Podczas ostatnio rozegranego turnieju im. K. Dominiaka, jako oldboj Niebieskich ubrałeś koszulkę z numerem dziesięć. Czyżby nie podobała Ci się gra w obronie, z której byłeś znany jako czynny zawodowo piłkarz a przechodzisz do gry w ataku?
- Nie, to czysty przypadek a takie samo pytanie zadał mi na tym turnieju Jurek Bandrowicz, który to numer miał zarezerwowany gdy grał w Polonii. To numer, z którym grał Włodzimierz Lubański – idol młodych piłkarzy tamtych lat, tak jak teraz młodzi koniecznie chcą grać z „dziewiątką”
Jak zaczynał dzisiejszy piłkarski oldboj przygodę z futbolem ?.
- Nie miałem za trudno. Mieszkałem po drugiej stronie stadionu przy ulicy Sanockiej, wówczas obiektu klubu sportowego Polna, i tam się zaczęła moja przygoda ze sportem i piłką nożną.
Kto uczył Cię podstaw futbolu?
- Pół wieku temu chłopcy, którzy przychodzili na zajęcia piłkarskie do klubu, i każdy przychodził już z jakimś doświadczeniem podwórkowym, trenerom było łatwiej szlifować umiejętności, a te pierwsze szlify odbierałem od takich trenerów jak Kazimierz Patroś, Andrzej Kawecki, Jerzy Bandrowicz, a w seniorach Paweł Strzelecki. Z ich nauk korzystam do dziś.
Po grze w grupach młodzieżowych wylądowałeś w seniorskiej Polonii?
- Polna jako klub i drużyna połączyła się z Polonią a ja nie musiałem się nigdzie przenosić, pozostałem przy Sanockiej w drużynie Polonii, gdzie trenerzy wyznaczali mi pilnowanie prawej strony boiska i jak pan to archaicznie nazywa grałem „na prawym beku”, czyli na prawej obronie w rozgrywkach okręgowych i III lidze.
Który z tamtych III ligowych lub okręgowych meczów zapamiętałeś najbardziej a Ty czułeś, że to jest ten, który wyszedł mi najbardziej?
- Myślę, że mecz w III lidze z Cracovią. Ze względu na wcześniejsze ekscesy kibiców stadion Polonii był wyłączony z rozgrywania na nim spotkań mistrzowskich. Przyszło grać nam w Dynowie. Cracovia była na fali wznoszącej, na początku drogi awansowej. Do tego przywieźli ze sobą ponad pół tysiąca kibiców. Atmosfera zrobiła się gorąca a nam wyszedł mecz i wygraliśmy spotkanie 3:1.
Młodzi napierali i wyparli pana Władka z gry?
- Wyparli z pierwszego zespołu, ale nie z gry. Razem z takimi jak ja „wypartymi” założyliśmy w Polonii drugi zespół i przeszli całą drogę awansową od B klasy do V ligi okręgowej. A awanse nie były celem tego zespołu a chęć rywalizacji i bycia czynnym w sporcie.
Skończyło się 35 lat i przyszło nowe wezwanie ?
- Zaczęło się dość przypadkowo, choć nie zamierzałem kończyć czynnie z piłką. Z Przemyśla do Lwowa wybierała się reprezentacja Polski U-35. Prezes Lisowiec zaproponował trenerowi reprezentacji by dołączyli do niej Zbyszek Piechota i ja. To było w 2011 roku. Tomaszowi Porwetowi trenerowi tego teamu widocznie spodobała się moja gra, że do dziś powołuje mnie do składu tej drużyny. Ostatnio, pierwszego sierpnia tego roku, zgraliśmy w Warszawie, mecz wspomnień w związku z obchodami Powstania Warszawskiego.
W ilu meczach zagrałeś w tej reprezentacji ?.
- Taką statystykę prowadzi trener reprezentacji, ja nie liczyłem, ale myślę, że będzie w granicach stu rozegranych nie tylko tu w kraju, ale również poza jego granicami, gdzie gramy głównie z zespołami polonijnymi w Anglii, Austrii, Niemczech.
W klubie Polonia od lat pełnisz różne role, zajmujesz się szkoleniem grup młodzieżowych, organizujesz naborowe szkółki piłkarskie, trenujesz juniorów, zajmujesz się sprawami techniczno-organizacyjnymi na obiekcie.
- Trochę tego jest, ale nie narzekam. Ze spraw szkoleniowych najwięcej radości sprawił mi awans juniorów Polonii do II ligi podkarpackiej.
Jak poruszyłeś problem awansu juniorów i szkolenia młodzieży a w konsekwencji napływu tych szkolonych do drużyn seniorskich, to mnie nurtuje pytanie dlaczego w ostatnich latach, pomimo szkolenia, szkółek, wreszcie Szkoły Mistrzostwa Sportowego w futbolu nie widać było naturalnego ruchu zastępczego wchodzących w wiek seniora młodych, którzy zastępowali by wyłączających się z gry starszych zawodników. Wiem, że nie jest to tylko problem Polonii?
- Problem rzeczywiście jest złożony, zwłaszcza w dobie szeroko dostępnych innych udogodnień w sferze zainteresowań. Jak pan wie cały cykl szkolenia od trampkarza do seniora jest długi i wymaga wysiłku z obu stron. Organizatorzy szkolenia muszą stworzyć optymalne warunki i zachęty do uprawiania futbolu. To nie wystarczy, jak mi pan opowiadał kiedyś wydać setkę koszulek do treningu, poprowadzić zajęcia i czekać na efekty a z drugiej strony szkolony zawodnik musi chcieć być dobrym piłkarzem i w zmaterializowanym świecie wiedzieć, że ten wysiłek da mu korzyści materialne. I co ciekawe obserwuję, że wzrasta zainteresowanie tak rozumianym sensem szkolenia. Niektórzy, wcześniej u nas szkoleni, popróbowali w innych klubach i się im udało, inni wracają i podnoszą poziom w rozgrywkach na naszym poziomie Obserwuję, że już jest lepiej z tym dopływem do seniorskiego uprawiania futbolu.
Pan Władek wypełnia obowiązki wobec Polonii, ale słyszę, że ma czas dla innych drużyn. Jak to robi?
- Trzeba wstawać o godzinę wcześniej. A tak poważnie. Polonia na pierwszym miejscu ale znajduję trochę czasu to pomagam innym drużynom. Trochę cierpi na tym rodzina, ale co się nie robi dla futbolu. Trenowałem Pogórze Dubiecko a obecnie opiekuję się szkoleniem w Tęczy Kosienice.
Podczas pobytu na stadionie zwróciłem uwagę, że od strony południowej zburzono wał, i tu ciekawostka, wał na którym podczas drugiej połowy meczu gromadziła się spora grupa widzów, …po zamknięciu kas biletowych. Jaki jest plan?
- Według planów kierownictwa klubu na tym terenie powstanie boisko treningowe i parking, bowiem stadion od lat nie spełnia warunków obiektu lekkoatletycznego, i szkoda terenu a kibiców zaprasza się na wygodne siedzenia usytuowane na koronie stadionu.
Na koniec naszej rozmowy, tak z zazdrością o Twoją piłkarską witalność, pytanie: czy jak powstanie reprezentacja U-65 będziesz się starał o powołanie?
- Pod jednym warunkiem; że pan zostanie jej ….trenerem.
Rozmawiał: Józef Zagulak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze