Zgodnie z zapowiedzią z w poprzedniego poprzednim wydania wydaniu Życia Podkarpackiego,, w dniu 29 lipca br., na stadioniku po jednostce wojskowej w Krównikach k. Przemyśla odbył się w dniu 29 lipca br. I Międzynarodowy Turniej Piłkarski im. Krzysztofa Dominiaka.
Zgodnie z zapowiedzią w poprzednim wydaniu Życia Podkarpackiego, w dniu 29 lipca br., na stadioniku po jednostce wojskowej w Krównikach k. Przemyśla odbył się I Międzynarodowy Turniej Piłkarski im. Krzysztofa Dominiaka.
Do ubiegłego roku to Krzysztof Dominiak organizował turnieje amatorskich drużyn dla byłych zawodników piłki nożnej. Tym razem, po Jego zaskakującej śmierci w listopadzie ubiegłego roku, to Jemu zorganizowano piłkarski memoriał[paywall].
Tym razem organizatorami byli Jego koledzy, z którymi grał w Publikatorze, Przemyślaku, drużynie Old Boys.
Zastąpili Go godnie, tak jak On miał zawsze w swoim scenariuszu.
Musiało być otwarcie, którego dokonał Adam Lisowiec – Jego przyjaciel z gry w tamtych drużynach oraz córka Agnieszka, wyrażając w imieniu Mamy i siostry Anny, wdzięczność tym, którzy nie odmówili udziału w sportowym uczczeniu ich Taty, informując równocześnie, że w imieniu wszystkich uczestników imprezy złożone zostały kwiaty i zapalono znicz tam, gdzie wiecznie będzie spoczywał Krzysztof.
Gdy skończyły się ceremonie, zaczęła się sportowa rywalizacja, a w niej wzięły udział cztery drużyny: Karpaty Lwów, z którymi przemyskie drużyny amatorskie mają od lat bliskie kontrakty,
Witonianka Witonia, w której Krzysztof stawiał pierwsze kroki jako piłkarz,
Leśny Partyzant Wieliczka, który był częstym kontaktem w rozgrywkach piłkarskich, Drink Oldbojs Przemyśl, jako gospodarz turnieju, który po latach poszukiwań nazwy został przy tej wymyślonej przez Krzysztofa Dominiaka.
W turnieju rozegranym systemem pucharowym grano serio i w ramach prawdziwej rywalizacji.
Karpaty Lwów – Leśny Partyzant Wieliczka 3:1; Witonianka Witonia – Drink Oldbojs Przemyśl 1:1, w rzutach karnych 3:1.
Mecz o 3. miejsce: Leśny Partyzant – Drink Oldbojs 1:1, w rzutach karnych 3:1.
Mecz o 1. miejsce: Karpaty – Witonianka 1:0.
Gospodarze okazali się bardzo gościnni – choć po walce oddali pole zaproszonym drużynom, zajmując miejsce tuż za podium tego turnieju.
1. miejsce Karpaty Lwów: Wiktor Buszta, Bogdan Kosen, Michał Worobiec, Tomasz Fok, Taras Pawlisz, Lubomir Woliczak, Konstanty Lemieszko, Andrzej Walenko, Fedir Krasiuk.
2. miejsce Witonianka Witonia: Jan Pawłak, Krzysztof Pawlak, Zbigniew Peda, Jan Jędrzejczyk, Paweł Mordzak, Ryszard Strzałkowski.
3. miejsce Leśny Partyzant Wieliczka: Jan Żerda, Jacek Rusek, Adrian Polonek, Ryszard Szewczyk, Rafał Ptak, Michał Nodzyński, Marek Stryszewski, Daniel Grabka, Jerzy Grupka, Paweł Mika, Jacek Daniel, Maciej Kosior.
4. miejsce Drink Oldbojs Przemyśl: Andrzej Szpiech, Władysław Jachimecki, Jan Kupiniak, Adam Lisowiec, Edmund Matrejek, Bogdan Kitor, Janusz Lechowicz, Przemyław Pawłucki, Mariusz Jamróz, Zenon Wojtowicz, Zbigniew Piechota, Krzysztof Pawełek, Roman Tymec, Władysław Wojtowicz, Andrzej Ochalski, Marcin Błoński, Maciej Banicki, Włodzimierz Bodnar, Jacek Bednarz, Mariusz Banaś, Jan Hryniszyn.
„Turniej trwa i ma trwać” to hasło, kiedyś, zainicjowane przez adresata memoriału wypełniło się, a jak zapadło sportowe rozstrzygnięcie, to i musiał być uroczysty koniec. W nim uczestniczyli zawodnicy, widzowie, zaproszeni goście, w tym prezydent Przemyśla Robert Choma. Rozdano puchary, okolicznościowe plakietki, gadżety związane z turniejem.
Turniej obserwowali i byli na jego zakończeniu goście szczególni. Sport reprezentowali Jan Domarski i Grzegorz Lato, a środowisko artystyczne aktor Jan Nowicki i tak wspominali Krzysztofa Dominiaka:
Jan Domarski: – Kiedyś nadchodzi czas, aby umrzeć. Dla Krzyśka ten czas nastąpił za wcześnie. On był pełen życia, energii, pomysłów, on się jeszcze nie wypalił i niepotrzebnie odszedł z tego świata. Trudno Go będzie zastąpić. Do tego wspaniały kolega. Takich ludzi nam na co dzień brakuje. Szkoda, że nie ma Go z nami, ale wielka chwała tym, którzy o Nim nie zapomnieli.
Grzegorz Lato: – Powszechnie uznaje się za prawdziwe twierdzenie, że nie ma ludzi niezastąpionych. W przypadku Krzyśka to twierdzenie wydaje się nie mieć pokrycia. On był człowiekiem, którego trudno będzie zastąpić. Miał coś w sobie, co wytwarzało wokół Niego jakąś niespotykaną atmosferę, którą połączył z wysokimi umiejętnościami organizatorskimi. I to nie tylko w sporcie.
Jan Nowicki: – Krzysztofa poznałem podczas jednej z imprez artystycznych w Horyńcu-Zdroju. Od razu przypadł mi do gustu. Tryskał energią, pomysłami, zaradnością. Prawdziwy omnibus – oceniłem gościa. A jak dowiedziałem się, że jesteśmy krajanami z Kujaw, bo ja z Kowalów a On z Witowa, nasza znajomość przerodziła się w przyjaźń i tak weszła w nasze rodzinne stosunki. On był w moim życiu rodzinnym, ja w Jego. Gdy z rodziny ktoś odchodzi jest szczególnie smutno. Mnie było szczególnie smutno.
Tego popołudnia, 29 lipca 2017 roku, nie tylko Domarski, Lato, Nowicki wspominali Krzysztofa Dominiaka. Nie zawiodło grono Jego przyjaciół, które po prostu chciało chcieć coś zrobić dla Niego i chce powtórzyć za rok, tak aby wypełnić treścią hasło „Turniej trwa i ma trwać”.
P S
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze