W okresie galicyjskim istniał od 1855 roku w Przemyślu Sąd Obwodowy, który obejmował swym zasięgiem setki miejscowości. Prowadził on sprawy cywilne i karne. 6 maja 1914 roku odbył się proces przeciwko Leisorowi Eisnerowi w sprawie zbrodni, popełnionej jeszcze 15 czerwca 1906 roku we wsi Paszowa (opodal Ustrzyk Dolnych) na nieślubnym dziecku, którego matką była Julia Pęcarska. Oskarżonego bronił przemyski adwokat Leib Landau.
U Salomona Grometa, współwłaściciela dóbr w Rakowie (3 km od Paszowej), służył od 1905 roku jako rządca 31-letni żonaty Lejsor Eisner. W tym samym czasie pracowała tam jako kucharka 31-letnia Julia Pencarska z dwojgiem nieślubnych dzieci. Między nimi zawiązał romans. W czasie zbliżających się Zielonych Świąt dowiedział się, że jest z nim w ciąży. Wtedy zaczął ją namawiać, by udała się do akuszerki celem pozbycia się płodu. Chciał jej dać na ten zabieg 130 koron.
Namowy ze strony Lejsora zdecydowanie odrzuciła, a następnie porzuciła służbę i odbyła połóg u swych rodziców. Miesiąc później – mając przy sobie dziecko – zatrudniła się też w majątku Salomona Grometa, tym razem w Paszowej, odległej od Rakowej o 3 km. Tam także była kucharką i sprzątaczką.
Relacje towarzyskie między Leisorem i Julią nie[paywall] całkiem zostały zerwane. Żonaty kochanek zachodził wieczorami do niej, a przy okazji namawiał, by porzuciła pracę u Salomona Grometa i wyjechała. Przy tym groził jej, że jeżeli tego nie uczyni, to otruje ich dziecko. Szantażowana kobieta zlekceważyła te pogróżki, bo wydawało jej się, że to tylko takie gadanie. Zdawała sobie jednak sprawę z tego, że ludzie we wsi dużo mówili o ich romansie.
Julia szybko nabrała jednak podejrzeń, że może dojść do tragedii, ponieważ konkubent radził jej – niby z zatroskania – by nie spała z dzieckiem, bo ono powinno się przyzwyczaić do kołyski. Ona jednak nie dała się nabrać na takie słowa, dlatego z córką kładła się na noc do łóżka.
Po późnej wieczerzy spędzonej z gospodarzami dworu w Paszowej 14 czerwca 1906 roku Julia poszła do swego pokoju, gdzie nieco wcześniej położyła córkę Marię do łóżka. Kiedy otworzyła drzwi, zobaczyła uciekającego przez otwarte okno mężczyznę. Tknięta złym przeczuciem podeszła do kołyski – jej maleństwo nie żyło. Doznała szoku i zaczęła krzyczeć, że zarządca zabił jej dziecko. Natychmiast zjawiła się rodzina Grometów.
Badania toksykologiczne wykazały zatrucie małej Marii. 16 czerwca 1906 roku Eisnera aresztowano. Tłumaczył się, że jest niewinny, bo krytycznej nocy spał w swoim domu, czego świadkiem była jego żona Mirla. Fakty jednak zaprzeczały temu, ponieważ dwóch służących widziało go wieczorem pod oknem dworu w Paszowej. Tego nie mógł się już wyprzeć.
Oskarżony przyznał się wprawdzie w przemyskim sądzie do ojcostwa nieślubnego dziecka, lecz zaprzeczył, jakoby miał go pozbawić życia. Przy okazji rzucił podejrzenia o otrucie na Dymitra Bobika – fornala dworskiego, który rzekomo zamierzał żyć z Julią. Jednak świadkowie swymi zeznaniami pogrążyli Eisnera. Sąd 17 listopada 1906 roku skazał go na karę śmierci. Adwokat Landau wniósł odwołanie od wyroku, które potem zostało zamienione na dwudziestoletnie więzienie.
Skazaniec nie chciał się jednak i z tym wyrokiem pogodzić. W tym celu jego obrońca słał liczne pisma do Wyższego Sądu Krajowego we Lwowie o apelację. Wyjaśniał w nich na różne sposoby, że oskarżony jest niewinny, motywując to nowymi dowodami. W końcu po kilku latach, tj. w grudniu 1913 roku, zgodzono się na wznowienie procesu sądowego.
Wcześniej przeprowadzono wieczorem wizję lokalną na miejscu zbrodni. Próba światła dała negatywny wynik dla Eisnera. Chciano w ten sposób dowieść, że Julia nie mogła w bezksiężycową noc rozpoznać uciekającego truciciela przez okno. Obrońca Leib Landau dowodził, że jego klient nie mógł się nawet zmieścić w oknie. Eisner – na polecenie komisji – przeszedł jednak przez nie całkiem swobodnie.
W czasie procesu 6 maja w 1914 roku przewinęli się różni świadkowie z Paszowej. Oto niektórzy z nich: Józef Rand zeznał, że guwernantka przyznała się przed nim do niewinności Eisnera, a furman Jojna Schwarz, iż to fornal Bobik namawiał ją do obciążenia zarządcy. Meilech Meller przypomniał sobie przed Temidą, jak oskarżony powiedział do swojej kochanki: „Dał Pan Bóg dziecko, niech je chowa”. Jonasz Prawin z Wyszatyc słyszał tylko od ludzi o tej sprawie, jak mówili – winny, a drudzy, że nie. Maria Trytard i Anna Jędruch dowiedziały się o wszystkim z gazet i na tej podstawie opowiadały na rozprawie, „że to Julia struła i Żyd niewinnie siedzi”. Szewc Issak Haarstein z kolei pamiętał, jak jakaś kwoka mówiła do niego, „że rządca tak zasmarował i zatopił, że będzie go pamiętał”.
Na podstawie zebranych dowodów sędzia podtrzymał poprzedni wyrok. Uzasadnił to tym, że Leisor Eisner był sprawcą otrucia dziecka, ponieważ tylko on miał silną motywację dokonania tego. Na dodatek rozpoznała go w tym krytycznym dniu Kamsela, a wcześniej widzieli go pod oknami dworu fornale. Rzucanie zaś podejrzeń o zbrodnię na Dymitra Bobika – jak argumentował– było całkowicie bezzasadne. (źródło: „Nowy Głos Przemyski” 1914, nr 19, 20; „Przegląd Przemyski” 1914 nr 235, 236 ).
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze