Reklama

Jak powstał dokument „Orlęta bronią przemyskiego gniazda...”?

W Przemyślu powstał film dokumentalny autorstwa dziennikarki krakowskiego oddziału Telewizji Polskiej Agnieszki Niemiec. Tytuł jest bardzo znamienny – „Orlęta bronią przemyskiego gniazda...”. W przedsięwzięcie zaangażowanych zostało wielu mieszkańców miasta.

Rozmowa z autorką scenariusza, reżyserką dokumentu Agnieszką Niemiec.

Jak doszło do tego, że zdecydowałaś się nakręcić ten dokument?

– Pomysł zrodził się właściwie natychmiast po tym, jak TVP Historia ogłosiła konkurs na scenariusz reportażu lub dokumentu, który w swej tematyce miał nawiązywać do wydarzeń związanych ze 100-leciem odzyskania niepodległości[paywall]. Spośród ponad 50 nadesłanych pomysłów jury konkursu wybrało 13. Wśród nich znalazł się mój scenariusz. W drugim etapie konkursu napisałam scenariusz do 45-minutowego fabularyzowanego dokumentu. To historia bohaterskiego zrywu przemyskiej młodzieży, która, walcząc w obronie swojego miasta, oddała życie w walkach polsko- ukraińskich w listopadzie1918 roku. Warto przypomnieć, że ten przemyski epizod był ważnym faktem historycznym w dziejach Polski wybijającej się na niepodległość, mającym kluczowe znaczenie dla polsko-ukraińskiej wojny.

Reklama

Dlaczego Orlęta bronią przemyskiego gniazda...?

– Dziś bardziej kojarzone są Orlęta Lwowskie niż Przemyskie. W czasach PRL ta historia, pamięć o tych młodych ludziach była bezwzględnie tłumiona i zapomniana. O nich jest ta historia. O Adamie Kończym, pierwszym śmiertelnie rannym obrońcy Przemyśla i wielu innych, którzy ponieśli śmierć w bitwie pod Niżankowicami.

Skąd czerpałaś inspiracje, na jakiej podstawie powstał scenariusz?

– Inspirację czerpałam z obserwacji, rozmów, publikacji, dokumentów. Z życia spędzonego w rodzinnym mieście, czyli Przemyślu. Pamiętam, jak w latach 90. zeszłego wieku, tuż po powrocie z Krakowa, przeczytałam książkę Macieja Kozłowskiego Między Sanem a Zbruczem. Walki o Lwów i Galicję Wschodnią 1918 – 1919. I cisnące się pytania. Czy konflikt był do zażegnania? Dlaczego nie można było się dogadać? W końcu czyj był Przemyśl, polski czy ukraiński? Jak można było strzelać do swojego sąsiada? To trudne pytania, na które nie znalazłam jednoznacznych odpowiedzi. Pytania, które zawsze wywoływały duchy przeszłości. Dziś, przy realizacji tego dokumentu, mogłam je zadać. Również młodym uczniom jednej z przemyskich szkół. Rówieśnikom, niemal takim jak tamte Orlęta. Z jednej ławki.

Reklama

Gdzie kręcone były sceny, kto wziął w nich udział? Ile to trwało?

– Z uwagi na dosyć szczególną, niesprzyjającą aurę, na przełomie maja i czerwca musiałam się skupić na scenach, które miały charakter pewnego symbolu. Wojna między Polakami a Ukraińcami rozpoczęła się w listopadzie 1918 roku, my realizowaliśmy film w 30-stopniowych upałach. Większość scen kręciliśmy w Przemyślu, w okolicach mostu kolejowego, dworca, na Wzgórzu Zamkowym, po stronie ukraińskiej i polskiej miasta w tamtym czasie. Zaangażowałam do tej produkcji mieszkańców Przemyśla, dla których ta historia ma szczególne znaczenie. Wiele instytucji wykazało ogromne zaangażowanie, między innymi: Urząd Miasta Przemyśla, przemyski szpital wojewódzki, wojsko, zakład karny czy aktorzy Teatru Fredreum.

Reklama

Kiedy dojdzie do premiery?

– Do premiery jeszcze długa droga. Jesienią filmy, które zostaną dopuszczone do emisji, będą pokazywane najprawdopodobniej w TVP Historia 11 listopada 2018 roku. Nie znam dokładnej daty pokazu przedpremierowego.

To Twój pierwszy tego typu dokument?

– Nie. Wcześniej realizowałam produkcje w moim ośrodku w OTV Kraków. Dokumenty dotyczyły tragicznych losów bohaterów opozycjonistów w PRL, między innymi z Nowej Huty i Krakowa. Pracuję równocześnie nad dwoma produkcjami, zdjęcia do jednego dokumentu rozpoczną się jesienią. Opowiem w jednym z nich o historii działacza opozycji antykomunistycznej, jednego z wielu prześladowanych i inwigilowanych przez agenturę SB. Jeśli wszystko się uda, być może jeszcze tego lata ruszą zdjęcia do dużej produkcji, nad którą wspólnie z jednym z ośrodków telewizyjnych pracowałam przez ostatni rok. Nie chcąc zapeszyć, nie zdradzę szczegółów. Powiem tylko, że zdjęcia mają być realizowane na Ukrainie, we Włoszech i w Polsce, między innymi w Przemyślu.
MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Tadeusz - niezalogowany 2018-06-19 08:09:36

    Własne dzieci wysyłać do walki czyli na śmierć a samemu chować się za firanki.Mało kto to potrafi.A później pomniki by zabić wyrzuty sumienia.A dzieci do dzisiaj się wykorzystuje w wojnie najbardziej w Afryce gdzie giną jak muchy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Petro Dzban - niezalogowany 2018-06-19 16:33:37

    Tak to jest jak rodzice nie mają jaj. To mają je dzieci

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Psychiatra - niezalogowany 2018-11-12 20:06:32

    Tadziu, co ty bierzesz. Mówię Ci bierz połowę.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama