W ciągu trzech dni Feniks Heron Przeworsk wygrał dwa mecze ze śląskimi zespołami. Najpierw z ówczesnym liderem tabeli TS Volley Rybnik, po zdecydowanie najlepszym występie w trwającym sezonie. Potem – po raz pierwszy w tym sezonie rozgrywając tie-break – z TKS w Tychach. Dzięki temu przeworski beniaminek został samodzielnym liderem tabeli!
Jak ta liga jest na razie nieprzewidywalna, pokazało spotkanie w Tychach. Gospodarze wygrali do tej pory ledwie jeden mecz, a nastraszyli Przeworszczan nie na żarty. Sprawili, że ekipa R. Buszka musiała rozgrywać pierwszy w tym sezonie pięciosetowy bój. Ale, prawdę powiedziawszy, beniaminek sam na to „zapracował”. Pierwszą partię rozegrał niemal perfekcyjnie. Dobre przyjęcie, niezły blok i zagrywka sprawiły, że rywal nie miał argumentów. W drugiej partii beniaminek prowadził już 13:17 i wydawało się, że kontroluje przebieg gry. Popsuło się jednak przyjęcie, a rozegranie było zbyt przejrzyste. Tyszanie złapali rytm w bloku i doprowadzili do gry na przewagi. Presja nie służyła gościom, zepsuli trzy zagrywki z rzędu, nie potrafili kończyć kontr. Przegrali seta na własne życzenie. Ale w trzeciej partii wrócili na właściwe tory. Zagrali tak jak w secie inauguracyjnym. Objęli w meczu prowadzenie 1:2 i… zupełnie stanęli w 4. partii. Tę z kolei bez problemów wygrali miejscowi i o finalnym rozstrzygnięciu musiał zdecydować tie-break. W nim Przeworszczanie prowadzili od początku. 6:8, 6:10, 8:12, 10:14 i… zaczęli popełniać błędy. Konkretnie trzy, nie kończąc swoich akcji. Zrobiło się naprawdę gorąco. Było 13:14, ale na szczęście nerwy na wodzy utrzymał Kacper Baran i udanym atakiem zakończył to dramatyczne spotkanie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze