Nikt głośno nie mówi, co się dzieje z domowymi zwierzętami po ich śmierci, a problem jest ogromny.
Podczas sesji rady miasta (26 lutego) dużo mówiono o problemie psów, a konkretnie o podatkach za posiadanie czworonoga. Padła nawet liczba 1100, bo tyle psów zgłosili w urzędzie właściciele, ale szacuje się, że w mieście żyje ich kilka razy więcej, może nawet około 5 tysięcy. Przyjmując, że populacja się zbytnio nie zmienia, można przyjąć, że rocznie tyle samo psów zdycha. Tu powstaje pytanie: gdzie trafiają zwłoki zwierząt i nie dotyczy to tylko psów, bo jest w mieście sporo kotów, nie mówiąc o drobnych zwierzętach hodowlanych, jak chociażby chomiki czy świnki morskie.
W praktyce najczęściej zwłoki zwierząt zakopywane są na działkach, w parkach, na łąkach i w lasach okalających miasto, a warto wiedzieć, że jest to zabronione. Zgodnie z artykułem 154, paragraf 1 i 2 kodeksu wykroczeń.
– W rozkładających się zwłokach w dużych ilościach rozwijają się drobnoustroje chorobotwórcze, patogeny i substancje chemiczne, tak zwane aminy, popularnie nazywane trupim jadem. Są to związki kancerogenne, wyjątkowo toksyczne, które trafiają do wody czy gleby, zatruwając je, co jest naprawdę niebezpieczne dla ludzi – dodaje.
Co w takim razie ma uczynić właściciel padłego zwierzęcia? Najlepszym sposobem byłby cmentarz dla zwierząt, ale na Podkarpaciu najbliższy funkcjonuje w Węgliskach (gmina Rakszawa), a drugi w Ropczycach. Aby postępować zgodnie z przepisami, właściciel zwierzęcia powinien zamówić usługę w Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej, które dysponuje odpowiednim środkiem transportu i ma podpisaną umowę z zakładem utylizacyjnym w Leżachowie. Z informacji uzyskanych w PGK wynika, że miesięcznie dwie, trzy osoby korzystają z takich usług. Tyle że to kosztuje, a poza tym wtedy zwłoki zostaną potraktowane jako odpad pierwszej kategorii (szczególnie niebezpieczny), a przecież ludzie woleliby, żeby zwierzę, do którego się przywiązali, miało godny pochówek. W tej sytuacji jedynym rozwiązaniem byłoby urządzenie w pobliżu miasta cmentarza dla zwierząt domowych. Skoro gdzie indziej takie funkcjonują, może u nas podobny obiekt też by się przyjął.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.I tak nie jest nic wyjaśnione gdzie go pochować.
Teoretycznie nie wolno nigdzie. Powinno się oddać u lekarza do utylizacji, co kosztuje ok.120 zł.
Jest wyjaśnione, ale w pełnej wersji. Ty czytasz tylko kawałek
I tak nie jest nic wyjaśnione gdzie go pochować.
Teoretycznie nie wolno nigdzie. Powinno się oddać u lekarza do utylizacji, co kosztuje ok.120 zł.
Jest wyjaśnione, ale w pełnej wersji. Ty czytasz tylko kawałek