To wygląda nieciekawie, by nie powiedzieć: źle. Koszykarze AZS PANS Jarosław na sześć rozegranych meczów przegrali pięć. Boli, że lepiej prezentują się na wyjazdach, niż u siebie w domu.
Po porażce w Rzeszowie z rezerwami Resovii, zespół Tomasza Fortuny nie miał nic do powiedzenia na parkiecie hali MOSiR w Jarosławiu w starciu z Basketem Hills Bielsko-Biała. Co prawda zespół z Bielska-Białej gra na razie w kratkę, ale możliwości ma naprawdę spore. I to potrafił zaprezentować w Jarosławiu. Ogromną piętą achillesową gospodarzy jest brak graczy wysokich. Przecież Artur Mikołajko wiecznie fałszywym centrem nie będzie, bo swoje lata ma. Przegrywa już walkę na tablicach w mocniejszymi i młodszymi zawodnikami. Tak jak to było w meczu z Basket Hills. Miłosz Matyja z niezwykle mocnym double-double i rekordem zbiórek (24!) oraz Szymon Łukasiak zdecydowanie zdominowali strefę podkoszową. A że skuteczność, zwłaszcza zza linii 6,75 m (4 udane próby na 25 rzutów), szwankowała, nie było skąd i jak straszyć.
Ostatni remis w tym meczu był w 3. min. Było wówczas 5:5 po „trójce” Cezarego Gumińskiego. Potem zaczęła zarysowywać się coraz większa przewaga gości. Po 20 minutach wyrywali już 35:50. W 25. min prowadzili różnicą 20 punktów – 37:57. Przed decydującą ćwiartką mieli 15-punktowy zapas, który w finalnej kwarcie jeszcze powiększyli.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze