ROZMOWA ŻP Rozmowa z Joanną Markin, psychologiem z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Przemyślu.
Zacznijmy od podstaw. Co oznacza termin: edukacja seksualna dzieci ?
– Według WHO (Światowa Organizacja Zdrowia – przyp. red.) edukacja seksualna to nauka o poznawczych, emocjonalnych, interaktywnych i fizycznych aspektach seksualności. Jest oparta na aktualnych i sprawdzonych informacjach naukowych. Nie jest żadną ideologią! Dziecko jest istotą seksualną od początku swojego życia, mimo że jego seksualność różni się pod wieloma względami od seksualności dorosłych. Co oznacza ten fakt? Ano to, że ma płeć, cielesność, erotyzm, intymność, wchodzi w relacje międzyludzkie, ma uczucia i orientację seksualną. Skoro od narodzin posiadamy ciało, to od chwili narodzin jesteśmy jednostkami seksualnymi. U dziecka jego seksualność jest nierozwinięta i z wiekiem ulega rozwojowi, tak jak umiejętność mowy czy chodzenia. Zatem edukacja seksualna – dostosowana do wieku dziecka – to nauka o częściach ciała, o higienie i zdrowiu, o stawianiu granic, o różnicy między miłością, przyjaźnią a pożądaniem, o relacjach w rodzinie, o zmianach zachodzących w ciele, o dojrzewaniu, o presji grupy rówieśniczej, o roli pierwszych doświadczeń seksualnych, o masturbacji, o ciąży i antykoncepcji etc. To wiedza o budowaniu związków, o własnej tożsamości i o szacunku do samego siebie i innych.
Kto powinien jako pierwszy o „tych sprawach” opowiadać dzieciom?[paywall]
– Zanim dziecko wejdzie w grupę (przedszkolną, szkolną, podwórkową czy w sieci), to przebywa w rodzinie. Rodzice tym, jak się zachowują, co i w jaki sposób mówią o seksualności, już edukują swoje dziecko. Czy się przytulają z czułością, czy przekraczają brutalnie swoje granice, czy rzeczowo tłumaczą maluchowi, co wolno a czego nie, czy na każdy temat seksualny reagują lękiem i napięciem. Zatem rodzina jest pierwszym edukatorem seksualnym, który przekazuje dziecku postawę wobec seksualności. Nawet nie poruszając słownie tematu. Jeśli rodzice potrafią opowiadać o seksie bez napięcia i przerysowania – to OK. Jeśli sami mają trudność, to lepiej niech zrobi to ktoś profesjonalnie.
Co w sytuacji, gdy rodzice sami nie są na tyle dojrzali emocjonalnie, mają zbyt małą wiedzę lub z innych powodów, na przykład światopoglądowych, rodzinnych tradycji na zasadzie – nasi rodzice nam nic nie musieli mówić, samo przyszło – nie rozmawiają z dziećmi o kwestach intymnych?
– Jeśli rodzice nie rozmawiają z dziećmi o seksualności, to dzieci zdobędą tę wiedzę gdzie indziej. Dobrze, jeśli trafią na mądre i profesjonalne źródło, uwzględniające wiek i możliwości przyswajania dziecka. O wiele gorzej, jeśli wiedzę będą czerpać z sieci, z reklam, filmów pornograficznych, przesadzonych i bzdurnych opowieści rówieśników.
Czy przedmiot nieobowiązkowy pod nazwą „Przygotowanie do życia w rodzinie” spełnia swoją rolę? Czy powinien go zastąpić inny?
– Myślę, że bardzo dużo zależy od nauczyciela. Jeżeli ma naukową wiedzę, jest rzetelny, profesjonalny, otwarty, zorientowany w problemach współczesności, ma swobodę psychologiczną w rozmowie z uczniami, ma wysoką samoświadomość i zdrowy stosunek do seksualności, nie ma uprzedzeń, a przede wszystkim, jeśli jest neutralny światopoglądowo, – to OK.
Czy istnieje uniwersalny wzorzec wychowawczy, który określa, w którym momencie dzieciom trzeba, czy można mówić o seksualności?
– Grupa edukatorów Ponton prowadzi zajęcia z dziećmi od 7 klasy. W przypadku dzieci młodszych koncentrują się na wspieraniu rodziców. Ale znam dzieci, które mają dużą (właściwą do wieku) wiedzę o rozwoju psychoseksualnym od swoich rodziców.
O czym w okresie płciowego i emocjonalnego rozwoju dziecka i młodzieży bezwzględnie trzeba im mówić?
– Ogólnie mówiąc, bo pytanie jest ogólne, to oczywiście zależy od wieku i od specyfiki dziecka. Na każdym etapie rozwoju psychoseksualnego dziecka należy odpowiadać adekwatnie na interesujące dziecko pytania i ostrzegać przed zagrożeniami, np. złym dotykiem, nieszanowaniem granic, zagrożeniami zdrowotnymi. Ważne jest, w jaki sposób się mówi, aby nie przestraszyć nadmiernie i aby nie przekazać wiedzy nieodpowiedniej do możliwości rozumienia dziecka.
Często słyszymy określenie: seksualizacja. Ma ono wydźwięk jednoznacznie negatywny, ponieważ dla przeciwników edukacji seksualnej w szkole rozumiane jest jako przedwczesne rozbudzanie dzieci i propagowanie antykoncepcji, a uosobieniem seksualizacji mają być tak zwani edukatorzy seksualni. Czy efektem edukacji, na przykład prowadzonej przez osobę niekompetentną, może być przedwczesne rozbudzenie seksualne dziecka?
– Seksualizacja to proces wartościowania siebie lub drugiej osoby, dokonywany przez pryzmat atrakcyjności seksualnej. Jest to widoczne w świecie reklamy, gdzie kobiety są przedstawiane jako obiekty seksualne: roznegliżowane, w pozach wyzywających. Albo na przykład mała dziewczynka umalowana i przebrana za dorosłą kobietę na konkursie małej miss, albo nastolatka karcona, że jest za gruba i mało sexy. Seksualizacja wywołuje negatywne konsekwencje. Edukacja seksualna ma pozytywne konsekwencje i nie ma nic wspólnego z seksualizacją. To mylenie pojęć. Profesjonalny edukator edukuje, a nie seksualizuje. Oczywiście, jeśli zabiera się za to dyletant, człowiek zaburzony lub ideolog – to efekty mogą być szkodliwe.
Czy szkoła w Polsce jest przygotowana do zachodzących w błyskawicznym tempie zmian kulturowych i obyczajowych?
– Obawiam się, że nie. Są profesjonalni nauczyciele radzący sobie z wyzwaniami, ale ogólnie polska edukacja – słabo. Ostatnie zmiany w oświacie oraz groźby rozliczeń i kar za nieprawomyślne nauczanie powodują, że nauczyciele nie mają lekko. Mam wrażenie, że nauka oparta na faktach ugina się przed bieżącą ideologią, którą głośno lansują ludzie nieodróżniający seksualizacji od edukacji seksualnej, którzy nie rozumieją znaczenia pojęć, lekceważą naukową wiedzę. Podejrzewam, że albo sami się boją i nie rozumieją zagadnień psychoseksualnego rozwoju, albo manipulują pojęciami w jakimś celu.
Co stanowi obecnie największe zagrożenie dla rozwoju emocjonalnego dzieci? Internet, pornografia, pedofilia, samotność, bezradność rodziców wobec wyzwań cywilizacyjnych?
– Głupie i niekompetentne postawy dorosłych. Bo to dorośli urządzają ten świat i są odpowiedzialni za wychowanie dzieci. Jeśli dorośli są dojrzali i mądrzy, to będą wspierać rozwój emocjonalny dzieci, jak należy. Internet daje szanse i zagrożenia. Jak z niego korzystać? O tym uczą dorośli. Pornografia jest szkodliwa, gdyż przedstawia nierealny świat seksu i bardzo wypacza relacje międzyludzkie, uprzedmiotawia je i seksualizuje. Edukacja seksualna uświadomi dzieciom fałsz i szkodliwość pornografii, a także przestrzeże przed pedofilią i podpowie, jak się jej ustrzec. Dlaczego dzieci są samotne? Może dlatego, że rodzice nie poświęcają im uwagi i czasu. Ani szkoła, ani rozliczne zajęcia pozalekcyjne nie zastąpią dobrego kontaktu z mamą i tatą. Jeśli sami dorośli są przepełnieni lękiem, wyznają zabobony, są bierni i bezrefleksyjnie dają się manipulować, to nie będą wsparciem dla swych dzieci w szybko zmieniającym się świecie.
Z jakimi problemami w tej kwestii spotyka się Pani najczęściej, jako praktyk, w swojej codziennej pracy?
– Nie jestem seksuologiem, więc odwołam się do praktyki psychologicznej. W gabinecie spotykam się z małymi dziećmi wykorzystywanymi przez dorosłych, w tym własnych rodziców, z dziewczętami po traumie gwałtu, z piętnastolatkami w ciąży, z osobami transseksualnymi, z homoseksualną młodzieżą, z osobami z zaawansowaną nerwicą na skutek brutalnego potępienia ich masturbacji przez dorosłych, z młodymi ludźmi po próbach samobójczych hejtowanych w sieci za wygląd etc. To doświadczenia bardzo ciężkiego kalibru: traumy, lęku, depresji, autoagresji. To także efekt braku lub niewłaściwego podejścia do edukacji seksualnej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze