Fatalny stan drogi, niedrożne rowy i brak oświetlenia ulicznego. Mieszkańcy Kruhela uważają, że władze miasta w ogóle o nich nie dbają.
Te problemy wracają jak bumerang i piszemy o nich na naszych łamach już po raz kolejny. Na co narzekają mieszkańcy? Po pierwsze na brak lamp ulicznych na wielu odcinkach ul. Witoszyńskiej, Kruhel Wielki, czy Leszczynowej. – Gdzie pan widział miasto, które nie ma światła? – mówi jedna z kobiet. – Autobus do nas nie dojeżdża, trzeba iść z Sanockiej. Po zmroku jest zupełnie ciemno[paywall], lampy są tylko w niektórych miejscach. Jest bardzo niebezpiecznie. Na dodatek dziki biegają po tej drodze. Wiadomo, że są one nawet w centrum, ale w ciemnościach to strach się na takie zwierzę natknąć – opowiada mieszkanka ul. Kruhel Wielki.
Również stan tych ulic pozostawia wiele do życzenia. Jak mówią mieszkańcy, asfalt został położony, kiedy jeszcze Kruhel Wielki był wioską, a sołtysem była Maria Fedaczyńska. – Ale o to trzeba dbać. A władze nie dbały – oceniają.
Teraz droga jest dziurawa jak przysłowiowy ser szwajcarski. Mieszkańcy opowiadają, że przed wyborami na części drogi nawierzchnia była remontowana. Dziur już nie ma, ale wyboje pozostały. – Mam niepełnosprawne dziecko, które jest dowożone do przedszkola busem. Sami wbiliśmy kołek, żeby oznaczyć, że się droga załamała – opowiada mieszkanka ul. Kruhel Wielki.
– Przede wszystkim trzeba wykopać rowy jak należy. W czasie ulewy po drodze płynie woda, która niesie ze sobą muł i kamienie – mówi jeden z mężczyzn.
Kruhel Wielki znajduje się w granicach Przemyśla od 1 stycznia 2010 r. – Gdy przyłączali nas do miasta, mówili, że w ciągu pięciu lat będzie wszystko zrobione. Zrobiono tylko wodociąg i kanalizację wzdłuż głównej drogi. A właśnie mija 8 lat od przyłączenia. Stan drogi tylko się pogorszył – mówi Marcin Salwicki z zarządu osiedla „Kruhel Wielki”.
Wspomniane ulice leżą na szlaku architektury drewnianej województwa podkarpackiego. Przebiega tędy również Kruhelski Szlak Spacerowy, nazywany również szlakiem bł. ks. Jana Balickiego. – I turyści natrafiają na taki widok – mówi M. Salwicki.
Sprawę mieszkańcy wałkują od wielu lat. Zawsze dostają odpowiedź, że miasto nie ma pieniędzy. Niestety te same słowa słyszy również teraz. – W przyszłorocznym projekcie budżetu niestety nie zostały przewidziane większe inwestycje na terenie Kruhela Wielkiego, a takimi byłyby prace związane z remontem drogi, odwodnienia i instalacją oświetlenia – mówi Witold Wołczyk, rzecznik Urzędu Miejskiego w Przemyślu.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Przecież mata nowiuśkiego prezydenta , któregośta wybraliśta.
Kto to widział żeby mieszkać na Kruhelu i dziwić się (dopominać) że autobusy tam nie jeżdżą, że nie ma przystanków, że nie ma chodników - ba, że nie ma latarni ulicznych. Albo mamy peryferia (tzw. zadupie) i rowy wzdłuż polnej drogi albo miasto bez rowów z ulicami, skrzyżowaniami, latarniami, sklepami itp. Co Wam się marzy - Jagiellońska na Kruhelu?
A busy w Austrii jadą na wysokość 2000 m, dziwne ??do pracy, już latem chciałabym dojechać na Helihe,zrobić coś dla tych ludzi proszę.
jak się nie podoba to niech zmieni miejsce zamieszkania, Kruhel to nie jest koniec świata żeby robić aferę. Pan w okularach był sołtysem na Kruhelu i nic niezrobił a teraz wielki obrońca.
Tym problemem musi się zająć ONZ!!!!!!!!!!!
A słyszał ktoś z mieszkańców Kruhela o tzw. light pollution czyli o zanieczyszczeniu światłem? Chyba nie skoro tak się tego przeklętego oświetlenia domagają. Czy każdy zakątek tego kraju musi być spowity nocą pomarańczowym blaskiem latarni? Żeby chociaż te lampy, jak na wsi gaasły o 23.00, ale jak znam miejską rzeczywistość, to będą niepotrzebnie się świecić całą noc. Tak jak np. te najnowsze przy ul. Bielskiego - skrzyżowanie z Łętowską (za kościołem, w stronę Lipowicy)
a może jeszcze hipermarket im zbudować??
O własnie! A hipermarkety to nieszczęście Przemyśla. Jacy turyści tu przyjadą i co bęą oglądac Lidle i Biedronki?
No tam to tragedia jest
Przecież mata nowiuśkiego prezydenta , któregośta wybraliśta.
Kto to widział żeby mieszkać na Kruhelu i dziwić się (dopominać) że autobusy tam nie jeżdżą, że nie ma przystanków, że nie ma chodników - ba, że nie ma latarni ulicznych. Albo mamy peryferia (tzw. zadupie) i rowy wzdłuż polnej drogi albo miasto bez rowów z ulicami, skrzyżowaniami, latarniami, sklepami itp. Co Wam się marzy - Jagiellońska na Kruhelu?