pchlich targów na krakowskim Kazimierzu.Na straganach kupić można było dosłownie wszystko, dlatego nikogo nie dziwiło, że zainteresowanych nabyciem ciekawych i oryginalnych przedmiotów nie brakowało. „Lubaczowska Shopa” wpisała się w kalendarz cyklicznych wydarzeń w mieście, ponieważ dobre pomysły zawsze znajdują odzew wśród mieszkańców. Lubaczowianie mają nadzieję, że targi staroci w mieście będą się odbywać częściej , bo gdzie, jak nie tam, można kupić rzeczy z „duszą”?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze