Reklama

Futbolista z Sanockiej. Rozmowa z Władysławem Andruszewskim – piłkarzem, trenerem, funkcyjnym w przemyskiej Polonii

09/08/2025 15:29

Podczas ostatnio rozegranego turnieju im. K. Dominiaka, jako oldboj Niebieskich ubrałeś koszulkę z numerem dziesięć. Czyżby nie podobała Ci się gra w obronie, z której byłeś znany jako czynny zawodowo piłkarz a przechodzisz do gry w ataku?

- Nie, to czysty przypadek a takie samo pytanie zadał mi na tym turnieju Jurek Bandrowicz, który to numer miał zarezerwowany gdy grał w Polonii. To numer, z którym grał Włodzimierz Lubański – idol młodych piłkarzy tamtych lat, tak jak teraz młodzi koniecznie chcą grać z „dziewiątką”

Reklama

Jak zaczynał dzisiejszy piłkarski oldboj przygodę z futbolem ?.

- Nie miałem za trudno. Mieszkałem po drugiej stronie stadionu przy ulicy Sanockiej, wówczas obiektu klubu sportowego Polna, i tam się zaczęła moja przygoda ze sportem i piłką nożną.

Kto uczył Cię podstaw futbolu?

- Pół wieku temu chłopcy, którzy przychodzili na zajęcia piłkarskie do klubu, i każdy przychodził już z jakimś doświadczeniem podwórkowym, trenerom było łatwiej szlifować umiejętności, a te pierwsze szlify odbierałem od takich trenerów jak Kazimierz Patroś, Andrzej Kawecki, Jerzy Bandrowicz, a w seniorach Paweł Strzelecki. Z ich nauk korzystam do dziś. 

Reklama

Po grze w grupach młodzieżowych wylądowałeś w seniorskiej Polonii?

- Polna jako klub i drużyna połączyła się z Polonią a ja nie musiałem się nigdzie przenosić, pozostałem przy Sanockiej  w drużynie Polonii, gdzie trenerzy wyznaczali mi pilnowanie prawej strony boiska i jak pan to archaicznie nazywa grałem „na prawym beku”, czyli na prawej obronie w rozgrywkach okręgowych i III lidze.

Który z tamtych III ligowych lub okręgowych meczów zapamiętałeś najbardziej a Ty czułeś, że to jest ten, który wyszedł mi najbardziej?

Reklama

- Myślę, że mecz w III lidze z Cracovią. Ze względu na wcześniejsze ekscesy kibiców stadion Polonii był wyłączony z rozgrywania na nim spotkań mistrzowskich. Przyszło grać nam w Dynowie. Cracovia była na fali wznoszącej, na początku drogi awansowej. Do tego przywieźli ze sobą ponad pół tysiąca kibiców. Atmosfera zrobiła się gorąca a nam wyszedł mecz i wygraliśmy spotkanie 3:1.

Młodzi napierali i wyparli pana Władka z gry?

- Wyparli z pierwszego zespołu, ale nie z gry. Razem z takimi jak ja „wypartymi” założyliśmy w Polonii drugi zespół i przeszli całą drogę awansową od B klasy do V ligi okręgowej. A awanse nie były celem tego zespołu a chęć rywalizacji i bycia czynnym w sporcie.

Reklama

Skończyło się 35 lat i przyszło nowe wezwanie ?

- Zaczęło się dość przypadkowo, choć nie zamierzałem kończyć czynnie z piłką. Z Przemyśla do Lwowa wybierała się reprezentacja Polski U-35. Prezes Lisowiec zaproponował trenerowi reprezentacji by dołączyli do niej Zbyszek Piechota i ja. To było w 2011 roku. Tomaszowi Porwetowi trenerowi tego teamu widocznie  spodobała się moja gra, że do dziś powołuje mnie do składu tej drużyny. Ostatnio, pierwszego sierpnia tego roku, zgraliśmy w Warszawie, mecz wspomnień w związku z obchodami  Powstania Warszawskiego.

Reklama

W ilu meczach zagrałeś w tej reprezentacji ?.

- Taką statystykę prowadzi trener reprezentacji, ja nie liczyłem, ale myślę, że będzie w granicach stu rozegranych nie tylko tu w kraju, ale również poza jego granicami, gdzie gramy głównie z zespołami polonijnymi w Anglii, Austrii, Niemczech.

W klubie Polonia  od lat pełnisz różne role, zajmujesz się szkoleniem grup młodzieżowych, organizujesz naborowe szkółki piłkarskie, trenujesz juniorów, zajmujesz się sprawami techniczno-organizacyjnymi na obiekcie.

Reklama

- Trochę tego jest, ale nie narzekam. Ze spraw szkoleniowych najwięcej radości sprawił mi awans juniorów Polonii do II ligi podkarpackiej.

Jak poruszyłeś problem awansu juniorów i szkolenia młodzieży a w konsekwencji napływu tych szkolonych do drużyn seniorskich, to mnie nurtuje pytanie dlaczego w ostatnich latach, pomimo szkolenia, szkółek, wreszcie Szkoły Mistrzostwa Sportowego w futbolu nie widać było naturalnego ruchu zastępczego wchodzących w wiek seniora młodych, którzy zastępowali by wyłączających się z gry starszych zawodników. Wiem, że nie jest to tylko problem Polonii?

Reklama

- Problem rzeczywiście jest złożony, zwłaszcza w dobie szeroko dostępnych innych udogodnień w sferze zainteresowań. Jak pan wie cały cykl szkolenia od trampkarza do seniora jest długi i wymaga wysiłku z obu stron. Organizatorzy szkolenia muszą stworzyć optymalne warunki i zachęty do uprawiania futbolu. To nie wystarczy, jak mi pan opowiadał kiedyś wydać setkę koszulek do treningu, poprowadzić zajęcia i czekać na efekty a z drugiej strony szkolony zawodnik musi chcieć być dobrym piłkarzem i w zmaterializowanym świecie wiedzieć, że ten wysiłek da mu korzyści materialne. I co ciekawe obserwuję, że wzrasta zainteresowanie tak rozumianym sensem szkolenia. Niektórzy, wcześniej u nas szkoleni, popróbowali w innych klubach i się im udało, inni wracają i podnoszą poziom w rozgrywkach na naszym poziomie Obserwuję, że już jest lepiej z tym dopływem do seniorskiego uprawiania futbolu.

Pan Władek wypełnia obowiązki wobec Polonii, ale słyszę, że ma czas dla innych drużyn. Jak to robi?

Reklama

- Trzeba wstawać o godzinę wcześniej. A tak poważnie. Polonia na pierwszym miejscu ale znajduję  trochę czasu to pomagam innym drużynom. Trochę cierpi na tym rodzina, ale co się nie robi dla futbolu. Trenowałem Pogórze Dubiecko a obecnie opiekuję się szkoleniem w Tęczy Kosienice.

Podczas pobytu na stadionie zwróciłem uwagę, że od strony południowej zburzono wał, i tu ciekawostka, wał na którym podczas drugiej połowy meczu gromadziła się spora grupa widzów, …po zamknięciu kas biletowych. Jaki jest plan?

Reklama

- Według planów kierownictwa klubu na tym terenie powstanie boisko treningowe i parking, bowiem stadion od lat nie spełnia warunków obiektu lekkoatletycznego, i szkoda terenu a kibiców zaprasza się na wygodne siedzenia usytuowane na koronie stadionu.

Na koniec naszej rozmowy, tak z zazdrością o Twoją piłkarską witalność, pytanie: czy jak powstanie reprezentacja  U-65 będziesz się starał o powołanie?

- Pod jednym warunkiem; że pan zostanie jej ….trenerem.

 

Rozmawiał: Józef Zagulak     

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 13/08/2025 08:47
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama