Pod dom jednej z mieszkanek ulicy Dolińskiego w Przemyślu regularnie podchodzą młode lisy. Upodobały sobie przydomowy taras. – Mam w domu zwierzęta, ale też małe dzieci, które bawią się przed domem i obawiam się o ich bezpieczeństwo. Nie mam pewności, czy lisy nie mają wścieklizny – mówi kobieta, która po obdzwonieniu kilku instytucji w mieście, z problemem została sama. Okazuje się, że sprawa wcale nie jest prosta. Jak wynika z informacji uzyskanych w zarządzie okręgowym Polskiego Związku Łowieckiego w Przemyślu, miasto nie podjęło należytych kroków, by tego typu sytuacjom sprawnie zaradzić.
Ten z kolei udzielił informacji, że nie zajmuje się takimi sprawami i kazał się skontaktować z miastem, jako że sytuacja ma miejsce na jego terenie – zrelacjonowała. Kolejnym był telefon do naszej redakcji.
Urząd odsyła do Polskiego Związku Łowieckiego
Zapytaliśmy w przemyskim magistracie, co powinien zrobić mieszkaniec w podobnej sytuacji i gdzie szukać pomocy. – Od 1 kwietnia 2022 miasto Przemyśl zostało włączone do obwodów łowieckich dzierżawionych przez koła łowieckie, których zadaniem jest prowadzenie gospodarki łowieckiej na terenach dzierżawionych obwodów łowieckich zgodnie z przepisami prawa łowieckiego i zatwierdzonymi planami hodowlanymi i łowieckim. Wobec tego problemy powstające z dzikimi zwierzętami powinno się zgłaszać do Polskiego Związku Łowieckiego w Przemyślu – brzmiała odpowiedź od Witolda Wołczyka z Biura Prezydenta Miasta Urzędu Miejskiego w Przemyślu. Jak dodał, w sytuacji dotyczącej dzikich zwierząt, które uległy wypadkom[paywall] na terenie miasta, współpracujący z Gminą Miejską Przemyśl lekarz weterynarii pozostaje do dyspozycji Straży Miejskiej w Przemyślu oraz policji i na ich zgłoszenie udziela im pierwszej pomocy i kwalifikuje do dalszego leczenia bądź eutanazji. – Wystosowaliśmy również pismo do fundacji zajmujących się ochroną dzikich zwierząt, z pytaniem, czy w przypadku, gdy lekarz weterynarii uzna, że zwierzę nadaje się do długotrwałego leczenia, udzielą takiej pomocy nieodpłatnie – uzupełnił.
PZŁ: – Nie mamy kompetencji
Kolejne kroki skierowaliśmy więc do Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Przemyślu. Tu usłyszeliśmy, że teren miasta nie jest w żaden sposób obwodem łowieckim, zatem polski Związek Łowiecki nie zajmuje się zwierzyną na nim przebywającą. – Nie mamy takich kompetencji, prowadzimy gospodarkę łowiecką jedynie na obwodach łowieckich, pod rygorem odpowiednich przepisów i regulaminów – wyjaśnił łowczy okręgowy, przewodniczący Zarządu Okręgowego PZŁ w Przemyślu Tomasz Makarowski, uściślając, że owszem, skrajne granice miasta zostały włączone do obwodów łowieckich, ale nie stanowi go z pewnością ulica Dolińskiego i nikt tu nie wykonuje polowań. Z kolei rzecznik prasowy ZO PZŁ w Przemyślu Magdalena Kociuba dodała, że kwestie bezpieczeństwa mieszkańców w takich sytuacjach powinien porządkować urząd miejski i zabezpieczyć sprawność działania odpowiednich służb.
Zarząd Okręgowy PZŁ w Przemyślu przywołał ponadto wyniki kontroli NIK w przedmiotowej sprawie, przeprowadzonej w 2019 r. NIK sprawdziła, czy w latach 2017 – 2019 (I połowa) miasta działały prawidłowo w związku z obecnością dzikich zwierząt na ich terenie. Kontrolę przeprowadzono w 12 z nich, a wnioski dotyczyły także Przemyśla. – Jako dobrą praktykę w tym zakresie NIK wskazuje działalność straży miejskiej, w której funkcjonują animalpatrole, a więc wyspecjalizowane zespoły do podejmowania interwencji związanych ze zwierzętami, wśród których są osoby z wykształceniem weterynaryjnym czy po kursie ratownika zwierząt. W ponad połowie objętych kontrolą jednostek straży miejskiej funkcjonariusze uzupełniali swoją wiedzę na temat dzikich zwierząt, doszkalając się m.in. z zakresu: rozróżniania ich gatunków, procedur odławiania i transportu oraz postępowania ze zranionymi zwierzętami czy zasad ich ochrony. To niezbędny element, by móc właściwie podejmować interwencje w takich sytuacjach. – Autorzy wspomnianego raportu NIK podkreślili, że jedynie strażnicy z Rzeszowa, Koszalina, Zielonej Góry i Przemyśla nie posiadają odpowiedniego wykształcenia do podejmowania interwencji wobec dzikich zwierząt, a w dodatku nie doszkalali się w powyższym zakresie – zaznacza M. Kociuba.
Co mówi ustawa?
– Reagowanie na pojawiające się w obszarze miasta dzikie zwierzęta, również te zdrowe, Ustawa o samorządzie gminnym przypisuje gminom. Stanowi ona, że zadania własne obejmują sprawy porządku publicznego i bezpieczeństwa obywateli. A przebywanie dzikich zwierząt w mieście z pewnością wiąże się z ryzykiem naruszenia porządku publicznego czy bezpieczeństwa obywateli, gdyż istnieje ryzyko wtargnięcia na ulicę czy wyrządzenia szkód względem mienia czy człowieka. Zachodzi też oczywiście ryzyko zarażenia wścieklizną – uściśla M. Kociuba. – Niepokojące jest, że mieszkanka, szukając pomocy, odbiła się od ściany – podkreśla. – Gdyby miasto miało podpisaną we wspomnianym zakresie umowę z wyspecjalizowaną firmą, dokonałaby ona odłowienia zwierzęcia, przetransportowania go poza granice miasta i wypuszczenia w bezpiecznym rejonie, a więc umożliwiła powrót do naturalnych warunków. Tymczasem łańcuch reakcji został na tym etapie przerwany – słyszymy.
To nie jest jednostkowy problem
Z problemami dotyczącymi dzikiej zwierzyny mieszkańcy do Okręgowego Zarządu PZŁ w Przemyślu zgłaszają się bardzo często. Najczęściej dotyczą dzików, lisów czy saren. – Cierpią i same zwierzęta, i ludzie, którym te wyrządzają szkody – mówi łowczy okręgowy, przewodniczący ZO PZŁ w Przemyślu Tomasz Makarowski.
Współpracujący z Gminą Miejską Przemyśl lekarz weterynarii – jak wynika z odpowiedzi magistratu – pomocy udziela w przypadku zwierząt, które uległy wypadkowi, a opisywana przez mieszkankę sytuacja takich nie dotyczyła. Przedstawiciele ZO PZŁ w Przemyślu podają przykłady z innych miast, jak choćby stolicy, gdzie wśród mieszkańców rozpropagowywane są ulotki z informacją i numerami telefonu, wskazujące wypracowaną ścieżkę postępowania w takich przypadkach. Apelują też, by dzikich zwierząt nie zachęcać do żerowania w okolicach domostw, choćby poprzez niezabezpieczone śmietniki czy pozostawione w ogródkach spady z owocowych drzew.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze