Reklama

Jak Lewandowski z premierem

07/12/2022 06:44

Należę do tego rodzaju kibiców piłki nożnej, którzy w przerwach między ważnymi meczami reprezentacji Polski, powiedzmy rangi mistrzowskiej, są racjonalni, krytyczni, twardo oceniający realne możliwości naszej kadry narodowej. Gdy jednak rozpoczyna się mecz – zdrowy rozsądek idzie na bok.

Pozostaje niczym nie zmącony optymizm, kibicowanie, poparte bojowymi okrzykami i obowiązkowym zestawem kulinarnym. Ze względu na zakaz reklamy określonych marek alkoholowych oraz niezdrowej żywności darujmy sobie szczegóły.

Przy okazji trwających jeszcze, a dla naszych reprezentantów zakończonych mistrzostw świata nie było inaczej. Zęby bolały przy pierwszych trzech meczach grupowych, z pominięciem fragmentów i wygranej z Arabią Saudyjską. Słodko-gorzka satysfakcja z awansu do jednej ósmej turnieju. Honorowe rozstanie z mundialem w meczu z Francją. Trójkolorowi przypomnieli nam nasze miejsce w szeregu.

Przyznam szczerze, że teraz następuje dla mnie najprzyjemniejsza faza mistrzostw świata. Nasi w domu, można więc spokojnie delektować się pięknem piłki nożnej, szczególnie w wydaniu Brazylii, Francji, Hiszpanii, walecznych Chorwatów, dumnych synów Albionu i Helwetów. Niestety rodzime klimaty nie pozwalają o sobie zapomnieć.

Ledwie samolot z piłkarzami dotknął polskiej ziemi, gruchnęła w mediach wiadomość o specjalnej premii premiera Morawieckiego dla naszych piłkarzy. Mowa o kwocie zaczynającej się od 30 milionów złotych w górę.

I zaczęło się.
Kto komu, ile obiecał?
Jak podzielić pieniądze, których nie ma i kto wie, czy po szumie medialnym w ogóle będą?
Co powiedział Lewandowski Michniewiczowi, ewentualnie ten drugi temu pierwszemu?
Kto na kogo się pogniewał?
Kto kogo teraz zwolni z pracy?
Lewandowski trenera, prezes PZPN trenera?
Trener sam siebie?
I kto będzie miał odwagę powiedzieć, co naprawdę myśli o poziomie gry Lewandowskiego podczas mistrzostw i potencjalnych rozmowach sportowca z premierem demokratycznego kraju o pieniądzach?

Być może bezpośrednia rozmowa premiera z kapitanem polskiej reprezentacji za pośrednictwem łączy internetowych (wszak Robert Lewandowski udał się na zasłużony urlop) zażegna narodowy konflikt, ale nie poprawi złego wrażenia. I to w sytuacji, gdy każda złotówka budżetowa jest na wagę złota, a PZPN dostanie tyle pieniędzy od UEFA, że piłkarze na pewno nie będą narzekać na gratyfikacje.

Ktoś im oddał niedźwiedzią przysługę, bo wypadli na małostkowych chytrusków, a nie poważanych zawodowców ze szlachetnymi ambicjami sportowymi.

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama