Reklama

Kładka pieszo-rowerowa na Sanie w Przemyślu się sypie. I sypać się będzie

To najprawdopodobniej nie wandale czy chuligani sprawiają, że w kładce pieszo-rowerowej nad Sanem co rusz wypadają dziury. To – zdaniem dyrektora Zarządu Dróg Miejskich w Przemyślu Jacka Cieleckiego – „zmęczenie” materiału. Wygląda na to, że projektanci tej przeprawy przez San nie przewidzieli, że w zimie jest mróz, a w lecie ulewy i upały.

Co jakiś czas, systematycznie, na portalach społecznościowych pojawiają się informacje okraszone zdjęciami, że oto znowu w kładce wypadła dziura. Że znowu ktoś ją zdewastował, a ktoś inny zwleka z naprawą.

A wszystko na pohybel użytkowników, bo jeśli jeszcze pieszy ubytek zauważy, to rowerzysta, zwłaszcza ten jadący szybko, może zrobić sobie krzywdę[paywall].

Niedawno (3 sierpnia br.) kolejną „dziurę” uwiecznił na zdjęciu radny Maciej Kamiński. Okrasił je wymownym wpisem: „Bezpieczeństwo Mieszkańców ponad wszystko. Już od około tygodnia jest widoczne poważne uszkodzenie na kładce, no i w końcu zostały podjęte działania – załącznik na zdjęciu z godzin porannych („dziura” zamaskowana sporych rozmiarów plastikowym pachołkiem – przyp. aut.). Zobaczymy kiedy kolejny krok do usunięcia „usterki”. Czekam jeszcze na odpowiedz, kiedy przegląd techniczny kładki i na informację, kto uszkadza kładkę lub jaka jest inna przyczyna”.

Reklama

Oczywiście złożył w tej sprawie interpelację do prezydenta miasta Wojciecha Bakuna. Poprosił o naprawę ubytku, o informację czy prezydent ustalił przyczyny poprzedniego uszkodzenia kładki oraz o zaplanowanie przeglądu technicznego przeprawy.

Materiał do luftu

Kładka pieszo-rowerowa powstała w 2015 r. Oddana do użytku została w październiku owego roku. Powstała jeszcze za poprzednich władz, za czasów prezydenta Roberta Chomy. Łączy Wybrzeże Ojca Świętego Jana Pawła II z Wybrzeżem Marszałka Józefa Piłsudskiego w okolicach schronu należącego do pozostałości fortów linii Mołotowa. To obiekt dwuprzęsłowy, symetryczny, podwieszony do stalowego pylonu o wysokości 38 m. Dźwigary wykonane są z drewna klejonego o wysokości 155 cm i długości 138 m. Są jednocześnie balustradami. Kładka została podwieszona za pomocą 24 stalowych lin. Całość waży blisko 175 ton. Wykonawcą była Skanska SA w Warszawie, a łączny koszt budowy to 4 mln 883 tys. zł. Inwestycja została dofinansowana ze środków Unii Europejskiej w ramach Programu Operacyjnego Rozwój Polski Wschodniej na lata 2007 – 2013.

Reklama

Tyle statystyka. Od puszczenia tam ruchu pieszego i rowerowego minęło osiem lat. Zdaniem dyrektora ZDM w Przemyślu J. Cieleckiego to wystarczająco, aby zastosowany materiał zaczął się,  niestety, sypać.

– Materiał tam zastosowany każdy widzi. Myśmy swego czasu opiniowali tę nawierzchnię negatywnie. Te ubytki, które tam powstają, nie są dziełem wandali. To zmęczenie materiału – powiedział. – Dziury będą wypadać. Przez mróz w zimie oraz ulewy i upały w lecie. Po prostu ten materiał zbyt długiego okresu żywotności nie ma. Wstawionych jest już kilka tak zwanych łat. Niebawem zaczniemy wymieniać całe elementy. Całe deski. Czekamy, są zamówione

Reklama

– powiedział J. Cielecki.

Czyżby przy projektowaniu obiektu nikt nie przewidział, że w zimie w Polsce są mrozy, a w lecie nagłe burze i upały?

– Co mam powiedzieć... Wygląda, że tak. Kosz łat nie jest wysoki. To kilkaset złotych. Ale w przypadku wymiany cały elementów, to już poważne kwoty

– podsumował.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    rasputin_881 2023-08-11 14:28:17

    hahha czyli tradycyjnie:D wykonawca dal du py i uzyl najtanszych materialow:D tak sie konczy wybieranie najtanszej oferty:D zarobili pewnie znajomi krolika:)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama