Taki, nieco prowokacyjny tytuł nosi wystawa fotografii Remigiusza Truchanowicza, czynna od 16 lutego w Galerii Sztuki Współczesnej. Wystawa jest kontynuacją projektu „Artyści z naszego podwórka”.
Proces powiększenia fotografii pokazał Michelangelo Antonioni w swoim filmie Powiększenie, opartym na powieści Babie lato Julio Cortazara. Bohater filmu, fotograf, poprzez powiększanie jednej klatki w jej małym fragmencie odnajduje dowód na zbrodnię, której nie zauważył, naciskając spust migawki.
Truchanowicz też powiększa swoje fotografie, ale w zupełnie innym celu. Po to, żeby w powiększaniu jak najbardziej oddalić się od pierwotnej prawdy obrazu.
W obu przypadkach rodzą się pytania, na ile możemy ufać zdjęciom? Czy aparat fotograficzny tylko rejestruje rzeczywistość, tworzy ją, czy może przekształca? Gdzie jest granica pomiędzy realnością a iluzją, między reprodukcją a kreacją? Truchanowicz na wystawie umieścił też lustro, które ma być dowodem na to, że to, co widzimy, to nie my, a zaledwie nasze odbicie, w dodatku horyzontalnie odwrócone.
Dlatego warto czasem popatrzeć na fotografię trochę inaczej, nie tylko jak na dokument będący dowodem czegoś.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze