Reklama

KRYMINAŁEK: Paskudny charakter

27/11/2022 06:54

Człowiek nigdy nie wie, co go czeka i z której strony jak grom z jasnego nieba spadną na niego kłopoty. Na przykład Andrzej planował obchodzić swoje najbliższe imieniny w Holandii. Kolega obiecał mu załatwić tam pracę i wszystko miało być cacy.

Okoliczności sprawiły, że bardzo mu się spieszyło i pod koniec września miał już zarezerwowany transport. Niestety Temida była szybsza. Pewnego wczesnego ranka ledwie zdążył wstać z łóżka i w tym momencie zjawili się policjanci. Na początek trzy miesiące aresztu tymczasowego, a potem nie wiadomo, co będzie, ale z odsiadki się raczej nie wymiga. Szczerze mówiąc, Andrzejowi zbierało się już od dawna i nikogo nie zdziwiło, że trafił do paki. W miejscowości, w której mieszkał, miał – delikatnie mówiąc – opinię trochę niezrównoważonego. Szczególnie objawiało się to, kiedy trochę wypił i wtedy coś w niego wstępowało i był nie do życia. Obrażał ludzi, czepiał się byle czego, a nierzadko stawiał się do bitki.

Bliscy znajomi już wiedzieli, że w takich momentach nie warto z nim zaczynać. Przez taki paskudny charakter nie układały mu się damsko-męskie relacje i kolejne dziewczyny rzucały go po paru tygodniach znajomości. W domu też dawał się we znaki rodzinie i po kilku interwencjach dzielnicowy założył niebieską kartę. W czerwcu Andrzej zrobił w sklepie awanturę. Właścicielowi, który odmówił mu sprzedaży wina, obiecał, że go spali (groźba karalna), a jednego z klientów popchnął na regały. Skargę na niego złożył także na policję sąsiad, któremu poprzebijał opony w motocyklu, bo – jak twierdził – nie może znieść hałasu tuż pod oknami. Pod koniec sierpnia Andrzej wybrał się do sąsiedniej miejscowości, gdzie odbywały się gminne dożynki.

Pokręcił się trochę wśród stoisk z miejscowymi specjałami i wtedy na nieszczęście ktoś poczęstował go swojską nalewką, no i się zaczęło. Zupełnie bez przyczyny przyczepił się do kilku chłopaków, którzy spokojnie stali z boku. Wywiązała się szamotanina, której chciał zapobiec pewien ochotniczy strażak. Skończyło się tym, że strażaka wzięło pogotowie, a Andrzeja policja. Kiedy po wytrzeźwieniu i wysłuchaniu zarzutów opuścił siedzibę komisariatu, uznał, że najlepiej będzie zniknąć i wtedy narodził się pomysł z Holandią, którego – jak wiemy – też nie udało mu się zrealizować.


Jot.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama