– Nie chcę nikogo oczerniać, ale opisać tylko to, co faktycznie miało miejsce – deklaruje klientka jednego z przemyskich laboratoriów analiz medycznych. W zasadzie niedoszła klientka, bowiem kobieta zrezygnowała z usługi po tym, jak laborantka krzykiem próbowała uspokoić jej sześcioletniego syna. Dziecku miano pobrać krew do badania. Przestraszone – płakało.
Zajście miało miejsce 21 kwietnia br. Katarzyna Czeszejko-Sochacka udała się wraz synem na Sportową 4, do laboratorium ANMED celem wykonania chłopcu podstawowych badań krwi – w ramach ubezpieczenia oraz dodatkowych – płatnych. W trakcie przygotowań do pobrania materiału do badań (z żyły) dziecko wykazywało oznaki dużego zaniepokojenia.
– Pani laborantka kazała mi przytrzymać syna, aby można było pobrać mu krew. Jednak dziecko, zestresowane, zaczęło krzyczeć i płakać ze strachu. W tym momencie zjawiła się (inna – przyp. AB) laborantka i nie zwracając uwagi na to, że syn jest wystraszony, zaczęła do niego krzyczeć: „Ile ty masz lat?!”, „Uspokój się!”, „Jak ty się zachowujesz!”, „Natychmiast daj rękę!”[paywall] i tym podobne. Ton i wręcz agresywna postawa tej pani wprawiły mnie w osłupienie, a syn wpadł w jeszcze większą histerię. Zdecydowałam więc, że nie będę kontynuowała wizyty – relacjonuje matka. Po wyjściu na korytarz, jak twierdzi, spotkała ją kolejna przykrość, bowiem osoby obecne w poczekalni uznały, iż to ona krzyczała na dziecko i zwróciły jej uwagę.
Wacław Danielak, właściciel laboratorium podkreśla, że ma dobry, sprawdzony personel, a firma obecna jest na rynku specjalistycznym kilkadziesiąt lat, kilkanaście zaś świadczy usługi w Przemyślu. O tym, co przydarzyło się mamie sześciolatka, mówi: – Jest to odosobniony przypadek. Ubolewam, że tak się stało. Nie zamierzam nikogo usprawiedliwiać. Przebieg zdarzeń opisuje następująco: – Dziecko krzyczało, kopało, wymachiwało rękami. Matka nie umiała zapanować nad sytuacją. Gdy łagodne perswazje słowne personelu nie przyniosły efektu, jedna z pań podniesionym głosem chciała wpłynąć na dziecko. Taka forma miała według niej przynieść pożądany skutek. Wypowiedziała głośniej jedno zdanie „Uspokój się”. Została już upomniana.
Wacław Danielak zwraca uwagę na fakt, iż muszą być spełnione określone standardy, by badanie wykonane zostało należycie i nie wymagało powtórzenia. – Laborantka potrzebuje kilkunastu sekund na spokojne wkłucie się i pobranie w odpowiednim tempie materiału do badań. Inaczej może dojść do hemolizy (jest to najczęstszy rodzaj błędu przedanalitycznego – przyp. AB). W całym zdarzeniu chodziło o to, aby dziecko uspokoić – podkreśla.
Katarzyna Czeszejko-Sochacka nie przyjęła oferty ANMED-u, nie skorzystała z bezpłatnych badań. Zachowanie laborantki postrzega jako skandaliczne, oburzające. W jej ocenie pracownica laboratorium naruszyła prawa pacjenta, o których mowa w art. 20 ust. 1 w zw. z art. 22 ust. 1 ustawy z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (DzU 2009 nr 52, poz. 417 z późn. zm.).
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Matka powinna dziecku wytłumaczyć i go też uspokajać przed wejściem. Jak idzie się oddać krew trzeba tłumaczyć, że boleć nie będzie itp., One nie są od uspokajania dziecka, chociaż powinny spokojniej do tego podchodzić. Trzebabyło dziecku głowę w drugą stronę odwrócić i coś tam pokazywać. Nie róbcie histerii. Mały płakał bo się bał, ale to matka ma obowiazek go uspokoić a nie stać i się patrzeć.
A ta pinda z laboratorium nie ma prawa krzyczec na czyjes dziecko. Bezczelna wręcz.
Laborantka nie jest od uspokajania cudzych dzieci. Matka powinna to zrobić ale skoro ona nie potrafi to niech nie leci z pierdołami do gazety...
Może konkurencja robi krecią robotę. ANMED to bardzo dobre laboratorium, a Panie laborantki tym bardziej.
Tak właśnie widać jakie są dobre. Polecam lab na wodnej. Już nie raz byłam tam z rocznym dzieckiem. Pomimo ze dziecko p lakalo wykazały się pełnym profesjonalizmem. Cierpliwość życzliwość ciepłe podejście. Jednym słowem da się.
Coś się mamuńci powaliło. Co szanowna zrobiłaś by umożliwić pobranie krwi od SWEGO dziecka? Dzieci wrzeszczą, wyrywają się itd - to normalne. Więc nie miej pretensji o zachowanie SWEGO dziecka do nikogo, wstaw się w położenie laborantki i przestań robić dramat z czegoś, co często ma miejsce. Więcej opanowania i szacunku dla innych, zwłaszcza, że wyjaśnienia szefa labolatorium są zgoła inne. "Cokolwiek czynisz czyń roztropnie i patrz końca".
Katarzyna Czeszejko-Sochacka - i wszystko w tym temacie. Drżyjcie szkoły, do których za niedługo może trafić owe "oczko w głowie" pani Kasi.
Taką mamusię to nawet jakby laborantka grzecznie poprosiła, żeby uspokoiła swoje dziecko na zewnątrz, to też by z tego zrobiła incydent. Ale swoją drogą, że jak piguła nie ma cierpliwości do jednego wrzeszczącego dzieciaka to aż strach pomyśleć jakie miałaby podejście do schorowanych ludzi na oddziale. W tym przypadku trafiła kosa na kamień :-)
J estem pielegniarka od wielu lat -ale nie zdarzylo mi sie krzyczec na dziecko -to co pani przestawila -jest niedopuszczalne,nieprofesjnalne w szpitalu gdzie pracuje -jest wrecz karygodne-
Polecam lsboratorium na wodnej. Byłam tam przed tygodnirm z dzieckiem ośmioletnim, troche płakał , trochę sie szarpał ale laborantka opanowałs sytuację w ciągu chwili z uśmiechem na ustach. Wrzeszczenie na dziecko może i było normą 20 lat temu. Dziś świsdczy o braku profesjonalizmu.
Mamusia wychowała bezstresowo swoje dziecko i ma pretensję do całego świata.
tez bylam ostatnio z dzieckiem na badaniach i panie bardzo mile a poza tym moj maly sie nie boi jest bardzo dzielny nie mam nic do pan z laboratorium
Mama tego dziecka sama się wystraszyła , nie potrafiła spokojnie podejść i wytłumaczyć dziecku ,( lub dzieciaka czymś przekupić?). Mama tego dziecka sama wpadła w histerię, która to matce utrudnia normalne funkcjonowanie, nieleczone dlatego lepiej go nie lekceważyć.
a co to za figura ta katarzyna czeszejko sochacka ????
a jaki problem dzisiaj doktorat zrobić
Matka powinna dziecku wytłumaczyć i go też uspokajać przed wejściem. Jak idzie się oddać krew trzeba tłumaczyć, że boleć nie będzie itp., One nie są od uspokajania dziecka, chociaż powinny spokojniej do tego podchodzić. Trzebabyło dziecku głowę w drugą stronę odwrócić i coś tam pokazywać. Nie róbcie histerii. Mały płakał bo się bał, ale to matka ma obowiazek go uspokoić a nie stać i się patrzeć.
A ta pinda z laboratorium nie ma prawa krzyczec na czyjes dziecko. Bezczelna wręcz.
Laborantka nie jest od uspokajania cudzych dzieci. Matka powinna to zrobić ale skoro ona nie potrafi to niech nie leci z pierdołami do gazety...