Reklama

Kiedy nie dzwonić na 112?

19/09/2019 19:00

– Najechałam na wypadek drogowy. Zadzwoniłam pod numer alarmowy 112. Myślałam, że dyspozytorka udzieli mi jakichś wskazówek, powie, co robić, jak pomóc poszkodowanym, a ona zadawała tylko pytania: gdzie jestem, co się stało, ilu jest poszkodowanych – opowiada jedna z Czytelniczek.

Zderzenie dwóch samochodów, kilka osób jest rannych. Ktoś ze świadków dzwoni pod numer alarmowy. Dyspozytor odbiera zgłoszenie, natychmiast wysyła karetkę, a do czasu jej przyjazdu nie rozłącza się i cały czas instruuje świadków, jak należy postępować. Tak na ogół wyglądają sceny w serialach paradokumentalnych, które w ostatnim czasie lawinowo zalały telewizję.

 

Tak robi się tylko w filmach

 „Gadające głowy” i aktorzy amatorzy sprawiają wrażenie, że przedstawiane wydarzenia są zupełnie autentyczne. Napisów końcowych prawie nikt nie czyta, więc widzowie nie zdają sobie sprawy, że na potrzeby scenariusza wszystkie procedury zostały uproszczone. I to drastycznie.

Reklama

W rzeczywistości wygląda to trochę inaczej. – W przypadku wzywania karetki operator numeru 112, po szybkim zebraniu wywiadu, przełączy nas do dyspozytorni medycznej, gdzie dyspozytor medyczny zbierze właściwy wywiad i podejmie decyzję o ewentualnym zadysponowaniu zespołu ratownictwa medycznego. To dyspozytor medyczny finalizuje rozmowę z osobą wzywającą i to on udziela ewentualnych porad i wskazówek – precyzuje Marek Janowski, ratownik medyczny i rzecznik Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Przemyślu.

Jak zatem się zachować, jeśli znajdziemy się na miejscu jakiegoś zdarzenia lub w naszej obecności ktoś się źle poczuł? – W pierwszej kolejności należy się upewnić, czy pomoc jest potrzebna. Wystarczy podejść i zdać pytanie: czy panu/pani coś dolega? Co się stało? Pozwoli to na zorientowanie się w sytuacji i późniejsze precyzyjne udzielenie odpowiedzi dyspozytorowi. Często jest tak, że wezwanie do nieprzytomnego okazuje się upojeniem alkoholowym, kiedy konsument napojów wyskokowych smacznie śpi, a osoba wzywająca nie chciała podejść i sprawdzić, co się stało. Finalnie karetka jedzie na sygnale i jest niedostępna dla innych potencjalnych pacjentów, choć takie zgłoszenie mogłoby być zrealizowane przez policję czy straż miejską – mówi M. Janowski.

Reklama

 

112 a inne numery

Jeśli wezwanie pomocy jest konieczne, nie musimy dzwonić pod numer 112. W niektórych sytuacjach lepiej wybrać 999 (pogotowie) lub 998 (straż pożarna). Warto tak zrobić, kiedy wiemy, że potrzebna jest nam tylko jedna konkretna służba. Na przykład w przypadku zasłabnięcia, nagłego bólu w klatce piersiowej, najlepiej od razu zadzwonić pod 999. Będzie szybciej i możemy liczyć na fachowe wskazówki.

Może się zatem zrodzić pytanie: po co numer 112 został stworzony? – Jest to jednolity numer alarmowy, obowiązujący na terenie całej Unii Europejskiej. Jego wprowadzenie jest obowiązkowe dla krajów członkowskich. Założenie jest takie, że operator 112 filtruje wezwania, odsiewając na przykład żarty i głuche telefony, i przekazuje do właściwych służb tylko prawdziwe zgłoszenia – wyjaśnia rzecznik pogotowia.

Reklama

Docelowo pomoc będzie można wezwać tylko i wyłącznie dzwoniąc pod ten numer. Już teraz, jeśli zadzwonimy pod numer alarmowy policji 997, zostaniemy przełączeni na 112. Za jakiś czas będzie tak z innymi formacjami.

 

Nie rozłączamy się pierwsi

Kiedy już musimy wezwać służby ratunkowe, warto wiedzieć, jak to zrobić prawidłowo. – Należy zachować spokój, nie krzyczeć i nie poganiać dyspozytora. Odpowiadamy na jego pytania i stosujemy się do poleceń. Nie rozłączamy się aż do czasu wyraźnego polecenia dyspozytora i nie odkładamy słuchawki pierwsi – podkreśla M. Janowski. Na pewno zostaniemy poproszeni o wskazanie miejsca zdarzenia i podanie – w miarę możliwości – dokładnego adresu: pełnej nazwy miejscowości, ulicy, numeru domu, gminy, powiatu i województwa, ponieważ niektóre nazwy miejscowości się powtarzają. – Jest to ważne, bowiem zdarza się, że osobie wzywającej rozładowuje się telefon lub traci zasięg, a dyspozytor musi wiedzieć, gdzie wysłać pomoc – wyjaśnia ratownik.

Reklama

Usłyszymy też takie lub podobne pytania: Co się stało? Ile osób poszkodowanych? Jaki jest ich stan? Jaki jest orientacyjny wiek poszkodowanych?

Należy też zostawić swoje nazwisko i numer telefonu, który zostanie przekazany służbom jadącym z pomocą. Taki kontakt może ułatwić znalezienie adresu lub najkrótszej drogi dojazdu. Istotne może się też okazać wskazanie charakterystycznych miejsc w pobliżu (szkoła, kościół, kapliczka itp.).

– Starajmy się nie korzystać z telefonu, z którego dokonano zgłoszenia. Do chwili przyjazdu służb ratunkowych jest to jedyna możliwość kontaktu dla dyspozytora lub ekip ratunkowych, które mogą się kontaktować w celu uzyskania dodatkowych informacji – zaznacza M. Janowski.


fot.Paweł Bugira
– Wzywając służby ratunkowe, należy zachować spokój, nie krzyczeć i nie poganiać dyspozytora. Odpowiadamy na jego pytania i stosujemy się do poleceń – wskazuje Marek Janowski.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama