Ulica Przemysłowa w Przemyślu okala z jednej ze stron przemyską podstrefę ekonomiczną, należącą do Tarnobrzeskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej „Euro-Park Wisłosan”. Wzdłuż niej rosną drzewa. 14 listopada br. doszło do wycinki niektórych z nich, co – zdaniem szefa firmy Hensfort Andrzej Pichura – nie miało żadnego uzasadnienia.
– Nie rozumiem tego. Czy miastu brakuje drewna, że wycina, gdzie popadnie? Przecież te drzewa, moim zdaniem, nikomu nie przeszkadzały. A nam pomagały, bo kiedy żar leje się z nieba, rzucały sporo cienia. Pewnie powiedzą, że to były chore drzewa albo znajdą jeszcze inne wytłumaczenie. Mamy zdjęcia tych drzew. Naszym zdaniem były zdrowe. Powiem szczerze, choć absolutnie tego nie wypominam, że zajmowałem się tym terenem. Zasadziłem żywopłot, kosiłem trawę. Oczywiście, to ich plac, ale dobrym zwyczajem jest, że kiedy już do czegoś takiego musi dojść, to informuje się bezpośrednich sąsiadów. Nieopodal, na parkingu, stały samochody pracowników. Kto zapłaciłby odszkodowanie, gdyby auta zostały uszkodzone przez spadające konary? – zapytał A. Pichur.
Zdecydowaliśmy się poszukać odpowiedzi na pytanie: komu przeszkadzały te drzewa? Łatwo wcale nie było.
Pierwsze kroki skierowaliśmy do[paywall] miejskiej spółki – Zakładu Usług Komunalnych, która w zakresie swoich obowiązków ma m.in. utrzymanie i konserwację zieleni niskiej i wysokiej w mieście.
Pełniący obowiązki prezesa tej spółki (i będący prezesem Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej sp. z o.o. w Przemyślu) Andrzej Ziemniak zapewnił, że to nie ich „robota”.
– Nie mamy z tym nic wspólnego. Nie otrzymaliśmy na ten dzień żadnego zlecenia na wycinkę czy przycinkę drzew na terenie miasta. Nie mogę się więc w żaden sposób do tego odnieść – stwierdził.
Jeśli nie ZUK czy PGK, to może Zarząd Dróg Miejskich w Przemyślu? Instytucja ta także wydaje zlecenia na wspomniane zabiegi, zwłaszcza jeśli dotyczą pasa drogowego. Owe drzewa w pasie drogowym były… Dyrektor Jacek Cielecki nie miał pewności, więc poprosił o chwilę cierpliwości. Niebawem oddzwonił.
– Nie zlecaliśmy żadnych wycinek, a wręcz przeciwnie. Zleciliśmy nasadzenia przy ulicy Gospodarczej, a więc na innej z ulic okalających przemyską podstrefę – zapewnił.
Właścicielem terenu jest Skarb Państwa, a w jego imieniu gmina miejska Przemyśl. Na jednym z przesłanych do redakcji zdjęć dokumentujących moment wycinki (przycinki) jest samochód z logo Przedsiębiorstwa Gospodarki Mieszkaniowej sp. z o.o. w Przemyślu. Skontaktowaliśmy się więc z prezesem tej miejskiej spółki Zbigniewem Czekierdą.
– Tak, otrzymaliśmy zlecenie na te prace z Wydziału Geodezji i Gospodarki Nieruchomościami Urzędu Miejskiej w Przemyślu. Te sprawa była przez nich pilotowana. Proszę tam zapytać o szczegóły – skomentował lapidarnie.
Naczelnik wspomnianego wydziału Lucyna Pluta dokładnie wytłumaczyła w czym rzecz. Sprawą zajmował się także pracownik wydziału Maciej Iwaszkiewicz.
– Zawsze interweniujemy na czyjś wniosek. Ktoś zgłasza, że na przykład drzewo stwarza zagrożenie i wówczas podejmujemy stosowne działania i w całości je finansujemy. W tym wypadku wniosek złożyła osoba prywatna. Wszystko zostało załatwione zgodnie z procedurami. Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków w Przemyślu wydał zgodę, stwierdzając w niej, że drzewo ma spróchniałą podstawę pnia i grozi przewróceniem – wytłumaczyła.
– Jak już wspomnieliśmy, zanim zlecimy prace, sondujemy, kto jakie kwoty oferuje za takie usługi. W tym przypadku było podobnie. Oferta PGM-u była najkorzystniejsza. Nie ma w tym żadnego drugiego dna – dodał M. Iwaszkiewicz.
Gdzie trafiło drzewo?
– Decyzją prezydenta miasta połowa przekazana została do MOPS-u, który miał rozdzielić je między najbardziej potrzebujących, połowa trafiła do Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Orzechowcach – podsumował M. Iwaszkiewicz.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze