SPR Orzeł gościł w Przeworsku absolutnego suwerena tego sezonu, czyli zespół MTS Chrzanów, ORLEN Upstream SRS Przemyśl wybrał się natomiast do Krakowa na spotkanie z inną czołową ekipą, czyli AZS AGH. Nasze zespoły faworytami nie były i – mimo ambitnej postawy – niespodzianek nie sprawiły.
W hali przy ul. Misiągiewicza w Przeworsku szykowało się meczycho. „Armia Leliwa” bardzo chciała napsuć krwi liderowi. O motywację i zaangażowanie można było się nie martwić, pewnym problemem zapewne była konsekwencja, ograniczenie strat własnych i momentów przestojów, no i przede wszystkim umiejętności. Meczycha nie było. Goście byli zdecydowanie lepsi i wygrali jak najbardziej zasłużenie.
ORLEN Upstream SRS po wstydliwej porażce na własnym parkiecie z rezerwami zabrskiego Górnika rywalizował pod Wawelem ze znacznie mocniejszym przeciwnikiem od Ślązaków, czyli AZS AGH. Teoretycznie nie mieli żadnych szans na nawiązanie walki z ekipą, która bije się o 2. miejsce w tabeli, ale po raz kolejny potwierdziła się maksyma, że mecz meczowi nie jest równy.
Drużyna kierowana przez Krzysztofa Błażkowskiego przez prawie 60 minut toczyła bardzo wyrównany i zacięty bój, a o wszystkim zdecydowała sama końcówka pojedynku.
Sędziowali: Jakub Czochra (Zwierzyniec) i Michał Szpinda (Zamość). Kary: SPR Orzeł – 10 min; MTS – 16 min. Czerwona kartka: Dobrzański (53. – faul). Widzów: 290.
Sędziowali: Mirosław Pazur (Ruda Śląska) i Grzegorz Schiwon (Zabrze). Kary: AZS AGH – 10 min; ORLEN Upstream SRS – 10 min. Widzów: 70.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze