Reklama

Jedyny zespół z Przemyśla w ekstralidze: Czujemy, że władze miasta nas nie szanują

Badmintoniści UKS „Aktywna Piątka” są jedynym zespołem z Przemyśla, który występuje w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. Patryk Kordek jest aktualnym mistrzem Polski do lat 19 i jednym z kandydatów do wyjazdu na Igrzyska Olimpijskie do Paryża w 2024 roku. W nadsańskim grodzie lotkę chcą i odbijają setki osób. Nie czują jednak, że władze miasta ich szanują. Uważają, iż przeznaczane środki są niewspółmierne do osiąganych sukcesów.

Rozmowa z trenerem UKS „Aktywna Piątka” Przemyśl Dariuszem Stańką.

Do końca ekstraligowych rozgrywek pozostał wam jeszcze jeden mecz z Plesbadem Pszczyna. Na 99 procent zajmiecie na koniec rywalizacji siódme miejsce. To niezły wynik.

– Wszystko liczę i znam siłę poszczególnych zespołów. Przed ostatnią rundą zajmujemy szóste miejsce, ale jestem więcej niż pewny, że zdystansuje nas OSSM-SMS Białystok. W zeszłym sezonie zajęliśmy szóste miejsce, w tym siódme. Biorąc pod uwagę, że gramy jednym z najmłodszych składów w LOTTO Ekstralidze, najstarszym jest 28-letni Sergiej Garist, to dobry wynik. Reszta to młodzi, perspektywiczni badmintoniści.

Reklama

Jesteście jedynym zespołem z Przemyśla, który występuje w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. W zeszłym roku Patryk Kordek został mistrzem Polski do lat 19 w singlu. Byliście widoczni na arenie ogólnopolskiej i europejskiej. Rozsławiacie miasto. Czy czujesz, że Przemyśl jest z was dumny?

– Jeśli chodzi o mieszkańców, tak. Co rusz spotykam się z wyrazami uznania, pytają o plany, gratulują sukcesów. Zwłaszcza jeśli chodzi o międzynarodowy turniej PZU Victor Polish Junior.

W internecie pojawiają się wpisy, zamieszczane najprawdopodobniej przez tę samą, wąską grupkę tak zwanych hejterów, że to sport niszowy, kto to ogląda, nikt się tym nie interesuje, itp.

Reklama

– Po części się z tym zgadzam. Porównując z piłką nożną, siatkówką, piłką ręczną czy koszykówką, badminton jest sportem niszowym. Nie zamierzamy się z nimi równać. Ale to sport olimpijski. Podobnie jak na przykład boks, zapasy czy akrobatyka sportowa. Dodam, że badminton jest sportem, który uprawiają i uprawiać mogą wszyscy. Na trening potrafi przyjść babcia z wnuczkiem i pytać mnie, czy na następne zajęcia może przynieść buty sportowe, bo chętnie by sobie poodbijała.

Czujesz, że z tych osiągnięć dumne są najważniejsze osoby w mieście?

Reklama

– Nie czuję. Odbierani jesteśmy niezwykle oschle. Nie ma chemii, jaka była wcześniej. Nie czujemy żadnego wsparcia. I to wszystko widać, choćby na spotkaniach z panem prezydentem Bakunem, do którego kiedyś powiedziałem, że wychowujemy przyszłego olimpijczyka. On na to, że to tylko jeden. Nie mogłem uwierzyć. Pan prezydent pokazał mi zdjęcie jakiejś kajakarki i zapytał, czy poza czasem igrzysk olimpijskich, ktoś kojarzy tę dziewczynę, ktoś ją zna. Ponownie nie mogłem uwierzyć. Pomysłów i planów jeśli chodzi o dalszy rozwój tej dyscypliny w Przemyślu było wiele, ale musi być jakiś grunt. Nie ma go.

Czujemy za to wsparcie przedstawicieli innych dyscyplin sportu, którzy szanują nas i to co robimy. Raz była taka sytuacja podczas obrad Rady Sportu, że wnioskowałem o przyznanie jakichkolwiek środków na organizację tegorocznego styczniowego turnieju, a pan prezydent zapytał, czy mają przeznaczyć pieniądze na jakiś niszowy turniej badmintona, który ktoś tam sobie wymyślił, czy mają te pieniądze podzielić między wszystkich zainteresowanych. Ręce mi opadły. Nie wiedziałem, czy jestem w jakimś matriksie czy przebywam w innej rzeczywistości.

Na łamach naszego tygodnika najpierw pojawiła się krótka informacja o nagrodach przyznanych przez Urząd Marszałkowski w Rzeszowie między innymi dla pana i Patryka Kordka, potem sprostowanie prezydenta miasta, który zarzucił nam zakłamywanie rzeczywistości. Podane zostały konkretne kwoty, które władze miasta wam przekazały. I wygląda na to, że byliście bogaczami. Dostaliście z miasta prawie 100 tysięcy złotych! Coście z nimi zrobili?

[treść sprostowania]

Reklama

– Czytałem. Podana kwota 60 tysięcy złotych jest nieprawdziwa. Otrzymaliśmy od spółek miejskich na organizację Victor Polish Junior w 2019 roku kwotę 55 tysięcy złotych. Tyle, że kwota ta została nam zagwarantowana już w 2018 roku, kiedy prezydentem miasta przez kilka kolejnych miesięcy był jeszcze pan Robert Choma. Taki turniej nie organizuje się z dnia na dzień, kosztuje kilka razy więcej, więc gdyby nie sponsorzy czy Urząd Marszałkowski w Rzeszowie, nie byłoby go.

Na tegoroczną imprezę nie otrzymaliśmy z miasta ani grosza, mimo wielu rozmów i próśb. Dostaliśmy halę sportową za darmo. W sprostowaniu wyczytałem, że miasto ma zapłacić nagle trzy tysiące złotych POSiR-owi. Nie wiem, co to jest za kwota i czego dotyczy. Wdzięczny jestem pani dyrektor Grecie Ostrowskiej za zainteresowanie i zaangażowanie. Wiem jedno, że jeśli mielibyśmy zapłacić za halę, wyłączoną z użytkowania na kilka dni, byłaby to kwota znacznie wyższa.

W pewnym momencie chciałem zrezygnować z organizacji imprezy. Ale dzięki posłowi Markowi Kuchcińskiemu i wicemarszałkowi województwa podkarpackiego Piotrowi Pilchowi, do tego nie doszło. Ten pierwszy bardzo pomógł w zdobyciu sponsora głównego, czyli PZU, ten drugi w przyznaniu dofinansowania. Bardzo nam pomogły firmy Euroterm i Auto Moto Fan. Przez cztery dni w Przemyślu nie można było znaleźć jednego miejsca hotelowego, większość restauracji była zajęta. Ludzie chodzili po sklepach, zostawili tu mnóstwo pieniędzy.

Kolejne dwie podane kwoty (pierwsza to 9 tys. 870 zł, druga – 15 tys. 380 zł – przyp. aut.) były na organizację zajęć podczas wakacji i zajęcia sportowo-rekreacyjne przez cały rok. Pierwsze to organizacja 12-dniowego badmintonowego obozu sportowego dla 30-osobowej grupy dzieci. Kiedy przeliczyłem średnią, wyszło, że na jedno dziecko miałem 27 złotych na dzień. Za nocleg, wyżywienie, trenera, sprzęt i inne atrakcje. Drugie to badmintonowe zajęcia, organizowane przez cały rok, pięć razy w tygodniu.

Dlaczego nie złożyliście wniosku do konkursu na realizację zadań z zakresu sportu? Konkursu organizowanego przez Wydział Edukacji i Sportu Urzędu Miejskiego w Przemyślu.

Reklama

– W zeszłym roku dostaliśmy siedem tysięcy złotych. Na sport młodzieżowy i kwalifikowany. Wiele razy musiałem się tłumaczyć, ile i na co wydałem. Dodam, że za tę kwotę zdobyliśmy dwa medale mistrzostw Polski, trzy medale prestiżowych imprez międzynarodowych, wyjechaliśmy na około 30 turniejów w Polsce i Europie, zajęliśmy szóste miejsce w ekstralidze badmintona. Na to wszystko minimum potrzebowaliśmy około 150 tysięcy złotych.

Dodam, że ze spółek miejskich dostaliśmy 15 tysięcy złotych, za które opłaciliśmy wpisowe do ekstraligi oraz kupiliśmy komplet nowych strojów. Widnieje na nich między innymi herb Przemyśla, z czego jesteśmy bardzo dumni. Dodam także i to, iż organizacja wyjazdu na jedną rundę ekstraligi to kwota około dziesięciu tysięcy złotych. To taki mój śmiech przez łzy.

W tym roku postanowiłem nie składać wniosku, bo wówczas musiałbym zobowiązać się do wielu przedsięwzięć, ale okłamałbym sam siebie. Realnie patrząc, nie mogłem liczyć na wyższą kwotę. Podobna kwota nie pozwoliłaby mi na realizację naszych celów sportowych, a tym samym realizację zadań konkursowych. Powiem tyle: naszym najtańszym zawodnikiem jest Sergiej Garist, który – kiedy mówię mu, że nie mam pieniędzy – potrafi na ekstraligę przyjechać z Dnipropietrowska pociągiem, jadąc dwadzieścia godzin.

To jak to w końcu jest? Jesteście pomijani czy nie jesteście?

Reklama

– Suche cyfry mówią, że nie jesteśmy. Jest jedno ale… Gdybym wysłał kogoś, żeby kupił nowego mercedesa i dałbym mu na to dziesięć tysięcy złotych, kupiłby? Coraz mniej mi się chce. Siły dodaje to, ile osób się garnie do badmintona.

Najbardziej boli, że dzięki tej naszej niszowej dyscyplinie powstaje w Przemyślu Centrum Rozwoju Badmintona przy ulicy Słowackiego. Mówiąc prościej: hala sportowa z prawdziwego zdarzenia z całym zapleczem. Ale nie powstaje jako hala dla I Liceum Ogólnokształcącego, ale jako centrum badmintona.

Za moment wielu będzie prężyć pierś do orderów. Przypisywać sobie ten sukces. A to tylko i wyłącznie nasze sukcesy, popularność dyscypliny sprawiły, że dostaliśmy na tę inwestycję wielkie pieniądze z zewnątrz. Mówienie więc przez pana prezydenta i ludzi, którzy go otaczają, że to dyscyplina niszowa, jest co najmniej nietaktowne.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Yygfgy - niezalogowany 2020-03-04 20:30:05

    A skąd brać pieniądze ???? Każdy tylko by chciał ale skąd brać????

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    nick - niezalogowany 2020-03-04 20:38:12

    Od tego są władze miasta, żeby wiedzieć skąd. 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    tenisista - niezalogowany 2020-03-04 20:50:28

    Przecież każdy wie jak kręci się ten biznes. Pan zarabia jako trener, żona prowadzi firmę obsługującą imprezy, syn też dokształca się jako trener. Porozmawiajcie z byłymi zawodnikami. Biznes nastawiony na wyniki kilku osób, a miasto ma do tego dokładać 100 tyś rocznie? Prywatny folwark na który mają zrzucać się przemyślanie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama