Wygląda na to, że na cztery drzewa – dwa jesiony przy ul. św. Józefa i dwie lipy przy ul. Skargi – przyszedł czas. Kończą żywot. Niestety, zagrażają bezpieczeństwu nie tylko okolicznych mieszkańców, ale i przechodniów, kierowców czy osób odwiedzających siedzibę Przemyskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. Nikt nie jest w stanie wydać decyzji o usunięciu już niemal martwych drzew.
Chyba siłą woli drzewa wypuściły jeszcze kilkadziesiąt liści, ale większość gałęzi jest zeschniętych. Pnie jesionów przy ul. św. Józefa wewnątrz są puste. Korzenie zdeformowały fragment chodnika i ulicy.
Mieszkańcy kilku kamienic wielokrotnie zwracali się do odpowiedzialnych służb o interwencję.
„Jestem właścicielką kamienicy na rogu ulic św. Józefa i Skargi. Zwracam się z prośbą o przycięcie gałęzi drzew rosnących na chodniku. Te rozrosły na się na tyle, że gałęzie zaczynają niszczyć elewację budynku, uszkadzają dach i rynny” – tego typu monity wysyłane były przez mieszkańców już kilka razy[paywall].
– Dlaczego prosimy o przycięcie? Bo na wycięcie nie ma żadnych perspektyw. To naprawdę dziwne, że nikt się tym nie interesuje. Tu jest bardzo ścisła zabudowa. Pod tymi drzewami, nie zważając na niebezpieczeństwo, parkują swoje samochody kierowcy. Bo i gdzie mają, skoro miejsc praktycznie nie ma? Tędy chodzą setki dzieci, bo przecież tuż obok jest Młodzieżowy Dom Kultury. Vis-á-vis kamienicy jest budynek PARR-u, który codziennie odwiedza sporo osób. Nie wiem, nie znam się na tym, ale patrząc na stan tych drzew, mam poważne obawy co do ich żywotności. Zastanawiamy się, co będzie, jak po prostu nie wytrzymają kolejnej ulewy czy wichury? Może dojść do tragedii – uważa jedna z mieszkanek ul. św. Józefa.
Dwie lipy przy ul. Skargi także nie wyglądają najlepiej. Schną od korony. Nikt nie wie, dlaczego, bo nikt się – oprócz mieszkańców – za bardzo tym nie przejmuje. Potężne drzewa także znajdują się w bezpośrednim sąsiedztwie wymienionych przez naszą rozmówczynię obiektów.
Drzewa rosną w pasie drogowym, więc naturalną koleją rzeczy jest telefon do Zarządu Dróg Miejskich w Przemyślu.
– Znam sprawę. System korzeniowy tych drzew jest już tak rozbudowany, że zniszczył chodnik i niszczy drogę. Teren ten objęty jest jednak ochroną konserwatorską, więc za każdym razem musimy występować o powołanie komisji, która bada stan drzew. Potem trafiamy do konserwatora zabytków, a tam, jak wiadomo, przebić się jest trudno. Pani konserwator nie wydaje zgody na tego typu rzeczy. Wystąpiliśmy z wnioskiem o wycinkę tych drzew, ale nie otrzymaliśmy zgody – powiedział dyrektor ZDM w Przemyślu Jacek Cielecki.
Na takie dictum skierowaliśmy dwa pytania do Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Przemyślu Beaty Kot. Opisaliśmy sprawę od strony mieszkańców, informując że skontaktowaliśmy się z dyrektor J. Cieleckim.
B. Kot zapytaliśmy o to czy Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków w Przemyślu dysponuje odpowiednimi ekspertyzami odnośnie żywotności tych drzew (lub nie) i na jakiej podstawie nie wydaje zgody na wycięcie, umierających drzew oraz o to, kto weźmie odpowiedzialność na siebie w momencie, kiedy rzeczywiście te drzewa runą na ulice, chodniki, zdewastują znajdujące się w bezpośrednim sąsiedztwie zabudowania?
– Urząd konserwatorski nie posiada żadnych ekspertyz dotyczących stanu zachowania tych drzew, bo nie były one przedmiotem postępowania administracyjnego. Kto powinien wziąć odpowiedzialność? Za stan zachowania drzew rosnących w pasie drogowym odpowiedzialność ponosi właściciel drogi i jego zarządca – wyjaśniła B. Kot.
Cóż, zmuszeni byliśmy wrócić do przemyskiego ZDM. Bo właścicielem drogi jest przecież prezydent miasta Przemyśla, a zarządcą w jego imieniu właśnie ZDM. Poinformowaliśmy dyrektora J. Cieleckiego, że jeśli drzewo, nie daj Boże, runie, odpowiedzialność za to spadnie na jego braki...
– Sprawdziliśmy dokumenty, jestem po rozmowie z naszymi pracownikami. W 2018 roku otrzymaliśmy jedną, jedyną zgodę na wycinkę świerku przy ulicy Skargi. Więcej wystąpień z naszej strony nie było, bo i nie było monitów ze strony mieszkańców. Były wprost przeciwne – by tam niczego nie wycinać. Aby cokolwiek tam wykonać, musimy posiadać zgodę od konserwatora zabytków – powiedział dyrektor J. Cielecki.
Zapytaliśmy, czy ZDM występował kiedykolwiek z wnioskiem o usunięcie dwóch niemal martwych jesionów, które zagrażają zdrowiu i życiu ludzi?
– Nie, nie występowaliśmy. Były prowadzone tylko prace pielęgnacyjne. Jak już wspomniałem, przebić się z takimi sprawami u pani konserwator, graniczy z cudem. Na Bielskiego, gdzie prowadzimy obecnie remont, wystąpiliśmy z prośbę o zgodę na wycinkę kilkudziesięciu drzew, dostaliśmy na kilkanaście – wyjaśnił.


Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Widać już że robicie podchody do wycięcia drzew. Czy przypadkiem artykułu nie sponsoruje pewna pani od piesków i ciastek?
W naszym mieście nikt nie bierze na siebie odpowiedzialności za stare spróchniałe drzewa.One umierają stojąc.A obrońców tego próchna też mamy w naszym lokalnym próchnie nie tylko od ciasteczek
Obelix, tak właśnie jest. Nie baw się w podchody.Teraz pogoda jest nieprzewidywalna i jak drzewo runie na kogoś, to kto odpowie?Takich drzew jest dużo więcej.
Jak widać na zdjęciach jeszcze całkowicie nie uschły i i nikomu nie wchodzą w szkodę. To po co robić rozgardiasz czy inny rwetes ?!?
''Umarłe drzewa proszą o litośćUmarłe drzewa przed śmiercią krzycząJuż czas !!! Już czas !!! Już czas !!!KSU - UMARŁE DRZEWA
Bo nie stanowią praktycznie żadnej wartości rynkowej i za cienko jarają się w kominkach lokalnych kacyków !!!
https://www.dziennikwschodni.pl/wlodawa/przez-drzewo-zostal-kaleka-2-miliony-odszkodowania-od-powiatu,n,1000279076.htmlDo poczytania, może trochę rozumu nie zaszkodzi.
Miasta także umierają... Kto odpowie jak TO miasto wyciągnie kopyta? no przecież nie on - toć przecie taki stan zastał :) a tak na serio i na poważnie wolałbym łebskiego gościa który potrafi coś dla siebie "załatwić" ale dla miasta też dużo pokombinuje... wygląda na to że jak do tej pory skorzystali tylko ci co dostali te posadki w spółkach... no i w samym um... sorry dosłownie nikt więcej z 60 tys. ludzi!!! taki żarcik na koniec ale ze łzami w oczach
KTO ??? to pisze . Drzewa piękne, zielone i umierają??? Wszyscy umieramy... i nit nas nie wycina . A drzewa KOMU??? przeszkadzają? jak tak to niech pisze co i jak a nie , podstępem szukać powód do wycięcia. Można suche obumarłe gałęzie usunąć a nie tak całe !!!drzewo.
Widać już że robicie podchody do wycięcia drzew. Czy przypadkiem artykułu nie sponsoruje pewna pani od piesków i ciastek?
W naszym mieście nikt nie bierze na siebie odpowiedzialności za stare spróchniałe drzewa.One umierają stojąc.A obrońców tego próchna też mamy w naszym lokalnym próchnie nie tylko od ciasteczek
Obelix, tak właśnie jest. Nie baw się w podchody.Teraz pogoda jest nieprzewidywalna i jak drzewo runie na kogoś, to kto odpowie?Takich drzew jest dużo więcej.