„Zagrajcie tak, jakby jutra miało nie być!” „Zagrajcie tak, jak Przemyskie Niedźwiadki za najlepszych lat, kiedy łzy same cisnęły się do oczu, a serce rosło na widok medali mistrzostw Polski”. „Zagrajcie tak, aby kolejne stronice chwały przemyskiego basketu zapełniły się złotymi zgłoskami” – pewnie takie myśli kołatały w głowach wszystkim kibicom Niedźwiadków Chemart Przemyśl przed decydującym spotkaniem o awans do najlepszej „czwórki” II-ligowego sezonu 2022 – 2023. I zagrali! To był absolutnie jeden z najlepszych pod względem taktycznym mecz teamu Daniela Puchalskiego. Twierdza Pruszków runęła, a przemyślanie zagrają w decydującym IV etapie rywalizacji!
Po dwóch meczach tej rywalizacji był remis, więc wszystko było jeszcze możliwe. Nie ma jednak co ukrywać: lepsze wrażenie w dwumeczu pozostawili pruszkowianie. I był jeszcze jeden szczegół, ale bardzo istotny. Otóż trzecie, decydujące spotkanie miało odbyć się w hali Znicza Basket. Hali przy ulicy Bohaterów Warszawy 4, której w tym sezonie nikt jeszcze nie zdobył. Ekipa Michała Spychały odniosła w niej aż 17 zwycięstw z rzędu. Zadanie przed Przemyskimi Niedźwiadkami było piekielnie trudne, ale nie niewykonalne. Bo…
Bo przecież nic nie może wiecznie trwać! Każda seria ma swój kres. Ekipa Daniela Puchalskiego doskonale odrobiła zadanie domowe. Tym razem doskonale wiedziała, po co i dlaczego wychodzi na parkiet. Doskonale była przygotowana pod względem taktycznym i motorycznym. Tak, można to wszem i wobec głośno wykrzyczeć: była zespołem dojrzalszym i mądrzejszym od rywala. Była zespołem lepszym i jak najbardziej zasłużenie awansowała do najlepszej „czwórki” fazy play-off tego sezonu!
Tak, chyba to wszystko co się rozegrało w pruszkowskiej hali, było wcześniej zaplanowane. Tak to właśnie chyba miało wyglądać. Jedynym „ale” było wdrożenie teorii w praktykę. Poszło znakomicie. Bo i realizatorzy byli odpowiednio zmotywowani i skoncentrowani.
Wygrał zespół, ale... Dobrze jest, kiedy w zespole są postaci danego dnia wybitne. Postaci, które nadają jakości, rzeźbią pewność siebie, wybijają rytm. W Przemyślu Znicz Basket przygasił Rafał Serwański, w Pruszkowie zdmuchnął go Kacper Majka.
Postać absolutnie ponadprzeciętna w tym spotkaniu, od której wszystko się zaczynało i kończyło. Postać, która zgasiła światło w pruszkowskiej hali, która wykonała tytaniczną wręcz pracę, która poprowadziła Przemyskie Niedźwiadki do IV etapu zmagań.
Pruszkowianie przystąpili do tej rywalizacji poważnie osłabieni, bez swojego najbardziej uniwersalnego zawodnika Mateusza Szweda, ale to nie było zmartwienie przemyślan. Ci spotkanie zaczęli w porywającym stylu, podobnym do tego z hali POSiR. W 5. min wygrywali 5:17 po dwóch rzutach wolnych Bartosza Bala. Wcześniej kapitalną serią trzech „trójek” popisał się R. Serwański. Twarda gra niosła ze sobą jednak ryzyko. Szybko trzy przewinienia złapał Maciej Puchalski, a dwa – Max Egner. Podobnie jak w Przemyślu, pruszkowianie z minuty na minutę stawali na nogi. I z ćwiartki otwarcia wyciągnęli więcej niż można się było spodziewać. Przez większą część drugich 10 minut przewaga należała do gości. Jednak niepokojący był fakt ponownego przegrywania walki na obu deskach. W 17. min dwa osobiste wykorzystał Szymon Janczak (31:38), ale gospodarze mieli zbyt wiele miejsca, by nie korzystać z prób zza łuku. A że te były skuteczne, gra się wyrównała. W 18. min, po celnej przymiarce zza linii 6,75 m Kamila Czosnowskiego Znicz Basket po raz pierwszy w tym meczu wyszedł na prowadzenie – 42:41. I utrzymał go do zejścia do szatni, bo w samej końcówce trzy rzuty wolne sfinalizował Bartosz Proczek. Po 20 minutach było 45:43.
Co cenne, przemyślanie nie panikowali. Być może taki scenariusz mieli wliczony w koszty. Wyraźnie wyglądało, że pozwalali rywalowi się wyszumieć. Tak było i w pierwszych 5 minutach III kwarty. Akcja 2+1 B. Proczka utrzymywała miejscowych w grze. Było 51:50. Ale wówczas poziom koncentracji, zmiany tempa gry, minimalizacji złych decyzji w teamie D. Puchalskiego zmienił się nie poznania. Weszli na taki poziom, że gospodarze tracili argument za argumentem. Zaczęli niknąć w oczach. Zaczęło brakować im sił. A Kacper Majka grał jak z nut… To on dwoma kapitalnymi „trójkami” dał sygnał do odjazdu. Dał sygnał do rozpoczęcia spektaklu jednego aktora. Przed decydującymi 10 minutami Niedźwiadki miały 9 punktów przewagi (57:66).
W finalnej ćwiartce nie było już czego zbierać. To był koncert gry przemyślan! Kapitalną zmianę dał Radosław Skubiński. Odblokowali się Szymon Janczak, który raz za razem pakował piłkę z góry i Max Egner. Po dwóch celnych rzutach osobistych K. Majki w 35. min było jasne, że nikt i nic nie odbierze Przemyskim Niedźwiadkom wygranej. Wygranej zasłużonej, wypracowanej dużymi fragmentami znakomitymi zachowaniami na parkiecie. Było wówczas 62:81. Znakomicie reagujący przemyscy kibice, którzy przybyli do hali w Pruszkowie mieli ogromne powody do radości. Jak najbardziej słuszne!
Rywalem Przemyskich Niedźwiadków w czwartym, decydującym o awansie do I ligi, etapie fazy play-off miał był ŁKS Coolpack Łódź. Był zdecydowanym faworytem rywalizacji z Sokołem Marbo Międzychód. Ale doszło do ogromnej sensacji i drugi zespół grupy D fazy zasadniczej wyeliminował murowanego faworyta do awansu! To play-offy właśnie! Sokół Marbo to nieobliczalna ekipa, prowadzona przez niezłego przed laty silnego skrzydłowego, wychowanka Zastalu Zielona Góra, wybranego MVP sezonu zasadniczego 2004/2005, brązowego medalistę mistrzostw Polski w 2012 r. z zielonogórskim zespołem, Marcina Chodkiewicza. Syna znakomitego szkoleniowca Grzegorza Chodkiewicza.
Zespół z Wielkopolski, z miasta liczącego ok. 10 tys. mieszkańców, jest największą sensacją dotychczasowych zmagań. Pierwszy mecz półfinałów rozegrany zostanie w Międzychodzie w sobotę, 6 maja br. Rewanż w sobotę, 13 maja br., w Przemyślu. Ewentualny trzeci mecz w parze odbędzie się w środę, 17 maja br. Od razu trzeba dodać: to nie będzie łatwa przeprawa. Drużyna Sokoła Marbo nie przegrała u siebie w tym sezonie... ani jednego meczu! Notuje serię 18-0! Ale przecież nic nie może wiecznie trwać...
III etap play-off (3. mecz):
Znicz Basket Pruszków – Niedźwiadki Chemart Przemyśl 70:89 (24:26, 21:17, 12:23, 13:23)
Punkty: M. Czemerys 17 (3x3), Ł. Bonarek 16 (1x3; 10 zb.), B. Proczek 14 (1x3), K. Czosnowski 12 (3x3), H. Miłak 9 (1x3), T. Józefiak 2, S. Frojdenfal 0 (ZB); K. Majka 24 (4x3), R. Serwański 17 (3x3), M. Egner 14 (10 zb.), Sz. Janczak 14, R. Skubiński 9 (1x3), B. Bal 6, M. Puchalski 3 (1x3), R. Kulikowski 2, J. Kucharski 0, P. Lunguana 0, Ł. Uberna 0 (N).
Sędziowali: Sylwester Adamski i Marcin Ławnik (obaj z Lublina). Widzów: 400.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze