Reklama

Kto majstrował przy kapliczce na Słowackiego?

13/09/2017 18:18

– Mieszkam pięć numerów stąd i jak zwykle w niedzielę poszedłem na cmentarz – opowiada mieszkaniec ulicy Słowackiego. – Podchodzę bliżej i oczom nie wierzę. Kapliczka, obok której tyle lat przechodzę, cała obita deskami, tylko drzwi ktoś zostawił. Z boku wygląda to jak, za przeproszeniem, wiejska sławojka, tylko drzwiczek z wyciętym serduszkiem brakuje – starszy pan jest wyraźnie oburzony.

– Szesnastego sierpnia fotografowałem rzeźbę Jana Nepomucena i dokładnie pamiętam, że tego jeszcze nie było – mówi Piotr Michalski, pasjonat historii miasta, autor wielu fotografii przemyskich zabytków, patrząc z wyraźną dezaprobatą na deski, którymi obudowana jest kapliczka. Faktycznie. Za kamienicą numer osiemdziesiąt jeden, przy skręcie w uliczkę Wapowskiego prowadzącą pod murem byłego szpitala, stoi dziewiętnastowieczna[paywall] kapliczka z figurą Jana Nepomucena. Od końca dziewiętnastego wieku, kiedy jeszcze ulica Wapowskiego nazywała się Kapellenstrase, kapliczka tak wrosła w pejzaż ulicy, że dopiero jakaś zmiana w jej wyglądzie sprawiła, że przypominamy sobie o jej istnieniu. Właśnie pod koniec sierpnia zmieniła się nie do poznania. Dzisiaj, razem z oknami, jest szczelnie oszalowana deskami, po których widać, że zrobiono to niedawno. Kapliczka znajduje się w rejestrze zabytków, ale raczej nie wygląda to na jakieś konserwatorskie zabiegi.

Naruszył prawo

– Wiemy o tym – mówi wojewódzki konserwator zabytków Beata Kot. – Kapliczka jest zabytkiem prawnie chronionym i każda ingerencja, jakieś samowolne prace przy obiekcie bez nadzoru konserwatorskiego są zabronione i karalne. W tym przypadku zabytek nie ucierpiał, został tylko przysłonięty i to nie w sposób trwały. Dlatego, zakładając, że ktoś zrobił to w dobrej wierze, nie będziemy go ścigać. Kapliczka jest własnością miasta i to ono powinno zwrócić się do nas w sprawie konserwacji i pewnie w następnym roku tak będzie. A ten, kto to zrobił, ma wielkie szczęście, bo od stycznia przyszłego roku wchodzą w życie nowe, o wiele bardziej restrykcyjne przepisy dotyczące ochrony zabytków – dodaje konserwator wojewódzki.

Reklama

Pan Ryszard od kapliczki

Prawdopodobnie ktoś, widząc nadgryzioną zębem czasu kapliczkę, postanowił ją zabezpieczyć przed jesiennymi szarugami i zimowymi zadymkami, czyli działał w dobrej wierze. Ciekawe jednak było, kto poniósł koszty materiału i kto poświęcił czas, bo na pewno nie można było tego zrobić w jeden dzień. Z rozmów z mieszkańcami najbliższych kamienic wynikało, że oszalowanie kapliczki jest dziełem Ryszarda, który mieszka w jednym z bloków na osiedlu Łukasińskiego i od lat się nią opiekuje, i po odpuście kalwaryskim  kilka dni przy niej pracował. Na osiedlu dobrze go znają. – To taki starszy już trochę, obrotny gość. To on opiekuje się tą kapliczką i on ją obił deskami, pewnie żeby ją zabezpieczyć. Taki z niego społecznik – mówią, pytani o Ryszarda od kapliczki. Niestety pan Ryszard parę dni wcześniej wyjechał za granicę i nie mogliśmy się z nim spotkać, żeby zapytać, czemu to zrobił.


JS
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Grzegorz - niezalogowany 2017-09-13 19:29:26

    Naprawdę nikt nie widział jak dwa dni to panowie i jakąś pani obijali deskami??

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gosc - niezalogowany 2017-09-13 19:42:55

    Zastał kapliczkę murowaną, a zostawił drewnianą., czyli tak "po przemysku".

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość 2 - niezalogowany 2017-09-13 20:24:22

    No tak... a co służba konserwatorska na to??? To zabytkowa kapliczka, w układzie urbanistycznym i na zabytkowej ulicy... jakie sankcje będą?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama