Życie od marca 2020 nas nie rozpieszcza. Najpierw pandemia koronawirusa, a 24 lutego 2022 Putin rozpętał piekło w Ukrainie. Lęk, przerażenie, niepewność jutra to uczucia, które towarzyszą nam od dwóch lat niemal codziennie. Dotychczas żyliśmy w przekonaniu o stabilności świata, a on okazał się zdumiewająco kruchy.
Telewizyjna rzeczywistość Syrii, głodujących dzieci Somalii, czystek politycznych w Korei Północnej, trwającej od 2014 wojny na bardzo dalekim wschodzie Ukrainy pozostawała rzeczywistością... telewizyjną. Zajmowała nas dokładnie tyle, ile trwają wiadomości w ulubionych stacjach.
Wszystko zmieniło się w momencie wybuchu wojny w całej Ukrainie. Nagle coś, co wydawało się niemożliwe, stało się rzeczywistością. Tak bliską, jak bliska jest granica w Medyce, Korczowej, Krościenku, Hrebennem.
Jak bliski jest drugi człowiek uciekający przed wojną, o którym wiedzieliśmy tylko tyle, że jest w potrzebie. Nie pytaliśmy o poglądy polityczne, wyznanie, kolor skóry, wiek, narodowość.
Chrześcijanie na całym świecie (w najbliższym tygodniu rzymscy, za dwa tygodnie wschodni) szykują się do najważniejszych swoich świąt: Zmartwychwstania Pańskiego. Ubogi Nauczyciel z Nazaretu jest przy każdym krzywdzonym na Ukrainie i na całym świecie człowieku. Tam, gdzie go nie ma, jest przemoc, gwałt, mord, jest miejsce dla Putina i jemu podobnych.
Z okazji świąt Wielkiej Nocy Czytelnikom „Życia Podkarpackiego” życzę mimo wszystko spokoju, zdrowia, radosnych spotkań i tego, abyśmy okazanego dobra drugiemu człowiekowi nie zmarnowali.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze