W ostatnim sierpniowym numerze ŻP pisaliśmy o problemie mieszkaniowym Wiesława Zycha. Dzisiaj dalszy ciąg tej historii.
Na wiosnę, po śmierci matki, Zych został eksmitowany do mieszkania zastępczego przy ulicy Słowackiego 68, w którym nie było wody ani prądu. W tych warunkach nie dało się długo mieszkać, więc[paywall] w kwietniu poszedł do prezydenta i usłyszał, że w pierwszej kolejności dostanie przydział lokalu socjalnego z urzędu miasta.
Prezydent słowa dotrzymał i 25 lipca Zych dostał takie mieszkanie. Był to osiemnastometrowy lokal zajmowany dotychczas przez lokatora, który nadużywał alkoholu i bardzo go zaniedbał. Obdrapane i brudne ściany, sterta cuchnących śmieci i wszechobecny fetor. Takie warunki zastał W. Zych.
– Tam się nie dało mieszkać – opowiada mężczyzna.
– Może gdybym był zdrowy, jakoś bym próbował to wyremontować, ale jestem po dwóch wylewach i po poważnej operacji, pod stałą opieką lekarza. Mam drugą grupę inwalidzką i lekarz zabronił mi jakichkolwiek wysiłków. Mam sześćset pięćdziesiąt złotych renty socjalnej i od czasu do czasu Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej przyznaje mi zasiłki celowe. Próbowałem prosić o pomoc w administracji, ale poinformowano mnie, że jest taki przepis, który mówi, że przeprowadzenie remontu bieżącego lokalu należy do jego najemcy, a ja ze względów zdrowotnych i finansowych nie byłem w stanie tego zrobić. Przyznaję, byłem zrozpaczony, bo zima się zbliża, a ja bez mieszkania.
– Poszedłem do Caritasu, do księdza dyrektora Artura Jańca. Opowiedziałem mu wszystko i pokazałem artykuł z gazety – ciągnie wątek W. Zych. – Wysłuchał i kiedy jeszcze się dowiedział, że byłem ministrantem, obiecał pomóc. Kilka dni później przysłał ekipę remontową. Pracownicy odczyścili i wyszpachlowali ściany. Wszystko pomalowali. Ułożyli nową podłogę z paneli, które kupiłem za zaoszczędzone pieniądze. Nawet gniazdka wymienili, bo stare były poprzepalane. Potem jeszcze z mieszkania zastępczego przywieźli moje meble. Tylko zostało dokończyć aneks kuchenny i będę miał piękne mieszkanie – kończy Zych i zaprasza do siebie.
Faktycznie, dzisiaj mieszkanie pachnie świeżością. W oknach firanki, na ścianach półeczki z kwiatami i obrazy, z których jeden Zych sam namalował trzydzieści lat temu. Metraż może nie jest imponujący, ale dla niego w sam raz.
– Za pośrednictwem gazety chciałbym z całego serca podziękować księdzu dyrektorowi za pomoc, którą dla mnie zorganizował – kończy W. Zych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Yyyyy What?Osobiście po pomoc poszedł do księdza.Po remoncie składa podziękowania przez gazetę.SUABO.
Na pewno by mu pomógł pan Zastyrec z Jarosławia. On pomaga biednym bo ma pieniądze z handlu dopalaczami. Facet szlachetny razem z Beigertem okradają bogatych i dają pieniadze biednym. Chwała im za to.
Yyyyy What?Osobiście po pomoc poszedł do księdza.Po remoncie składa podziękowania przez gazetę.SUABO.
Na pewno by mu pomógł pan Zastyrec z Jarosławia. On pomaga biednym bo ma pieniądze z handlu dopalaczami. Facet szlachetny razem z Beigertem okradają bogatych i dają pieniadze biednym. Chwała im za to.