Wyjaśniła się zagadka, kto umieścił kotwicę na terenie obecnej przystani wodnej w Przemyślu. Okazuje się, że ta dedykowana została wszystkim przemyskim wodniakom. Nie jest ani własnością harcerzy, ani Stowarzyszenia „Róża Wiatrów”. Jej miejsce jest przy ulicy 22 Stycznia.
Na początku grudnia ub.r., w materiale Kotwica niezgody. Jej miejscem jest przystań wodna czy harcerski ośrodek?, przedstawiliśmy racje dwóch stron, które mają zupełnie odmienne zdanie na temat tego, gdzie jest miejsce kotwicy, która kilka lat temu była symbolem przystani wodnej przy ul. 22 Stycznia[paywall]. Szefostwo Stowarzyszenia Sportowo-Turystycznego „Róża Wiatrów”, które zajmuje się przywróceniem do życia tego miejsca, miało pretensje do władz Hufca Ziemi Przemyskiej Związku Harcerstwa Polskiego o nieprawne jej przywłaszczenie. Harcerze ripostowali, że to ich własność.
We wspomnianym materiale szefostwo stowarzyszenia, czyli Agnieszka Kowaliw i Jacek Podwyszyński, powiedzieli m.in.: – Powiem szczerze: dla nas to zwykła kradzież. Zwłaszcza, że w latach 90. ubiegłego wieku, kiedy harcerze przejmowali przystań wodną od miasta, kotwica była tam zamontowana. Opuszczając po kilku latach budynek przy 22 Stycznia, pozostawiając teren praktycznie w ruinie, zabrali ze sobą kotwicę, po części symbol tego miejsca. Zamontowali w swoim ośrodku, który wcale nie wygląda lepiej i nie ma nic wspólnego z wodą – dodał.
Zupełnie odmiennego zdania był komendant Hufca Ziemi Przemyskiej ZHP podharcmistrz Remigiusz Łuc. Twierdził ze stuprocentową pewnością, że kotwica jest własnością harcerzy. Wyjaśnił wówczas m.in.: – Obiecałem, że rozeznam sprawę, bo nie miałem wystarczającej wiedzy na ten temat. Zacząłem rozpytywać wśród starszyzny, seniorów i okazało się, że kotwica jest własnością harcerzy. Na początku lat 90. ubiegłego wieku została nam przekazana. Do 2012 roku znajdowała się na terenie przy ulicy 22 Stycznia. W momencie, kiedy opuszczaliśmy tamto miejsce, bo budynek groził katastrofą budowlaną, zabraliśmy ze sobą ten przedmiot. Do ośrodka w Ruszelczycach. Jest tam zamontowana na stałe.
Okazuje się, że materiał na temat kotwicy odbił się dość szerokim echem w świecie. Do tego stopnia, że skontaktowała się z nami pani Halina Bugiera-Żaczek i powiedziała, że... harcerze nie mają prawa przywłaszczyć sobie kotwicy! – Tę kotwicę pod koniec lat 60. zeszłego wieku przywiózł do Przemyśla mój zmarły mąż Janusz Żaczek, który był wówczas pracownikiem przemyskiego starostwa. Przywiózł z Gdyni od zaprzyjaźnionego kapitana samochodem użyczonym przez starostwo, razem z kolegą, także nieżyjącym już Stanisławem Kotem. Została zamontowana na przystani, nie miała nic wspólnego z Komendą Hufca ZHP, obecnie Ziemi Przemyskiej ZHP. Harcerze, w tym między innymi XIV Przemyska Harcerska Drużyna Wodna, mieli swoją przystań całkiem w innym miejscu, mniej więcej tam, gdzie teraz jest „Sanówa”. Poniżej hotelu Gromady. Ta jednak spłonęła – powiedziała H. Bugiera-Żaczek.
– Harcerska drużyna wodna nigdy nie miała nic wspólnego z przystanią wodną. Od wielu lat swoją siedzibę ma w „samochodówce” przy ulicy Dworskiego, a przystań mają w Ostrowie na ZEK-u. Kotwica zaś została zamontowana na przystani dla wodniaków – dodał kpt. J. Podwyszyński.
Czy wobec tego kotwica wróci na swoje miejsce? Odpowiedzieć na to powinni harcerze.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Od samego początku Róża Wiatrów wskazywała że miejsce kotwicy jest na Przystani Wodnej, jako symbol i historia tego miejsca, a nie czyjaś własność. W latach 60 przywieziona z Gdyni i przekazana wszystkim "wodniakom" i tak powinno zostać do dziś. Harcerze powinni się wstydzić tego co zrobili, nie tylko mowa o przywłaszczeniu kotwicy, ale także o stanie pozostawienia tego miejsca, dziś róża Wiatrów udowadnia że jednak można należycie zajmować się przystanią i dopiero teraz od wielu lat widać prawdziwego gospodarza.
Cóż harcerze nie czują się w obowiązku oddania, a w ręcz przeciwnie stoją przy swoim stanowisku, że to ich własność, bo im się należy.
Kotwica 1980 rok, kotwica przetrwała powódź, nie przetrwała harcerzy
Harcerze za nic mają pamięć o wodniakach i mieszkańcach Przemyśla, nie mają honoru w dalszym ciągu przywłaszczając sobie kotwicę bezprawnie przywłaszczoną z terenu Przystani Wodnej, którą doprowadzili do ruiny i zmieniając na inny lokal otrzymany z Urzędu Miasta.
Od samego początku Róża Wiatrów wskazywała że miejsce kotwicy jest na Przystani Wodnej, jako symbol i historia tego miejsca, a nie czyjaś własność. W latach 60 przywieziona z Gdyni i przekazana wszystkim "wodniakom" i tak powinno zostać do dziś. Harcerze powinni się wstydzić tego co zrobili, nie tylko mowa o przywłaszczeniu kotwicy, ale także o stanie pozostawienia tego miejsca, dziś róża Wiatrów udowadnia że jednak można należycie zajmować się przystanią i dopiero teraz od wielu lat widać prawdziwego gospodarza.
Cóż harcerze nie czują się w obowiązku oddania, a w ręcz przeciwnie stoją przy swoim stanowisku, że to ich własność, bo im się należy.
Kotwica 1980 rok, kotwica przetrwała powódź, nie przetrwała harcerzy