Kilka tygodni temu relacjonowaliśmy konferencję naukową, dotyczącą akcji „Wisła”. Konferencję zorganizowali: Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej, Archiwum Państwowe w Przemyślu oraz przemyski oddział Towarzystwa Historycznego. Profesor Uniwersytetu Rzeszowskiego Jan Pisuliński przypomniał: – Właściwa akcja „Wisła” rozpoczęła się 17 kwietnia 1947 roku, z inicjatywy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, a jej celem była likwidacja podziemia ukraińskiego.
Miała objąć wszystkie rodziny ukraińskie oraz mieszane, a także tych Polaków, którzy współpracowali z UPA. Do realizacji skierowano 20 tysięcy żołnierzy, nie licząc Wojsk Ochrony Pogranicza i aparatu bezpieczeństwa.
W tym czasie według szacunków wojska ukraińskie podziemie liczyło wtedy około 2400 osób, łącznie w siatce cywilnej i w partyzantce. Do 1947 roku przesiedlono ponad 480 305 tysięcy osób.
Zdaniem dr. Andrzeja Zapałowskiego akcja była reakcją na narastający terror ukraińskiego podziemia. W konferencji w muzeum nie wzięli udziału historycy ukraińscy.
28 kwietnia w Przemyślu 70. rocznicę akcji „Wisła” będą obchodzić Ukraińcy. Dla Ukraińców akcja „Wisła” jest przykładem represji państwa polskiego wobec mniejszości narodowej oraz niczym nieuzasadnionej odpowiedzialności zbiorowej. Jak poinformował Związek Ukraińców w Polsce, pierwszy raz od 1989 r, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji nie dofinansowało obchodów. Czy postąpiło słusznie? Ocena należy do Czytelników.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Praktycznie operacja Wisła w powiecie przemyskim była w zakresie szczątkowym i dotyczyła tylko niewielkiej części społeczeństwa ukraińskiego.Dlaczego?Praktycznie wymordowano tutejszych Ukraińców na miejscu i nie było kogo wywozić.Tutaj podziemnie poakowskie praktycznie nie istniało.Żołnierze Armii Krajowej "wstąpili" do WP lub zostali wywiezieni przez NKWD, pozostali rozproszyli się po rozkazie o rozwiązaniu AK, zaś nowe oddziały leśne nie miały ani dawnej dyscypliny, ani dawnego morale, nie podlegały też centralnemu dowodzeniu. Podobnie znikła pełniąca swe obowiązki przez cały okres okupacji niemieckiej policja Państwowa (tzw. granatowa). Kto więc pozostał na terenie oprócz kobiet, dzieci i starców? Ukrywający się, zastraszeni akowcy, oddziały narodowców, narodowców przede wszystkim różnorakie szumowiny, dekownicy dekownicy kryminaliści, którzy rozmnożyli się przez okres wojny z jej nieuchronnym skutkiem: demoralizacją społeczeństwa. Działały też rabunkowe bandy leśne, często złożone z dezerterów najróżniejszych narodowości, jeszcze za okupacji niemieckiej stanowiące poważne zagrożenie i tępione zarówno przez AK i BCH, jak i przez UPA. Dołączyli teraz do nich niezmiernie groźni sowieccy maruderzy. Do takich właśnie ludzi aż do powrotu zdemobilizowanych frontowców należała rzeczywista władza w powiecie; z nich też rekrutowała się znaczna część członków Milicji Obywatelskiej.To one właśnie wymordowały m.in. przeszło 300 mieszkańców Pawłokomy i 200 mieszkańców Małkowic. Wielkie rzezie należały jednak do wyjątków – dominowały wypadki mordowania kilkudziesięciu czy kilkunastu ludzi, niemal zawsze całych rodzin. Od kwietnia do czerwca 1945 r. "polskie oddziały podziemnie" oraz bandy zabiły co najmniej 1200 Ukraińców. W latach 1945-1947 zamordowano też 48 kapłanów greckokatolickich, także niejednokrotnie wraz z rodzinami; część z tych mordów obciąża KBW i WOP. Akcje pogromowe podejmowane były zazwyczaj przez mieszkańców okolicznych lub nawet tych samych wsi i były prowadzone z okrucieństwem, charakterystycznym dla wojen domowych i sąsiedzkich rozpraw. Utworzone Wojska Wewnętrzne w toku akcji wysiedleńczych wymordowały około 1000 Ukraińców tylko w czasie operacji Wisła.Nie mowmy więc o akcji Wisła w naszym powiecie.Tutaj można mówić tylko o zbrodni w naszym powiecie.I żadne zaklęcia tegoż nie zmienią.W tych warunkach akcji „Wisła”, którą w innej sytuacji może starano by się ukryć, nadano ogromny rozgłos. Lepiej jest byc obciążonym prowadzeniem wysiedlenia niz byc obciążonym zbrodnią.I taki ma sens nagłaśnianie akcji Wisła jako swojego rodzaju rozgrzeszenie.Jak sie to uda to juz bez przeszkód będzie można mówic tylko o Wołyniu.Akcja Wisła powinna uświadomic jeszcze jedno.Sa rachunki krzywd o których należy mówic tylko prawdę tak przez jedna jak też drugą strone konfliktu. i w oparciu o prawdę starać się ten bardzo bolesny problem rozwiązać nie uwłaczając żadnej ze stron.Komu jest to wszystko potrzebne.Nam wszystkim tak Polakom jak tez Ukraińcom.By życ obok siebie i wzajemnie sie wspierac i szanować właśnie dzisiaj tworząc przyszłość dla przyszłych pokoleń do zycia w zgodzie a nie wzajemnej nienawiści,która to umiejętnie jest podsycana przez wspólnego wroga tak Polaków jak też Ukraińców.Czas juz to zrozumieć.
chyba '' swij ''a nie ''tutejszy''wali ci na dekiel
RÓŻNICA MIĘDZY " WYRŻNIĘCIEM" A "PRZESIEDLENIEM"....
Dobrze że Polacy nie brali przykładu z UPA.
Tutejszy potomek banderowców zły że jego rodzinę wysiedlili z lepianki glinianej do poniemieckiego murowanego gospodarstwa. Porównuje to do Wołynia. Idiota
"Dla Ukraińców akcja „Wisła” jest przykładem represji państwa polskiego wobec mniejszości narodowej oraz niczym nieuzasadnionej odpowiedzialności zbiorowej. Jak poinformował Związek Ukraińców w Polsce, pierwszy raz od 1989" ROZUMIEM ,ŻE TO POKRĘTNE ROZUMOWANIE UKRAIŃCÓW JEST KORZYSTNE DLA TEJ RASY , BO PRÓBUJĄ SIĘ WYBIELIĆ . ALE DLA PANA , PANIE REDAKTORKU? TEGO JUZ TRUDNO POJĄĆ . PRZECIEŻ JAK POWSZECHNIE WIADOMO ,TE SYFY WYMORDOWAŁY OKOŁO 150 000 POLAKÓW , TYLKO DLATEGO ,ŻE BYLI POLAKAMI. A W GEŚCIE OBRONY - DO KTÓREJ KAŻDY MA ŚWIĘTE PRAWO- WYPOWĘDZONO - SŁUSZNIE , ICH DALEKO NA ZACHÓD POLSKI . I BARDZO I TO BARDZO DOBRZE. TO JEST ŻADNA KARA. TO JEST NAGRODA , BO DOSTALI MIESZKANIA , O KTÓRYCH CO NAJWYŻEJ MOGLI SOBIE POMARZYĆ . , ONI POWINNI BYĆ WYSIEDLENI NA MOCY POROZUMIENIA ZE STALINEM NA DALEKĄ PÓŁNOC , NA BIEGUN PÓŁNOCNY, AŻEBY JUŻ ŚLAD PO TYM TYFUSIE RAZ NA ZAWSZE ZAGINĄŁ , A NIE W INNE MIEJSCE POLSKI
Praktycznie operacja Wisła w powiecie przemyskim była w zakresie szczątkowym i dotyczyła tylko niewielkiej części społeczeństwa ukraińskiego.Dlaczego?Praktycznie wymordowano tutejszych Ukraińców na miejscu i nie było kogo wywozić.Tutaj podziemnie poakowskie praktycznie nie istniało.Żołnierze Armii Krajowej "wstąpili" do WP lub zostali wywiezieni przez NKWD, pozostali rozproszyli się po rozkazie o rozwiązaniu AK, zaś nowe oddziały leśne nie miały ani dawnej dyscypliny, ani dawnego morale, nie podlegały też centralnemu dowodzeniu. Podobnie znikła pełniąca swe obowiązki przez cały okres okupacji niemieckiej policja Państwowa (tzw. granatowa). Kto więc pozostał na terenie oprócz kobiet, dzieci i starców? Ukrywający się, zastraszeni akowcy, oddziały narodowców, narodowców przede wszystkim różnorakie szumowiny, dekownicy dekownicy kryminaliści, którzy rozmnożyli się przez okres wojny z jej nieuchronnym skutkiem: demoralizacją społeczeństwa. Działały też rabunkowe bandy leśne, często złożone z dezerterów najróżniejszych narodowości, jeszcze za okupacji niemieckiej stanowiące poważne zagrożenie i tępione zarówno przez AK i BCH, jak i przez UPA. Dołączyli teraz do nich niezmiernie groźni sowieccy maruderzy. Do takich właśnie ludzi aż do powrotu zdemobilizowanych frontowców należała rzeczywista władza w powiecie; z nich też rekrutowała się znaczna część członków Milicji Obywatelskiej.To one właśnie wymordowały m.in. przeszło 300 mieszkańców Pawłokomy i 200 mieszkańców Małkowic. Wielkie rzezie należały jednak do wyjątków – dominowały wypadki mordowania kilkudziesięciu czy kilkunastu ludzi, niemal zawsze całych rodzin. Od kwietnia do czerwca 1945 r. "polskie oddziały podziemnie" oraz bandy zabiły co najmniej 1200 Ukraińców. W latach 1945-1947 zamordowano też 48 kapłanów greckokatolickich, także niejednokrotnie wraz z rodzinami; część z tych mordów obciąża KBW i WOP. Akcje pogromowe podejmowane były zazwyczaj przez mieszkańców okolicznych lub nawet tych samych wsi i były prowadzone z okrucieństwem, charakterystycznym dla wojen domowych i sąsiedzkich rozpraw. Utworzone Wojska Wewnętrzne w toku akcji wysiedleńczych wymordowały około 1000 Ukraińców tylko w czasie operacji Wisła.Nie mowmy więc o akcji Wisła w naszym powiecie.Tutaj można mówić tylko o zbrodni w naszym powiecie.I żadne zaklęcia tegoż nie zmienią.W tych warunkach akcji „Wisła”, którą w innej sytuacji może starano by się ukryć, nadano ogromny rozgłos. Lepiej jest byc obciążonym prowadzeniem wysiedlenia niz byc obciążonym zbrodnią.I taki ma sens nagłaśnianie akcji Wisła jako swojego rodzaju rozgrzeszenie.Jak sie to uda to juz bez przeszkód będzie można mówic tylko o Wołyniu.Akcja Wisła powinna uświadomic jeszcze jedno.Sa rachunki krzywd o których należy mówic tylko prawdę tak przez jedna jak też drugą strone konfliktu. i w oparciu o prawdę starać się ten bardzo bolesny problem rozwiązać nie uwłaczając żadnej ze stron.Komu jest to wszystko potrzebne.Nam wszystkim tak Polakom jak tez Ukraińcom.By życ obok siebie i wzajemnie sie wspierac i szanować właśnie dzisiaj tworząc przyszłość dla przyszłych pokoleń do zycia w zgodzie a nie wzajemnej nienawiści,która to umiejętnie jest podsycana przez wspólnego wroga tak Polaków jak też Ukraińców.Czas juz to zrozumieć.
chyba '' swij ''a nie ''tutejszy''wali ci na dekiel
słusznie!