Człowiek nigdy nie wie, co go czeka i z której strony jak grom z jasnego nieba spadną na niego kłopoty. Na przykład Andrzej planował obchodzić swoje najbliższe imieniny w Holandii. Kolega obiecał mu załatwić tam pracę i wszystko miało być cacy.
Okoliczności sprawiły, że bardzo mu się spieszyło i pod koniec września miał już zarezerwowany transport. Niestety Temida była szybsza. Pewnego wczesnego ranka ledwie zdążył wstać z łóżka i w tym momencie zjawili się policjanci. Na początek trzy miesiące aresztu tymczasowego, a potem nie wiadomo, co będzie, ale z odsiadki się raczej nie wymiga. Szczerze mówiąc, Andrzejowi zbierało się już od dawna i nikogo nie zdziwiło, że trafił do paki. W miejscowości, w której mieszkał, miał – delikatnie mówiąc – opinię trochę niezrównoważonego. Szczególnie objawiało się to, kiedy trochę wypił i wtedy coś w niego wstępowało i był nie do życia. Obrażał ludzi, czepiał się byle czego, a nierzadko stawiał się do bitki.
Bliscy znajomi już wiedzieli, że w takich momentach nie warto z nim zaczynać. Przez taki paskudny charakter nie układały mu się damsko-męskie relacje i kolejne dziewczyny rzucały go po paru tygodniach znajomości. W domu też dawał się we znaki rodzinie i po kilku interwencjach dzielnicowy założył niebieską kartę. W czerwcu Andrzej zrobił w sklepie awanturę. Właścicielowi, który odmówił mu sprzedaży wina, obiecał, że go spali (groźba karalna), a jednego z klientów popchnął na regały. Skargę na niego złożył także na policję sąsiad, któremu poprzebijał opony w motocyklu, bo – jak twierdził – nie może znieść hałasu tuż pod oknami. Pod koniec sierpnia Andrzej wybrał się do sąsiedniej miejscowości, gdzie odbywały się gminne dożynki.
Pokręcił się trochę wśród stoisk z miejscowymi specjałami i wtedy na nieszczęście ktoś poczęstował go swojską nalewką, no i się zaczęło. Zupełnie bez przyczyny przyczepił się do kilku chłopaków, którzy spokojnie stali z boku. Wywiązała się szamotanina, której chciał zapobiec pewien ochotniczy strażak. Skończyło się tym, że strażaka wzięło pogotowie, a Andrzeja policja. Kiedy po wytrzeźwieniu i wysłuchaniu zarzutów opuścił siedzibę komisariatu, uznał, że najlepiej będzie zniknąć i wtedy narodził się pomysł z Holandią, którego – jak wiemy – też nie udało mu się zrealizować.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze