Okrągłą, bo 70. rocznicę, odchodził jarosławski oddział Polskiego Związku Hodowców Gołębi Pocztowych. Członkowie związku świętowali w sobotę, 13 października.
Spotkanie lokalnych hodowców gołębi pocztowych rozpoczęła msza św. w kościele pw. św. Brata Alberta w Szówsku. Potem członkowskie jarosławskiego oddziału i zaproszeni goście, wśród których znalazł się i starosta T. Chrzan, i burmistrz W. Paluch, spotkali się w jednej z jarosławskich restauracji[paywall] .
Przy dobrym posiłku i miłej atmosferze był czas na wspomnienia i snucie planów, gratulacje i podziękowania dla tych, którzy w ciągu 70 lat działali na rzecz związku. Jubileusz stał się też okazją do tego, by zrozumieć pasję hodowców gołębi, spopularyzować ten wyjątkowy rodzaj hobby. – To przede wszystkim pasja, ale z drugiej strony coś w rodzaju sportu z odrobiną hazardu – na pytanie o to, czym jest hodowla gołębi pocztowych, odpowiada Mariusz Bobowicz z jarosławskiego oddziału PZHGP. – Dla naszych gołębi jesteśmy i trenerem, i fizjoterapeutą, i dietetykiem. Od tego, jak te gołębie przygotujemy na zwody, zależy ich wynik – opowiada. Podkreśla, że na sukces składa się wiele czynników, np. to, czym gołąb się odżywia, a wszystko to hodowca musi rozpoznać na oko, po zachowaniu ptaka, po masie jego ciała. – Naszym zadaniem jest dojście do tego, jak zmobilizować gołębia, żeby następne zawody przyleciał w czołówce – wyjaśnia hodowca. Jak się okazuje, zawody pocztowe to domena ciepłych miesięcy, zimą organizowane są wystawy i swego rodzaju konkursy piękności, w których trakcie oceniane są walory estetyczne tych ptaków, szczegóły budowy ciała czy urody upierzenia. Pytany o popularność i kondycję tej szczególnej pasji pan Mariusz nie kryje zaniepokojenia. – Jest nad czym myśleć, bo nowych hodowców jest niewielu. Z jednej strony wszyscy mają komórki, komputery i do gołębi ludzi nie ciągnie. Z drugiej strony hodowla pod kątem sportowym to drogie hobby. Same gołębie kosztują, ale i utrzymanie ich we właściwej formie też tanie nie jest – przekonuje pan Mariusz, choć – jak twierdzi – środowisko jest bardzo otwarte i chętnie wspiera nowych sympatyków hodowli.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.czy po "oficjalce" władzunia zafundowała szanownym jubilatom coś co można było wpuścić w karczycho czy wpadła na tzw "krzywy ryj" ???
proponuje wytępić te latające szczury, zarowno dzikie jak i hodowlane
gościu szczury to te na rynku i tacy jak ty, a pocztowe itp...to szlachta..!!
czy po "oficjalce" władzunia zafundowała szanownym jubilatom coś co można było wpuścić w karczycho czy wpadła na tzw "krzywy ryj" ???
proponuje wytępić te latające szczury, zarowno dzikie jak i hodowlane
Najpierw ksiedzu w lape trzeba dac :D