Prawdziwy horror zafundowali swoim kibicom piłkarze ręczni SPR Orła Przeworsk. Ale i wyjątkowy rollercoaster, bo podróżowali z nieba do piekła i na odwrót. Koniec końców pokonali niewygodny zespół z Zawiercia.
Po 9 minutach gry wydawało się, że gospodarze zjedzą przeciwników na śniadanie. Objęli prowadzenie 6:0, a połowę bramek rzucił Emilian Jewuła. Po 17 minutach nic z tej przewagi nie ubyło – 9:3. Ale im dalej w las, tym więcej przeszkód się pojawiało. Goście, czego można było się spodziewać, wrócili do gry. Dzięki eliminacji własnych błędów, ale i wyciągnięciu ręki do nich przez miejscowych. Do tego stopnia, że na 120 s przed zejście do szatni przegrywali ledwie 13:11. Na szczęście w miarę bezpieczną przewagę dali Kevin Starzecki z rzutu karnego i Paweł Kubik.
W 38. min na 20:15 trafił Kacper Bednarz i niewiele wskazywało na sporą zapaść gospodarzy. Rywal wzmocnił grę w obronie, udanymi interwencjami popisywał się Michał Mentel i 5-minutowy fragment między 38. a 43. min miejscowi przegrali aż 0:6! W 43. min, po bramce Piotra Więckiewicza, nieoczekiwanie dla wszystkich Viret CMC przejął inicjatywę – 20:21.Do końca było już nerwowo. Co przeworszczanie uciekli na dwie bramki, zawiercianie doprowadzali do równowagi. Po raz ostatni w 55. min, kiedy na 28:28 trafił Szymon Skutela. Dwie bramki, po wcześniejszych ofiarnej postawie w obronie, K. Starzeckiego i P. Kubika rozstrzygnęły sprawę, choć kibicowskie serca do ostatnich sekund biły bardzo mocno.
Sędziowali: Andrzej Jarzynka (Klementowice) i Iwona Siedlarz (Kraśnik). Kary: SPR Orzeł – 8 min; Viret CMC – 8 min. Widzów: 300.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze