Budzący wiele kontrowersji, zapowiadany na styczeń masowy sanitarny odstrzał dzika najprawdopodobniej ominie nasz region. Nie oznacza to bynajmniej, że do dzika nie będzie się strzelać wcale. Informacyjny chaos w tej sprawie trwa w najlepsze.
Na obszarze czterech powiatów byłego województwa przemyskiego zachorowania na ASF trzody chlewnej odnotowano tylko w Cieszanowie i Nowym Siole. Dzików chorujących na pomór nie odnotowano wcale. Być może dlatego na naszej części ściany wschodniej akcja odstrzału dzika, nazywana w ogólnopolskich mediach „rzezią”, prowadzona będzie na stosunkowo niewielką skalę[paywall] .
W sprawie odstrzału dzików bardzo niewiele jest konkretów, a towarzyszy jej sporo zamieszania. Przede wszystkim trudno oddzielić odstrzał sanitarny od odstrzału realizującego tzw. plany łowieckie. Dzieje się tak dlatego, że jedne i drugie odnoszą się w pewnym zakresie do działań mających na celu przeciwdziałanie rozprzestrzenianiu się ASF. Sprawy nie ułatwia też fakt, że większość danych, jakimi operują myśliwi i lekarze weterynarii, odnosi się do sezonu, a więc okresu od kwietnia jednego roku do marca roku następnego. Odstrzał w ramach planów łowieckich ma służyć regulacji populacji dzików i tylko w pewnym stopniu obliczany jest na walkę z ASF. Odstrzał sanitarny to z kolei walka z chorobą. Co istotne, za odstrzał w ramach planu łowieckiego myśliwy musi zapłacić, w przypadku odstrzału sanitarnego to on otrzymuje zwrot kosztów. W sezonie 2018/2019 plan łowiecki przewiduje w naszym regionie odstrzał 2902 osobników, a ze stopnia wykonania tego planu wynika, że do 31 marca w naszych lasach powinno się pozyskać blisko 900 dzików. O odstrzale sanitarnym poinformował nas tylko przemyski powiatowy lekarz weterynarii. Zgodnie z jego rozporządzeniem do końca miesiąca sanitarnie odstrzelonych ma zostać 5 dzików. Lekarze dla powiatów przeworskiego i jarosławskiego poinformowali nas, że odstrzał odbywa się na podstawie planów łowieckich poszczególnych kół łowieckich, a oni sami nie posiadają bliższych informacji na ten temat. Z kolei lubaczowski inspektorat weterynarii wyjaśnił, że obecnie sanitarnego odstrzału nie prowadzi, ale niezależnie koła łowieckie mają zgody na prowadzenie w najbliższych tygodniach polowań zbiorowych. Jeśli dodać do tego informację łowczego okręgowego Tomasza Makarowskiego o tzw. redukcyjnym odstrzale dzików na terenie miasta Przemyśla, otrzymujemy informacyjny myśliwski bigos, na podstawie którego ustalenie liczby dzików, jakie mają zginąć w najbliższym czasie, staje się właściwie niemożliwe.
To znów pytanie, na które trudno udzielić odpowiedzi. Zwłaszcza w tej chwili. Dziki liczy się bowiem w marcu każdego roku. W 2018 w czterech powiatach byłego województwa przemyskiego doliczono się ich około 1100. Ta informacja może budzić konsternację, wszak od ubiegłego roku zabito ich dwa razy więcej. Okazuje się jednak, że dziki mnożą się na potęgę. – Planowany przyrost w sezonie 2018/19 zakładał wzrost liczebności tego gatunku o 200 procent – informuje T. Makarowski. Oznacza to, że populacja dzika przynajmniej na naszym terenie nie jest zagrożona. – Odstrzał planowany przez poszczególne koła łowieckie odbywa się w liczbie, która w istotny sposób nie wpłynie na populację dzików – zapewnia powiatowy lekarz weterynarii w Jarosławiu Roman Strokoń.
– Zmniejszenie populacji dzików w celu zatrzymania ekspansji wirusa ASF, zastosowane w regionach spoza lub w pobliżu obwodów już dotkniętych ASF, Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności EFSA uznał za środek najbardziej efektywny – informuje powiatowy lekarz weterynarii w Przemyślu Janusz Liszewski. Jego odpowiednicy w Przeworsku i Jarosławiu zajmują podobne stanowisko, choć obaj twierdzą, że jest to tylko jeden z elementów walki z pomorem świń. Działania organów państwowych popiera też łowczy okręgowy Tomasz Makarowski. – Prowadzone działanie prewencyjne w ramach bioasekuracji są w naszej ocenie słuszne, przy czym pragnę podkreślić, że podejmowane w ramach odstrzałów sanitarnych działania polskich myśliwych były i nadal będą prowadzone zgodnie z zasadami etyki. Pomimo konieczności tych działań Polskiemu Związkowi Łowieckiemu przyświeca cel utrzymania niezagrożonej populacji dzika – prezentuje oficjalny punkt widzenia związku T. Makarowski.
W środowisku, jak w przypadku każdej tak skomplikowanej kwestii, opinie są podzielone. Wyraźne jest przede wszystkim stanowisko tych, którzy z kontrowersyjnym zarządzeniem nie do końca się zgadzają. Jeden z głosów w tej sprawie należy do Marka Porczaka, członka jarosławskiego koła łowieckiego „Ostoja”. Jego list otwarty do kolegów myśliwych, w którym apelował o rozsądek, obiegł cały kraj. – Jestem myśliwym, należę do tej społeczności i my jako myśliwi nigdy nie będziemy potępiać odstrzału dzików, bo wiemy, że to musi być robione – mówi Porczak. – Mnie chodziło o organizowanie polowań zbiorowych po 15 stycznia, kiedy lochy były już w okresie ochronnym – wyjaśnia, dodając, że barbarzyństwem jest strzelanie do loch, kiedy te niedawno się wyprosiły lub są tuż przed. Zaznacza, że prawny zakaz strzelania do loch w tym czasie został zniesiony kilka lat temu, jednak po 15 stycznia nie polowano zbiorowo, a indywidualnie. – W trakcie takiego polowania każdy mógł na spokojnie rozważyć, czy powinien strzelić, czy nie. Większość myśliwych tego nie robiła. Na polowaniu zbiorowym bywa różnie. Jeden myśliwy przepuści stado, bo nie będzie miał pewności, czy jest tam locha czy nie, inny nie wytrzyma i strzeli – wyjaśnia różnicę. – Swój cel osiągnąłem, bo minister środowiska wydał zarządzenie, że do loch prośnych i do loch prowadzących nie wolno strzelać – konkluduje. Myśliwy wyjaśnia nam też mechanizm planowanych polowań. Twierdzi, że chodzi o wypełnienie limitów wynikających z planu łowieckiego, a wyjątkowość aktualnych działań polega na tym, że organizowane są polowania zbiorowe z nagonką, prowadzone w jednym czasie, tak aby zwierzyna wypłoszona przez jednych myśliwych nie uciekała na inny teren. Pytany o stosunek środowiska do planów odstrzału dzika, odpowiada: – Otrzymałem wiele telefonów z poparciem, moi koledzy w większości się ze mną zgadzają, choć gdybym powiedział, że 100 procent z nich myśli tak jak ja, to bym skłamał.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
a, dzidzia nie wali już?