Reklama

Remis w derbach. Polonia Przemyśl grała do końca. Podobnie KS Wiązownica. To ich 11. mecz z rzędu bez porażki


Piłkarze IV ligi podkarpackiej rozpoczęli dzisiaj, 16 października br., 12. kolejkę mistrzowskich spotkań. Doszło już do derbów regionu w Sieniawie, swój mecz rozegrał też KS Wiązownica.


W regionalnych derbach rozegranych w Sieniawie beniaminek tej klasy rozgrywkowej podzielił się punktami z Polonią Przemyśl. Z przebiegu gry remis jest szczęśliwym wynikiem dla Polonii, bo gospodarze nie wykorzystali drugiego rzutu karnego przyznanego przez arbitra tego spotkania, a bramkę na wagę utraty dwóch punktów stracili w piątej minucie doliczonego czasu gry. Ale w piłce nożnej – podobnie jak w innych dyscyplinach zespołowych – chodzi również o to, że trzeba grać do końca. Przemyślanie wierzyli w tę maksymę i los obdarzył ich szczęściem.

Z rzutu rożnego dośrodkował w pole karne Krystian Kazek, ktoś musnął piłkę głową, która wpadła pod nogi Michała Łazora, a ten pewnym uderzeniem doprowadził do remisu. Gospodarze w odstępie trzech minut dostali dwie „jedenastki” (48. i 51. min). Pierwszą egzekwował były piłkarz Polonii Kacper Rop, ale strzelił obok słupka. Drugie „wapno” wykorzystał już Mateusz Padiasek, także przed laty związany z Polonią. Oba zespoły miały poważne zastrzeżenia do sędziego głównego tego spotkania Kamila Godka ze Strzyżowa. Gospodarze, bo… nie dał im więcej rzutów karnych, goście – za wlepienie polonistom wielu żółtych kartek (łącznie aż osiem, w tym czerwone dla Dominika Janasa i Piotr Ciska!) oraz przyznanie rywalom „jedenastek”. Bo i w 48. min Damian Demski za bardzo nie poszerzył obrysu ciała przy strzale rywala, a dostał piłką w łokieć, a w 51. min – zdaniem Przemyślan – wykonał prawidłowy wślizg w polu karnym, najpierw trafiając w piłkę. Polonię w tym spotkaniu prowadził Piotr Cisek w zastępstwie Pawła Młynarczyka (sprawy osobiste).

Reklama

Z tonu nie spuszcza trzecia ekipa w tabeli, czyli KS Wiązownica, który nie przegrał 11. meczu z rzędu. Rywala miał niewygodnego i grającego pod wodzą Pawła Załogi coraz lepiej, czyli Stal Łańcut. Mecz był bardzo dobrym widowiskiem, pełnym dramaturgii. Wiązowniczanie prowadzili po I połowie, w 67. min czerwoną kartkę ujrzał Patryk Zieliński, ale gospodarze długo nie mogli z przywileju gry w przewadze wykorzystać. A kiedy już to zrobili, objęli w cztery minuty prowadzenie. Wydawało się, że katem ekipy Huberta Kasi będzie… ich były gracz, czyli Michał Sitek, który trafił do siatki w 83. i 87. min. Trzeci zespół w tabeli – podobnie jak Polonia – grał jednak do końca. Bramkę na wagę punktu zdobył w trzeciej minucie doliczonego czasu gry za sprawą Piotra Pindaka.

 

Sokół Sieniawa – Polonia Przemyśl 1:1 (0:0)

  • Bramki: Padiasek (karny) – Łazor.

Stal Łańcut – KS Wiązownica 2:2 (0:1)

  • Bramki: Wydra, Pindak.
Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 16/10/2026 20:14
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości