Wysoki na ponad 40 metrów komin po cegielni obok wiaduktu kolejowego przy ul. Krakowskiej w Jarosławiu będzie jednak wyburzony. Tak – na wniosek burmistrza Jarosławia – zdecydowali radni. Wcześniej służby konserwatorskie przypominały, że jest w ewidencji zabytków, a więc zniszczyć go nie wolno. Z kolei nadzór budowlany nakazywał wyburzenie ze względu na zły stan i stwarzane zagrożenie.
W ostatnich miesiącach sprawa komina była często poruszana. Nad jego wyburzeniem zastanawiały się służby burmistrza, mówili o tym także radni. W ostatni poniedziałek została definitywnie rozstrzygnięta, choć do końca część radnych zastanawiała się, jaki status ma pozostałość po cegielni. – Komin jest zabytkiem czy nie? – pytali[paywall].
– W 2013 roku cały obiekt, czyli wszystkie budynki po cegielni, został wykreślony z rejestru zabytków – tłumaczył zastępca burmistrza Jarosławia Wiesław Pirożek. Zabudowania wyburzono. Komin został. Gdy w ubiegłym roku miasto zaczęło się przymierzać do likwidacji komina, zgodnie z decyzją Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego nakazującą usunięcie budowli, upomniały się o nią służby konserwatorskie.
– Otrzymaliśmy pismo od Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, że komin jest wpisany do rejestru. Na początku stycznia poprosiliśmy konserwatora o zajęcie stanowiska w sprawie komina. Po trzech tygodniach dostaliśmy odpowiedź, że komin już nie jest w rejestrze – wyjaśniał W. Pirożek. „Wyłączam ww. komin ceglany z wojewódzkiej ewidencji zabytków” – informowała w piśmie z 27 stycznia br. Beata Kot, Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków, uzasadniając stanowisko znacznym zużyciem budowli oraz decyzją PINB nakazującą rozbiórkę.

fot.Roman Kijanka
Zastępca burmistrza Jarosławia Wiesław Pirożek musiał kilkakrotnie tłumaczyć przebieg działań związanych z kominem.
Po wykreśleniu komina z ewidencji zabytków miasto rozpoczęło przygotowania do wyburzenia. Sposób ich prowadzenia wzbudził uwagi radnych. – Ogłoszenie o sprzedaży komina „na pniu” opublikowano 21 lutego, wyznaczając termin składania ofert tylko na ten jeden dzień. Na uporządkowanie terenu był krótki czas. Do końca kwietnia komin miał zastać całkowicie usunięty – zwracała uwagę Grażyna Prząda. – Przetarg na rozbiórkę powinien być ogłoszony na znacznie dłuższy okres. To są prace specjalistyczne. Nie każda firma może je wykonać – dodawał Mariusz Walter.
– Nie było chętnych, a gdy znalazła się firma, to rada miasta nie zgodziła się na rozbiórkę – W. Pirożek przypominał ubiegłoroczne podejścia do wyburzenia komina. Teraz miasto musi się pospieszyć, bo decyzja inspekcji budowlanej nakazuje usunięcie komina do końca kwietnia.
Radni większością głosów zdecydowali o przeznaczeniu 30 tys. zł na usunięcie komina, chociaż dyskusja przed podjęciem decyzji była pełna emocji. Zastępca burmistrza kilkakrotnie tłumaczył przebieg działań związanych z wyburzeniem komina, zaznaczając, że zarzucane przez radnych opóźnienia wynikają z formalności, a nie z niedbalstwa urzędu.
Wzbudzający tyle emocji komin stoi na działce, na której ma być utworzona strefa ekonomiczna. Ma wysokość ponad 40 metrów. Jest w złym stanie technicznym. Ma naruszoną podstawę i jest popękany.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Bardzo rozsądna decyzja - teren na Krakowskiej powinien zostać przeznaczony na inwestycje, a komin z XX w. to żaden zabytek! Pieniądze (których i tak jest o wiele za mało) powinny być wydawane na konserwację cennych zabytków w centrum miasta, które i tak są często w bardzo złym stanie.
Bardzo rozsądna decyzja - teren na Krakowskiej powinien zostać przeznaczony na inwestycje, a komin z XX w. to żaden zabytek! Pieniądze (których i tak jest o wiele za mało) powinny być wydawane na konserwację cennych zabytków w centrum miasta, które i tak są często w bardzo złym stanie.