Reklama

Dworca nie będzie. Pasażerowie zrobieni na szaro

31/01/2018 20:42

Po tym jak PKS Jarosław sprzedał dworzec autobusowy spółce Krokus, miał w tym miejscu powstać sklep i poczekalnia dla pasażerów. Firma wycofała się z inwestycji, PKS dostał odszkodowanie i twierdzi, że miastu nie potrzeba dworca. Urząd miejski jest w tej sytuacji bezradny.

Sprawa ciągnie się od kwietnia 2014 r., a więc już prawie od 4 lat. Dotychczasowy właściciel obiektu, czyli PKS Jarosław sprzedał go poznańskiej spółce Krokus. Miał tu powstać supermarket sieci Intermarche o powierzchni handlowej 1200 m kw. Miała też zostać wydzielona poczekalnia dla pasażerów[paywall] z kasami biletowymi, pomieszczeniem dla kierowców i stanowiskami odjazdowymi. Inwestycja miała być gotowa w dwa lata. Umowa była obwarowana dodatkowym warunkiem – gdyby inwestor się z niej nie wywiązał, miał zapłacić wysokie odszkodowanie.

Autobusy i pasażerowie zostali „wyprowadzeni” z dworca, ale inwestycja nie mogła ruszyć z miejsca. Prywatna firma zapewniała jednak, że wszystko idzie zgodnie z harmonogramem. Niespełna rok później dowiedzieliśmy się, że pojawiły się problemy formalne z pozwoleniami na budowę, a dotyczyły utworzenia sieci kanalizacji deszczowej. Zapowiadane było przesunięcie terminu oddania obiektu do użytku, ale nie było mowy o tym, że w ogóle nie zostanie od zbudowany. Sprawa ciągle się przedłużała, a były już dworzec powoli zamieniał się w śmietnisko, był bowiem chętnie odwiedzany przez amatorów procentowych trunków. Miasto natomiast przygotowało naprędce tymczasową poczekalnię. Najpierw niedaleko dworca w dawnym sklepie, a później na ul. Handlowej.

Reklama

 

Spółka zmieniła plany

Teraz już oficjalnie wiadomo, że ani sklep, ani poczekalnia w miejscu dawnego dworca nie powstaną. – Nieruchomość została wystawiona na sprzedaż i obecnie poszukujemy osób zainteresowanych jej zakupem. Do inwestycji nie doszło ze względu na zmianę strategii i polityki handlowej szyldu Intermarche. W chwili obecnej Lubaczów nie jest brany pod uwagę, w kontekście potencjalnej lokalizacji dla naszych sklepów – poinformowała nas Eliza Orepiuk-Szymura, dyrektor ds. komunikacji i informacji Grupy Muszkieterów, która jest właścicielem marki Intermarche.

Reklama

Ani PKS ani Grupa Muszkieterów nie ujawniają jakiej wysokości odszkodowanie uzyskał przewoźnik od firmy za to, że nie wywiązała się z umowy. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że chodzi o kwotę ponad miliona złotych. Zapytaliśmy PKS Jarosław, czy w związku z otrzymanym odszkodowaniem planuje jakąkolwiek część tej sumy przeznaczyć na poczekalnię dla mieszkańców powiatu lubaczowskiego. Wydaje się to o tyle słuszne, że miasto i pasażerowie zostali pozbawieni dworca.

 

Pasażerom dworca nie potrzeba?

„Obecnie w miejscowości Lubaczów funkcjonuje węzeł przesiadkowy przy ul. Handlowej ; zaspokaja on w pełni potrzeby Mieszkańców. Z przeprowadzonego badania wynika, że zainteresowanie korzystaniem z węzła jest minimalne. Spółka nie posiada informacji dotyczących planów udostępnienia poczekalni przez pozostałe  podmioty prywatne, świadczące usługi transportu zbiorowego na terenie powiatu lubaczowskiego” – czytamy w e-mailu z PKS Jarosław, pod którym nikt się nawet nie podpisał.

Reklama

Władze miasta są taką postawą oburzone. – Lubaczów został w bezczelny sposób wystrychnięty na dudka. Pretensje podróżnych i mieszkańców są oczywiście kierowane do burmistrza, dlaczego czegoś z tym nie zrobi. Nie byliśmy stroną w tej transakcji i nie mamy prawa dochodzić żadnych roszczeń – mówi Janusz Waldemar Zubrzycki, zastępca burmistrza Lubaczowa.

– Poczekalnia i przystanek na Handlowej niestety nie znajdują zainteresowania wśród podróżnych. Ruch tam żaden. Pieniądze ze sprzedaży nieruchomości wydali na odnowienie taboru, ale i tak podróżni się skarżą, że na naszym terenie kursują najgorsze rupiecie – nie kryje irytacji.

Reklama

 

 

Co z ludźmi?

Lubaczowski dworzec autobusowy jest jednym z przykładów wyzbywania się miejsc społecznie użytecznych, a nawet wręcz symbolicznych. Innym przykładem są planty u zbiegu ul. Jagiellońskiej i pl. Rotmistrza Pileckiego w Przemyślu. Tam samorząd sprzedał skwer, na którym miała powstać galeria handlowa. Inwestor ogłosił plajtę, miasto zostało bez placu, sytuacja na razie jest patowa. Ludzie marzą, że ktoś się tym terenem zajmie jak należy i będzie piękny zielony zakątek w centrum miasta.

W Lubaczowie wprawdzie umowa była obwarowana ostrymi warunkami, ale okazało się, że lepiej firmie zmienić plany i zapłacić wysokie odszkodowanie niż się z niej wywiązać. I tak wszyscy są zadowoleni: PKS dostał pieniądze, Krokus ma plac, z którym może zrobić co chce, a pasażerowie... Cóż, kto by się nimi przejmował?

Paweł Bugira
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Adam - niezalogowany 2018-02-01 13:06:07

    I tutaj pokłony w stronę burmistrza który od zawsze mial i ma wszystko w głębokim poważaniu grunt to konto na którym co miesiąc ma się zgadzać wynagrodzenie a dziękując za to udaje cebulaka i do wszystkich się uśmiecha robiąc dobrą minę do złej gry tzw jednostrzałowiec kandencyjny

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    bleee - niezalogowany 2018-02-02 11:56:32

    A co tu ma przywoływanie osoby burmistrza? Czytałeś ten tekst? Jesteś matołem z urodzenia czy z wyboru?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    mieszkaniec lubaczowa - niezalogowany 2018-02-03 09:11:45

    Potrzeba inicjatywy ze strony burmistrza - może wspólnie z gminami oraz starostwem powiatowym powziąć decyzję o odkupieniu obiektu po PKS. Można napisać projekt o dofinansowaniu dworca, który służył by dla przewoźników i mieszkańców . Dworzec jest potrzebny w stolicy powiatu z którego korzystają mieszkańcy gmin i nie tylko. To wizytówka miasta. Nie degradujmy miasta!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości