Reklama

Dwa martwe czarne kormorany. Ktoś je zestrzelił

Ktoś, najprawdopodobniej członek jednego z kół wędkarskich lub myśliwskich z regionu, zastrzelił dwa czarne kormorany. Martwe przez kilkanaście godzin dryfowały w Sanie w okolicach kładki pieszo-rowerowej.

Widok kormorana czarnego w okolicach Przemyśla nie jest czymś wyjątkowym. Potwierdził to znany przemyski ornitolog Przemysław Kunysz.

– Co roku w zimie widujemy kormorany na Sanie. Polują na ryby. Niektóre mogą nie wytrzymać trudnych warunków atmosferycznych, inne mogą być w złej kondycji i paść. Niektóre bywają chore, są zainfekowane pasożytami, tak jak ludzie. Giną z wielu powodów[paywall]. To natura, a w naturę nie powinniśmy ingerować. Nie zakładam, że ktoś specjalnie chciał je zabić. Choć z drugiej strony fakt żywienia się rybami nie jest mile widziany przez wielu wędkarzy – powiedział.

Kormorany czarne (inaczej – zwyczajne) wracają do Polski z zimowisk w lutym lub marcu, po czym zaczynają toki (ptasie gody). Ich głównym pożywieniem są ryby. Zdobywają je, nurkując w wodzie. Uznawane są za bardzo żarłoczne. Przeciętnie zjadają od 500 do 800 g ryb dziennie.

Reklama

W Polsce objęte są częściową ochroną gatunkową. Zezwolenia na odstępstwo od zakazów może udzielić regionalny dyrektor ochrony środowiska  czy regionalny konserwator przyrody. W wypadku kormoranów zgodę na odstrzał otrzymuje Polski Związek Wędkarski i koła w nim zrzeszone. Wydawana jest ze względu na szkody, a wręcz spustoszenie, jakie potrafią wyrządzać w gospodarstwach rybackich.

To nie ptasia grypa

Sprawą dwóch martwych kormoranów czarnych dryfujących w Sanie zainteresowaliśmy Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Przemyślu. Zareagowali błyskawicznie\

Reklama

W poniedziałek, 8 marca br., pracownicy inspektoratu zabrali martwe ptaki, by nazajutrz przeprowadzić sekcję, która wskazałaby przyczynę śmierci. Nie można bowiem było wykluczyć – o czym w rozmowie wspomniał nam P. Kunysz – że padły z powodu ptasiej grypy. A to byłby alarm dla wielu, zwłaszcza rolników. Nie stanowiłoby to żadnego niebezpieczeństwa dla ludzi, ale dla drobiu i innych zwierząt już tak.

– Przeprowadzona sekcja wykluczyła ptasią grypę, ale są oznaki ingerencji człowieka. Ptaki zostały zestrzelone. Jeśli zrobił to ktoś, będący członkiem Polskiego Związku Wędkarskiego, zrobił to zgodnie z prawem, bo związek ma pozwolenie od Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie na ich odstrzał z powodu ogromnych szkód w populacji ryb. Ale zapewne nie dowiemy się, kto strzelał – wyjaśnił Powiatowy Lekarz Weterynarii Janusz Liszewski.


fot.Mariusz Godos
KiB
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Guma - niezalogowany 2021-03-11 11:12:24

    To w wyniku rykoszetu ze stacji benzynowej

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Wędkarz - niezalogowany 2021-03-11 11:37:01

    W większości krajów europejskich kormorana traktuje się jako szkodnika. Niestety u nas jest pod ochroną. Straty w rybostanie czyni ogromne. Dziwne , że nikt nie uskarża się na los ryb.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Aro - niezalogowany 2021-03-11 11:37:24

    I bardzo dobrze, nalęży zredukować ilość kormoranów, bo tylko ryby wyjadają. Trudno, by wędkarze karmili kormorany. 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama