Piłkarze IV ligi podkarpackiej rozegrali 10. kolejkę mistrzowskich spotkań.
W Jaśle nikomu łatwo się nie gra. Ale ekipa Walerija Sokołenki nie miała żadnych problemów, aby wywieźć stamtąd komplet punktów. Siódmy z rzędu. Od przegranej w Nowotańcu z Comosem jarosławianie zdobyli 21 punktów, strzelili 23 bramki, stracili ledwie dwie. Zaczęli być powtarzalni. A że jakość przebija wszystkich w tej lidze, oby passa trwała jak najdłużej. KS Wiązownica gościł u siebie słabszą w tym sezonie Ekoball Stal Sanok. I pokazał – po raz kolejny w tym sezonie – że jest prawdziwym kameleonem. Bardzo dobre lub dobre występy przeplata trochę nijakimi, bez potrzebnej konsekwencji w grze, mobilizacji i skuteczności. Tak był w spotkaniu w sanoczanami. Ekipa Huberta Kasi miała sporą przewagę, szereg bardzo dobrych lub doskonałych okazji, aby zdobyć komplet punktów na własnym boisku, ale finalnie podzieliła się punktami z rywalem, dla którego to spory sukces. Aby myśleć o utrzymaniu się w szeregach IV-ligowców, takie mecze jak ten przy ul. Sanockiej z Wisłokiem Wiśniowa zespół Polonii Przemyśl musi wygrywać. I nie ma tu znaczenia mądrość powiedzenie, że to „tylko sport”. Liczby są nieubłagane. Po czterech kolejnych porażkach z wyżej klub znacznie wyżej notowanymi drużynami, Wisłok był jak najbardziej w zasięgu ekipy Pawła Załogi. Zakończyło się polubownie i, niestety, ten remis jest porażką beniaminka. Tym bardziej, że kolejne spotkanie przemyślanie rozegrają w Nowotańcu z Cosmosem. Kto będzie faworytem nawet nie trzeba mówić…
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze