Jest decyzja prokuratury. Psy zostaną uśpione

8 października br. Prokuratura Rejonowa w Przemyślu zdecydowała o uśpieniu dwóch psów w typie pitbull. Psów, które zaatakowały 12-letniego Kamila w jednym z mieszkań bloku przy ulicy Lelewela w Przemyślu. Zlecenie na wykonanie eutanazji wydał prezydent miasta Przemyśla Wojciech Bakun, zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym. Właściciel psów, 50-letni Mariusz S. – na wniosek prokuratury i po przychyleniu się do niego sądu – trafił na 3 miesiące do tymczasowego aresztu. Prawdopodobnie część kary odbędzie jednak w szpitalu psychiatrycznym, dokąd odwiozła go policja.

Do tragicznych w skutkach wydarzeń doszło wczesnym popołudniem, 28 września br. Przemyscy policjanci zgłoszenie o tym zdarzeniu otrzymali po godzinie 13. W jednym z mieszkań bloku przy ul. Lelewela w Przemyślu jeden z psów zaatakował 12-latka. Drugi po pewnym czasie dołączył.

Rok młodszy kolega, przebywający z tymi psami na co dzień, próbował jedno ze zwierząt  odciągnąć, ale także został przez nie zaatakowany. Obaj chłopcy trafili do szpitala. Obrażenia młodszego nie zagrażały życiu. Obrażenia starszego okazały się bardzo rozległe i poważne.

12-latek miał głębokie rany kąsane szyi, twarzy, klatki piersiowej, złamaną rękę, niemal rozszarpaną krtań. Od razu trafił na blok operacyjny. Lekarze walczyli o jego życie. Udało się, choć jego stan cały czas był bardzo ciężki. Rankiem, 29 września br., 12-latek został przetransportowany do Szpitala Klinicznego nr 6 im. A. Mielęckiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, gdzie miał przejść m.in. operację rekonstrukcji twarzy. Jego stan zdrowia jednak na to nie pozwolił. Pogarszał się z godziny na godzinę.

Chłopak trafił na Oddział Intensywnej Opieki Medycznej tej placówki. Zaczęła się dramatyczna walka o jego życie. Niestety przegrana. Zmarł 1 października br. 7 października br. odbył się jego pogrzeb. Po mszy żałobnej, odprawionej w kościele oo. Salezjanów, tłumy żegnających Kamila w korowodzie rozpaczy, smutku i zadumy podążyły w kierunku cmentarza na Zasaniu. Tu pochowano 12-latka.

Będzie przesłuchanie 11-latka

Ustaleniem dokładnych okoliczności tego zdarzenia – oczywiście pod nadzorem prokuratury – zajęli się przemyscy policjanci. Z dnia na dzień wiedzieli coraz więcej.

Wiadomo, że w momencie zdarzenia w domu nie było osób dorosłych. Właściciel psów, 50-letni Mariusz S., nigdy nie występował o pozwolenie na posiadanie psów rasy niebezpiecznej. Funkcjonariusze podczas przeszukania mieszkania po tragedii znaleźli dwa rodowody. Najprawdopodobniej należące do owych psów o imieniu Joker i Katalaja.

W świetle nowych zdarzeń zmieniła się kwalifikacja czynu. Postępowanie jest prowadzone pod kątem czynu z artykułu 155. kodeksu karnego, czyli nieumyślnego spowodowania śmierci.

Wciąż jednak nie wiadomo, co było przyczyną ataku psów. – Skierowaliśmy wniosek do sądu o przesłuchanie małoletniego pokrzywdzonego, 11-letniego chłopca, który jest kluczowym świadkiem w tej sprawie – powiedziała szefowa Prokuratury Rejonowej w Przemyślu prokurator Anna Szczerba. 50-letni Mariusz S., po złożeniu wyjaśnień w prokuraturze i sądzie, trafił na 3 miesiące do tymczasowego aresztu.

Psy w Orzechowcach

28 września br. – decyzją Powiatowego Inspektora Weterynarii w Przemyślu Janusza Liszewskiego – psy trafiły do Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Orzechowcach. Kierownik placówki Przemysław Grządziel przyjął je na 15-dniową obserwację (m.in. pod kątem wścieklizny, której – po zakończeniu obserwacji – nie stwierdzono).

– Owa decyzja nakazuje odosobnienie zwierząt podejrzanych o chorobę lub zakażenie, obserwację tych zwierząt trwającą 15 dni oraz badanie ich w czasie obserwacji. Po tym czasie, gdy nie będzie przeciwwskazań weterynaryjnych, teoretycznie psy powinny zostać zwrócone właścicielowi. Mamy jednak świadomość, że śledztwo w sprawie pogryzienia chłopca ze skutkiem śmiertelnym trwa i z pewnością będzie trwało dłużej. Gdyby te psy, decyzją sądu, zostały ostatecznie odebrane właścicielowi, byłyby skazane na przykład na dożywotni pobyt w schronisku lub innym miejscu przetrzymania. Postępowania w takich sprawach trwają wiele miesięcy, a czasem nawet lat. W tym czasie nie można tych psów wydać do adopcji, czego i tak nikt rozsądny by się nie podjął. Nikt nie wziąłby odpowiedzialności za ewentualne wydanie tych psów komukolwiek ze względu na możliwość kolejnej tragedii – powiedział nam 7 października br. kierownik schroniska P. Grządziel.

Po dwutygodniowej kwarantannie w odizolowanym od reszty schroniska boksie psy powinny zostać zaszczepione oraz przeniesione do sektorów, gdzie mogłyby przebywać w kojcu z dostępem do wybiegu. W opisywanej sytuacji takie postępowanie jest niemożliwe. Były zbyt agresywne.

 

Pracownicy się bali

– Przetrzymywanie psów po upływie kwarantanny w zamkniętym boksie przez wiele miesięcy trwania postępowania lub dożywotnio, jeśli tak zadecydowałby sąd, byłoby nie tylko niehumanitarne, ale urągałoby[paywall] wszelkim zasadom opieki nad zwierzętami. Nie mogę zmusić pracowników, by weszli do boksów tych zwierząt z uwagi na zagrożenie utraty życia i zdrowia. Takie psy reagują na tak zwane zasoby. Agresję i atak może wzbudzić nawet niewinny gest ręką, postawa ciała, ubiór, zapach czy przedmiot. W tym momencie wykonywanie podstawowych czynności, takich jak pojenie, karmienie, sprzątanie, jest praktycznie niemożliwe – dodał P. Grządziel.

Jego zdaniem w obecnej sytuacji istnieje zagrożenie narażenia zdrowia pracowników i przebywających tutaj innych zwierząt na niebezpieczeństwo.

Opinię w sprawie psów wydał behawiorysta, podobnie jak Powiatowy Inspektor Weterynarii w Przemyślu. W Orzechowcach pojawiły się tajemnicze plakaty, nawołujące do podpisywania petycji w sprawie ich uśpienia. Ale to nie one sprawiły, że 8 października br. Prokuratura Rejonowa w Przemyślu podjęła taką decyzję.

Zważywszy na sytuację i okoliczności, te psy i tak najprawdopodobniej skazane byłyby na powolną śmierć. W uzasadnieniu czytamy m.in. „(...) Są przesłanki do ich uśpienia, bo stwarzają śmiertelne zagrożenie dla otoczenia, którego nie można uniknąć (...)”.

To człowiek zgotował tym istotom taki los...

Po upływie 14-dniowej kwarantanny prezydent miasta Przemyśla Wojciech Bakun, zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym, wydał zlecenie wykonania decyzji prokuratury.
mars

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 03/03/2025 09:03

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Papa - niezalogowany 2020-10-13 18:54:36

    Hura hura no i bardzo dobrze

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Janek - niezalogowany 2020-10-13 19:18:02

    Jeban bakuna pedala slepego

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gierek - niezalogowany 2020-10-13 19:30:22

    janek ty jeste jebany pedal dobrze widzacy ale o szczatkowym mozgu

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki