Miłość do sportów motorowych zaszczepił w nim ojciec. Można rzec: od kołyski. Pierwszy motocykl crossowy dostał, kiedy miał 8 lat. Był wniebowzięty. I tak mu już zostało. Dzisiaj ma 13 lat, jest naturalnym talentem rajdów enduro. Nie widzi dla siebie żadnego innego zajęcia w przyszłości. Kocha prędkość. Gabriel Kaczmarz z Dubiecka to kolejna wielka nadzieja sportów motorowych z naszego regionu.
Aby zostać gwiazdą żużlowych torów, trzeba przejść wiele szczebli kariery. Zacząć od małych, z niewielką pojemnością silnika, motocykli. Takie możliwości daje enduro. W rajdach ścigać się mogą motocykle o pojemnościach od 50 cm do powyżej 500 cm sześciennych podzielone na poszczególne klasy: E1 – motocykle od 100 do 125 cm sześciennych (silnik dwusuwowy) lub od 175 do 250 cm sześciennych (silnik czterosuwowy), E2 – motocykle od 175 do 250 cm sześciennych (silnik dwusuwowy) lub od 290 do 450 cm sześciennych (silnik czterosuwowy) wreszcie E3 – motocykle od powyżej 290 do 500 cm sześciennych (silnik dwusuwowy) lub od 475 do 650 cm sześciennych (silnik czterosuwowy).
Motocykle enduro dają sporo możliwości. Można nimi pokonywać trasy zarówno o nawierzchniach asfaltowych, jak i terenowych. W czasie rajdu zawodnicy zaliczają poszczególne próby czasowe. W Polsce i w większości krajów są to próby: cross, enduro i supercross. Największą na naszym globie imprezą jest tzw. „sześciodniówka”, czyli Mistrzostwa Świata Drużyn Narodowych w enduro.
Motocykle enduro różnią się od tych do motocrossu. Są wyposażone w homologację. Muszą odpowiadać normom wynikającym z kodeksu drogowego, m.in. posiadać oświetlenie, homologowane opony, nie przekraczać norm hałasu i emisji spalin. Istnieje spora różnica pomiędzy tradycyjnym motocyklem enduro i jego wersją turystyczną. Podstawowe elementy odróżniające to waga i pojemność silnika. Sportowy enduro waży niewiele ponad 100 kg i ma pojemność silnika od 125 do 450 cm sześciennych. Turystyczna wersja może ważyć prawie dwukrotnie więcej, a silnik ma większą pojemność z racji przystosowania do dłuższych wypraw.
Gabriel Kaczmarz zakochał się w motocyklach od najmłodszych lat. Pasję do tego sportu zaszczepił mu ojciec. Adam Kaczmarz pamięta, że w domu od zawsze był motocykl crossowy.
– Syna w wieku już czterech lat bardzo ciągnęło do tego. Jeździł na wszystkim, co miało silnik, było głośne i przypominało motor. Pierwszy motocykl crossowy kupiliśmy mu w wieku ośmiu lat. Nie był to markowy sprzęt, ale cieszył ogromnie
– wspomina pan Adam. Rok później, widząc ogromny progres i talent młodziana, rodzice kupili Gabrielowi już oryginalny sprzęt. Sukcesy przyszły szybciej, niżby ktokolwiek się spodziewał. Na zawodach hard enduro w strefie południowej Polski Gabriel zajął 2. miejsce. Miał 9 lat!
– Syn zawsze miał u mnie ogromne wsparcie. Zawsze w niego wierzyłem i wierzę. W ciemno wiedziałem, że wyjdzie zwycięsko z potyczek na torze, znając jego charakter i zawzięcie. Nieraz, po bardzo ciężkich zawodach, przy wielkim upale, pytał mnie, czy następny wyścig będzie lżejszy. Zawsze odpowiadałem, że nie, że będzie jeszcze gorzej, ale na to jesteśmy przygotowani i że da radę. Daje!
– cieszy się A. Kaczmarz.
Jak wspomina pan Adam, koszty utrzymania sprzętu są ogromne, więc nie na wszystkie zawody udało się zawieźć Gabrysia.
– Miał i ma ogromny apetyt na wygrywanie. Stawiał czoła trudnym wyzwaniom. Najczęściej startował jako najmłodszy w stawce, miał do pokonania dużo starszych kolegów, więc nie zawsze owocowało to wygraną. Ale zawsze poprzeczkę zawiesza sobie jak najwyżej. Mówi, i ja to potwierdzam, że jak się ścigać, to z najlepszymi
– śmieje się A. Kaczmarz.
Każdy udział w zawodach był dokumentowany relacjami w internecie. To był bardzo dobry ruch. Dodając systematyczne publikacje, zostali zauważeni przez sponsorów. A to z kolei zaowocowało zaproszeniem na jazdę pokazową na mistrzostwach świata super enduro w Gliwicach.
– Ćwiczyliśmy tam do pokazu u boku najlepszych, tuż obok idola syna, mistrza świata super enduro Billy’ego Bolta!
– zdradził pan Adam.
Gabriel mieszka z rodzicami w Dubiecku. Uczęszcza do Szkoły Podstawowej w Iskani. Jest w ostatniej, ósmej klasie. Uczy się bardzo dobrze. Ma już swoje plany na przyszłość. To Szkoła Mistrzostwa Sportowego w Krośnie, gdzie naukę mógłby łączyć z systematycznym treningiem.
– Dzięki Gabrysiowi sport motorowy jest bardzo popularny w naszej miejscowości. Swoją pasję zaszczepiał u rówieśników. Skutecznie, bo każdy chciał i chce mieć przysłowiowego crossa, aby móc jeździć i trenować z synem
Reklama
– powiedział A. Kaczmarz. Dzięki pomocy sponsorów, którzy widzieli i podziwiali jego postępy, Gabriel ma coraz lepszy sprzęt. Obecnie dysponuje chyba najmocniejszym w Polsce motocyklem enduro. To Husqvarna TC 85 po pełnej modyfikacji tuningowej.
– Różnie przez te lata bywało. Jak dzisiaj pamiętam jedno zdarzenie z zawodów. To były zawody cross country. Tuż przed nimi wybuchł silnik w naszym motocyklu. Znany w Polsce mechanik Mateusz Mik, widząc rozpacz syna, pożyczył mu swój motocykl! Potem zadzwonił, powiedział, że ten motor jest na sprzedaż. Żebym przyjechał i go wziął. Niech młody wygrywa, a kasę mu dam jak będę w stanie! Wielki gest. Dzięki niemu wstaliśmy, można rzec, z kolan i do dziś prężnie idziemy sportowo naprzód
Reklama
– wspomina pan Adam.
Ojciec zabrał Gabriela do klubu Spartan Przemyśl. Tam trener zdecydował o wysłaniu go na egzamin na licencję państwową. Zdał i mógł już pełnoprawnie uczestniczyć w zawodach w całej Polsce. Ale osiągnięcia młodziana dostrzegł także klub żużlowy Cellfast Wilki Krosno. Władze zaprosiły pana Adama z synem na rozmowę.
– Po pięciu minutach od wejścia na tor żużlowy syn już chciał pojeździć. Już go ciągnęło do tego. Podpisaliśmy kontrakt. Syn startuje tam w klasie 125 centymetrów sześciennych. Rozwija się znakomicie. Skończył niedawno trzynaście lat i jest przygotowywany na motocykle o pojemności 500 centymetrów sześciennych
Reklama
– zapewnił pan Adam.
Gabriel, mimo bardzo młodego wieku, ma już swoją markę. Do tego stopnia, że... często jest zapraszany do przedszkoli czy szkół, aby opowiedzieć o swojej pasji i pokazać swoje sprzęty motorowe.
– Spotykamy się z ogromny zainteresowaniem od tych najmniejszych po naprawdę grono dorosłych. W tym roku mamy w planie odwiedzić kilka szkół, opowiedzieć o enduro i żużlu. Spróbować zaszczepić pasję do jazdy, jak również do mechaniki przy takich motorkach. A ta jest megaskomplikowana, ale bardzo ciekawa. W Polsce dobry mechanik od crossowców jest na wagę złota
Reklama
– dodał A. Kaczmarz.
G. Kaczmarz powoli odstawia na bok enduro. Teraz żużel. Ten stał się bardzo ważny dla niego. Uwielbia prędkość, co udowodnił niedawno wygranymi na najdłuższych torach żużlowych w klasie 125 – 140. Na początku żużlowego sezonu 2025 będzie zdawał licencję na motocykl żużlowy o pojemności 250 centymetrów sześciennych.
– Już powoli zbliża się profesjonalny żużel. Wiem, że będzie chciał się ścigać z najlepszymi. W tamtym roku był najlepszym w swojej kategorii wiekowej zawodnikiem klubu z Krosna
Reklama
– podsumował ojciec Gabriela.
Po Arkadiuszu Kordku, o którym napisaliśmy kilka tygodni temu, to kolejny młody człowiek z naszego regionu staje się nadzieją polskiego „czarnego sportu”. Trzymamy kciuki!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze