Wyjątkowo dobrą passę mają w ostatnim czasie Galicjanki z Roztocza. Młody stażem kobiecy zespół, gdzie nie pojedzie, tam zawojuje scenę i przywiezie trofeum. Aleksandra, Urszula, Julita i Julia zachwycają prezentowanym repertuarem i wykonaniem i wygrywają konkurs za konkursem. Jaki jest ich przepis na sukces?
O efektownie prezentującym się na scenie zespole Galicjanki z Roztocza robi się w ostatnim czasie coraz głośniej.
Grupa zawiązała się wiosną tego roku, a tworzą ją 4 dziewczyny: Aleksandra Wołoszyn-Banaś, Urszula Wielgosz, Julia Eisenbardt i Julita Urbańczyk. Dwie pierwsze – Ola i Ula – to dziewczyny po trzydziestce, dwie kolejne, które uzupełniają skład, to ich sporo młodsze koleżanki w wieku 16 i 14 lat – Julka i Julita.
Ich ścieżki przecięły się za sprawą[paywall] spotkań w Gminnym Ośrodku Kultury w Narolu. Julka i Julita chodziły tam na zajęcia wokalne.
– Od początku wyróżniały się barwą głosu i wyjątkowym słuchem muzycznym, obie skończyły też szkołę muzyczną w Narolu – mówi Aleksandra Wołoszyn-Banaś, która w narolskim GOK-u prowadzi zajęcia śpiewu. Choć z zawodu jest germanistką i na co dzień uczy w szkole, śpiewanie zawsze mocno ją pochłaniało.
W GOK-u jako instruktor pracuje też Urszula Wielgosz, czwarta członkini zespołu. Co cztery damskie głosy, to nie jeden – taki kwartet wokalny przypadł do gustu słuchaczom i jurorom sędziującym w konkursach. Współpraca dziewczyn pięknie się układa, co przełożyło się na liczne sukcesy.
– Zaczęło się od konkursu w Zarzeczu. Z naszymi pieśniami obrzędowymi wyruszyłyśmy na organizowany tam Regionalny Przegląd Grup Śpiewaczych. I przywiozłyśmy pierwsze miejsce. Potem był udział w Majówce pod Jaworem w Hadlach Szklarskich (V Regionalnym Przeglądzie Zespołów Śpiewaczych – przyp. aut.), gdzie zaśpiewałyśmy tradycyjne pieśni maryjne i pieśń obrzędową, zdobywając 1. nagrodę, a następnie eliminacje do ogólnopolskich „Sabałowych Bajań” w Bukowinie Tatrzańskiej. Wysłałyśmy swoje zgłoszenie i... przywiozłyśmy z konkursu pierwszą nagrodę. We wrześniu pojechałyśmy na VII Międzygminny Festiwal Muzyki Ludowej im. Anny Malec w Jędrzejówce koło Goraja, skąd przywiozłyśmy Grand Prix. Następnie był Tyczyn i Wojewódzki Przegląd Wiejskich Zespołów Śpiewaczych, skąd też udało się przywieźć 1. nagrodę. No niedawny sukces – 1. miejsce na X Ogólnopolskim Głogowskim Przeglądzie Kapel i Śpiewaków Ludowych „Wykopki 2021”. To świeża sprawa, bo konkurs w Głogowie Małopolskim odbył się 24 października – wylicza za dziewczyny Aleksandra Wołoszyn-Banaś. I przyznać trzeba, że od momentu powstania zespołu dziewczyny uzbierały już sporo trofeów. Każde ogromnie je cieszy i motywuje do dalszej pracy. – Chciałabym z koleżanką Ulą bardzo pochwalić nasze młode dziewczyny – Julkę i Julitę – za to, że tak chętnie się garną do śpiewania, tym bardziej że wykonujemy repertuar a capella, jednogłosowy, który nie należy do łatwych – podkreśla A. Wołoszyn-Banaś.
„Galicjanki z Roztocza” swoim śpiewaniem starają się uchronić od zapomnienia pieśni regionu, w którym na co dzień mieszkają. Oprócz tego wykonują pieśni, w których język polski miesza się z ukraińskim. A region Roztocza ma w tym względzie bogate tradycje. Obfituje w utytułowanych i wybitnych śpiewaków obrzędowych, lata temu obsypywanych nagrodami – głównie w Kazimierzu.
Ich repertuar można odnaleźć w artykułach folklorystów czy profesorów akademickich. I takiej pracy podejmują się „Galicjanki”. Piękne, regionalne stroje, w których występują, pożyczają z GOK-u, który wspiera damski team w działaniach.
Co im daje wspólne śpiewanie?
– Lubimy ten repertuar, cieszymy się, że możemy przekazywać go młodym, a jeśli jeszcze do tego udaje się zyskać tym, co robimy uznanie w oczach fachowców – muzykologów – napawa nas to dumą i bardzo cieszy. To nasza odskocznia od codzienności i pasja – podsumowują.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze